20 Lut

Sekrety prezentacji Steve’a Jobsa

Jestem świeżo po lekturze książki The Presentation Secrets of Steve Jobs. How to Be  Insanely Great in Front of Any Audience napisanej przez Carmine Gallo,  trenera komunikacji, a także felietonistę BusinessWeeka.

Właściwie  taka książka mogłaby  powstać już wiele lat temu (ta została wydana we  wrześniu 2009 r.) , bo wystąpienia Steve’a Jobsa od zawsze oczekiwane są z wielką  uwagą i  zwiastują nowe produkty Apple’a.

Jest jednak chyba tak,  że sztuka tworzenia prezentacji i publicznych wystąpień  właśnie w    ostatnim czasie  stała się powszechnie  znana i szerzej pożądana. Wraz z  przemianami w komunikacji internetowej do głosu do chodzi nowy język,  gdzie  słowo nie jest jedynym nośnikiem informacji.  I nie jest to kwestia trendu czy mody,  ale rozumienia działania mózgu.

W komunikacji nie idzie o samą logikę   przekazu, ale formę i sposób jego  dostarczenia. Obraz, dźwięk, inne bodźce,  skojarzenia, humor, emocje, kontekst  decydują nie tylko o tym, czy skutecznie  trafimy z komunikatem do odbiorców.  Kluczowe jest to  kim jest i co potrafi sam prezenter.

I tak dochodzimy do Steve Jobsa, który nie tylko wie jak to się robi, który nie tylko  potrafi porywać widownie swomi prezentacjami, ale który ma także tę wyjątkową  pozycję, że mówi o najciekawszych produktach w swojej branży i zarazem jest ich  pomysłodawcą lub współtwórcą.

Czy ktoś może podskoczyć Steve’owi?  Wydaje się, że Apple mając takie produkty jak Macbook, iMac, iPod, iPhone, które mają w sobie to co najlepsze z myśli technologicznej, są estetycznie zjawiskowe, zaskakująco proste i ( nie bójmy się tego słowa) zmieniają świat,  nie trzeba już wiele wysiłku, aby je sprzedać.

Carmine Gallo dokonuje szczegółowej analizy prezentacji Steve’a Jobsa, odkrywając całą jej mechanikę. Książka jest świetnym podręcznikiem dla każdego, kto chce wyjść na scenę i zostawić po sobie niezapomnianie wrażenie,  ale uprzedzam, że Gallo nie skupia się tu na tworzeniu prezentacji jako takich (te które robi Jobs są zresztą specyficzne),  ile traktuje je jako jeden, oczywiście istotny element w show Steve Jobsa.

To co kluczowe w wystąpieniach Steve’a Jobsa to niegasnąca pasja do tego co robi i autentyczna radość w opowiadaniu o kolejnych przełomowych produktach i usługach, którym nie szczędzi szczodrych słów. A produkty Apple noszą osobiste piętno Jobsa i jego obsesyjnego przywiązania do estetyki, prostoty i dbałości o szczegóły.

Podobnie jest z wystąpieniami. Jobs używa prostych, ale starannie dobranych słów, oszczędnych  slajdach, które przez to, że zawierają głównie zdjęcia (lub niewiele tekstu) pozwalają skupić się wyłącznie na dobrej nowinie.


Autor książki Carmine Gallo opowiada w dużym skrócie o  sekretach Steve’a Jobsa

To jednak co może być zaskoczeniem to trud włożony w przygotowanie show. Jobs prezentuje publicznie swoje produkty od trzydziestu lat i jego wystąpienia (można obejrzeć na YouTube) przeszły długą ewolucję a on sam nabrał doświadczenia.  Jednak każde wystąpienie na MacWorld Expo czy WWDC (Worldwide Developers Conference) jest staranie wyreżyserowane i wielokrotnie przećwiczone.

Jobs jak aktor pracuje nad tekstem, ćwiczy, powtarza, szlifuje detale, aby podczas premiery produktu wszystko poszło jak po maśle i sprawiło naturalne wrażenie.

Moim ulubionym wystąpieniem Steve’a Jobsa jest jego gościnne wystąpienie (Steve Jobs’ 2005 Stanford Commencement Address) na zakończeniu roku akademickiego w Stanford University w 2005 r.  Jobs łamie w nim wszystkie swoje prezentacyjne zasady 😉 : czyta z kartki (a więc rzadko nawiązuje kontakt wzrokowy z widownią), stoi za mównicą, nie używa slajdów i opowiada o sobie. Ale to ta właśnie opowieść rzuca na kolana.

17 Lut

David Cameron o polityce 2.0

Jeszcze gorące i świetne wystąpienie Davida Camerona na brytyjskim TED, podczas którego lider konserwatystów stawia tezę (wcześniej stwierdzając, że rządy mają coraz mniej pieniędzy i coraz mniej władzy) , że połączenie sensownej politycznej wizji ze zdobyczami rewolucji informacyjnej daje szansę na odnowienie polityki, służby publicznej w efekcie polepszenie jakości życia.

Cameron pokazuje w czym tkwi siła Sieci oraz jakie jej wartości są mu bliskie. Otwarcie przyznaje, że polityka to sztuka panowania nad ludzkimi umysłami, a wiedza o mechanice podejmowania decyzji i psychologii zachowań (przywołuje pojęcie ekonomii behawioralnej) może w tym tylko pomóc w prowadzeniu efektywnej polityki.

W tym niemal 14 minutowym wystąpieniu David Cameron – następny premier Wielkiej Brytanii –  dowcipnie zaczyna, wchodzi z mocnym slajdem pokazującym globalne zadłużenie i właściwie mówi z takim napięciem, skupieniem i magnetyczną siłą,  że ten sam efekt mógłby osiągnąć bez obrazków  za swoimi  plecami.

Dla równowagi warto zobaczyć jak mówi Gordon Brown (występ też na TED w ubiegłym roku), w sensie osobowościowym zupełnie inny typ mówcy, mniej teatralny, ale za to jakże autentyczny. Brytyjski premier też marzy o lepszym świecie i odpowiedzialnej polityce, odwołując się do globalnej świadomości budowanej przez Sieć.

Brown w swojej prezentacji użył tylko emocjonalnie oddziałujących zdjęć, aby wprowadzić do tematu, reszta to wciągające i oddziałujące szalenie emocjonalnie opowieści.

Cameron czy Brown?  Który z politycznych konkurentów jest lepszym mówcą?

10 Lut

Poeta w korporacji, czyli rewolucja prawej półkuli

Amerykański przedsiębiorca,  czyli po naszemu biznesnmen, Sidney Harman powiedział kiedyś takie zdanie:

 

Zatrudnijcie mi poetów jako menedżerów. Są oryginalnymi myślicielami systemowymi.

 

Ale tego typu ekscentryczne (na pierwszy rzut oka) teksty na Harmanie się nie kończą, jest zupełnie przeciwnie, bo biznes dopiero zaczyna dostrzegać, że świeżą myśl do firm dostarczą nie kolejni absolwenci z tytułami MBA,  ale artyści albo właśnie poeci.
 Na znaczeniu – w sensie biznesowej efektywności – zyskuje „wyobraźnia, radość i towarzyska zręczność„.  Przeprowadzono nawet badanie, z którego wynika niezbicie, że najskuteczniejsi liderzy w firmach byli zabawni.

Ponadto firmy zdały sobie sprawę, że jedynym sposobem na wyróżnienie oferty na konkurencyjnym rynku jest uczynienie ich pięknymi i emocjonalnie przekonującym. Inny fakt: najbardziej dochodowym towarem eksportowym Japonii nie są już samochody czy elektronika, ale pop-kultura.

Najlepsze jednak przed nami.  Przyszłość świata należy do projektantów, wynalazców, nauczycieli, gawędziarzy (storytellers), ludzi twórczych i empatycznych. Uzasadnienie brzmi: potrafią oni korzystać ze swoich prawopółkulowych zasobów.

W tym momencie mgła niepewności zaczyna opadać i czas na ostatnie zdanie w tym rozdaniu: przegrany mecz Garrego Kasparowa w 1997r. z komputerem Deep Blue niektórzy nazwali ostatnim powstaniem mózgu, a to dlatego, że gra w szachy jest „kwintesencja lewostronnej aktywności mózgu”.

Tak oto rzecze Daniel Pink, a powyższe obserwacje i przykłady pochodzą z jego książki „Całkiem nowy umysł” (polska edycja przygotowana przez wydawnictwo Poligraf z bardzo słabą niestety okładką, oryginalna „A whole new mind”  dobra). Myśl przewodnia Pinka sprowadza się do obserwacji, że społeczeństwa dobrobytu, wychodzą z tzw. ery informacji (High Concept) i wkraczają w erę koncepcji (High Touch). To zaś oznacza, że mniej obecnie liczą się na rynku i w biznesowej rywalizacji umysły ścisłe, techniczne (a co za tym idzie wymyślanie np. nowych technologii, produktów, przetwarzanie informacji ), a na znaczeniu zyskuję pomysłowość, czyli twórcze ich dostosowywanie do potrzeb, czy właściwie twórcze generowanie nowych potrzeb i w ten sposób budowanie rynkowej przewagi.

Prawa półkula dochodzi do głosu

Nie oznacza to wszakże, że umysły ścisłe nie są już potrzebne, bo byłoby to zupełnie niedorzeczne, ale Pink mówi wprost, że znaczna część tej pracy umysłowej jest outsourcowana np. do Indii. Szereg umiejętności charakterystycznych dla epoki informacji przejmuje teraz Azja (Pink tworzy takie kategorie poznawcze jak automatyzacja i Azja), czyli wykształceni, anglojęzyczni Hindusi.  Dalej, Pink uważa, że wszelkie prace polegające na lewostronym myśleniu zostaną przeniesione do innych części świata (pisze to z perspektywy mieszkańca USA).

Do opisu kulturowej i biznesowej zmiany autor „Całkiem nowego umysłu”wykorzystuje metaforycznie, ale i dosłownie mózgowy podział na półkule. Epoka informacji to czas, gdy światem rządziła lewa półkula mózgu, ta zaś jest dosłowna, funkcjonalna, analityczna, analizuje szczegóły, specjalizuje się w tekście, jest sekwencyjna, odpowiada za rozpoznawanie kolejności zdarzeń, za rozmowę, czytanie, pisanie itd.

Teraz o prawo głosu ubiega się półkula prawa, a ta z kolei odpowiedzialna jest za rozumienie metafor, tworzenie szerszego obrazu, specjalizuje się w kontekście,  jest symultaniczna, i składa kawałki w całość, czyli zajmuje się syntezą, interpretuje twarze, odpowiada za emocje.

Pink przekonuje, że droga do nowego, prawo-półkulowego umysłu i świata wiedzie poprzez sześć różnych umiejętności.

Pierwszy to PROJEKT.  Oznacza to, że dziś nie oceniamy produktów tylko po funkcji, zaś znaczenia nabiera wygląd i design. Steve Jobs powiada, że design to funkcja, a nie forma, i ten punkt najlepiej właśnie zilustrować produktami Apple’a i obsesją Jobsa na punkcie wyglądu (więcej o tej i innych obsesjach twórcy Apple w wydanej niedawno przez ZNAK książce Leandera Kahneya „Być jak Steve Jobs„).

Druga umiejętność to HISTORIA, czyli wciągająca narracja, która stanowi o sukcesie w komunikacji, gdy zależy nam na przekonaniu do swojej racji (stąd wizualne i ciekawie przygotowane prezentacje wygrywają z wypełnionymi informacją i wykresami nudnymi prezentacjami w PowerPoncie).

Zdolność trzecia to SYMFONIA. To zdolność do syntezy i ujmowania całości, szukania powiązań i odnajdywanie nieoczywistych zależności.

EMPATIA to zdolność czwarta, bo chociaż logika zawsze będzie ważna, to dobrze wiemy, że w komunikacji, w zrozumieniu innych ludzi argumenty często są na ostatnim miejscu, a na wartości zyskuje inteligencja emocjonalna.

Piąta zdolność to GRA/ZABAWA, czyli luz, dystans, uśmiech, dobre samopoczucie, co jak wiemy wpływa też na efektywność w pracy, pomysłowość, relacje z innymi.

W końcu czas na SENS, czyli zdolność najważniejszą, bo kluczową dla nadawania znaczena swojego życiu. Sukces finansowy nie jest miernikiem zadowolenia z życia, jest nim cel jak stawiamy sobie w życiu, własny duchowy rozwój, wartości z jakimi się opowiadamy.

„Całkiem nowy umysł” to  ciekawie zdiagnozowana i opowiedziana obserwacja wyrastająca z amerykańskiego gruntu, ale z racji globalnych procesów dotykająca rzecz jasna i nas.

Tyle, że my jesteśmy wciąż dumni, że wielkie firmy budują u nas centra outsourcingu lub olbrzymie fabryki, gdzie tanio kupują pracę fizyczną przy taśmie montażowej, a to oznacza, że wciąż pozostajemy epoce informacji.

05 Lut

Rewolucja w prezentacjach. Czas na brawurowe prezentacje!

Witaj w nowym, naprawdę ekscytującym  świecie pomysłowych prezentacji.

Czy wiesz już, że Power Point umarł. Przestał istnieć w tym sensie, że bezpowrotnie skończyła się era dominacji powerpointowych prezentacji, podanych z obowiązkowymi bullet-pointami i okraszonych nadmiarem treści.  Tako rzecze wielu doskonałych twórców prezentacji, którzy wymyślają na nowo prezentację (tak jak Steve Jobs na nowo wymyślił telefon, dając rodzajowi ludzkiemu iPhone’a) jako skuteczny wehikuł do opowiedzenia historii.

Pamiętaj, prezentacja nie jest kwestią techniczną i nie jest istotne czy używasz PowerPoint’a, Keynote’a czy prezentujesz odręcznie wykonany storyboard (scenorys?).  Idzie o to czy masz do opowiedzenia swoją historię, a dostępne środki mają tylko adekwatnie pomóc ją wyrazić.

Dobrze ugruntowana wiedza o mózgu i ludzkiej percepcji sprowadza nas z manowców na drogę, która była wyczuwana już intuicyjnie. Nasze mózgi szybko się nudzą, nie są w stanie przyswoić zbyt dużej dawki informacji, znacznie łatwiej pamiętają obrazy, symbole, skojarzenia, paradoksy, grę słów.

Ale przede wszystkim pobudzenie wizualne ma znaczenie dla jakości prezentacji, która towarzyszy wystąpieniu.  Gdy prelegent opowiada historie ( a nie czyta zawartość slajdów) to co równolegle pokazuje na ekranie dopełnia jego słowa bądź je wzmacnia, tak aby do odbiorcy docierał spójny komunikat.  Takiej roli  nigdy nie spełnią  slajdy pełne tekstu czy złożonych wykresów, których nie da przeczytać zachowując uwagę dla słów prezentera – a kto odczyta i tak  od razu zapomni.

Dobra prezentacja jest spójnym i prostym komunikatem; rozpala umysły, pobudza wyobraźnię, angażuje widza ciałem i duchem i zostawia w głowie ślad, którego nie można się pozbyć, tak jak złośliwego wirusa 😉

Po co to wszystko? Aby to co robisz, Twoje marzenia, pomysły lub idee  zyskały właściwą formę wyrazu.  Abyś nie tylko mogła/mógł subiektywnie o nich opowiedzieć, ale mogła/mógł zaprezentować w ten sposób swój entuzjazm i wiarę w to co robisz, szczególnie wtedy gdy i Tobie zależy na tym, aby troche zmieniać świat 😉

A jak Ty sądzisz?  Dlaczego dobre prezentacje są takie ważne?