29 Lip

Ken Robinson: pokolenie Sieci nie nosi zegarków

Wystąpienie Kena Robinsona na TED w tym roku jest równie pobudzające i dowcipne jak  to z 2006r., gdy dowodził dlaczego szkoła zabija w uczniach kreatywność.  Teraz idzie o to, aby wiatr zmian zastąpił stare modele edukacji rozwiązaniami bardziej subtelnymi, dopasowanymi do oczekiwań czasów, ale nade wszystko samych zainteresowanych, czyli uczniów.

Sir Robinson przyrównuje talent do zasobów naturalnych (Al Gore mówi o kryzysie klimatycznym, Robinson korzystając z tej metafory mówi o kryzysie zasobów ludzkich), które trzeba odnaleźć, wydobyć i poddać obróbce, aby osiągnęły swoją wartość.

Ale pierwszy problem z talentem jest taki, że trzeba stworzyć warunki, aby się w pełni objawił.  I dla większości z nas drogą, która wiedzie w tym kierunku jest szkoła i cały system edukacji. Tak się jednak nienajlepiej składa, że to przekonanie jest błędne.

Owszem, systemy edukacyjne na całym świecie podlegają nieustannej reformie, ale to droga donikąd, bo to tylko ulepszanie tego co według Robinsona i  tak zepsute.  Tak brzmi diagnoza.

Robinson zaleca radykalną metodą uzdrowienia pacjenta: rewolucję w edukacji. Coż, proces innowacji jest bolesny, bo oznacza zmierzenie się z tym co bierzemy za oczywiste, z czymś czego nie da się przecież zrobić inaczej, skoro zostało już zrobione w taki sposób w jaki istnieje.  Tyrania zdrowego rozsądku nie daje szansy na spojrzenie na ten problem z innej strony.

Tu smakowity przykład z życia wzięty, pokazujacy tę generacyjną różnicę miedzy tymi co uczą a tymi, którzy się uczą.  Robinson daje przykład swojej córki, która jako przedstawicielka pokolenia Sieci nie nosi zegarka na ręce . Dla niej to jest a single function device, z jej perspektywy zupełnie już bezużyteczne. Jakże trafna argumentacja Robinsona, że można sprawdzić jeszcze datę też nie trafiła do jej przekonania ;-).

Ken Robinson przekonuje dalej, że nie potrafimy wyjść poza coś co nazywa linearną narracją, myśleniem o edukacji jako procesie, który ma początek, musi spełnić warunki i uzyskać zakończenie. Robinson patrzy na tzw. ścieżkę edukacji  realistycznie: nie każdy musi iść na studia, a jeśli musi to niekoniecznie teraz. Zbudowaliśmy system edukacji w oparciu o model fastfoodów, a jak każda standaryzacja i ta ma swoje wady, bo trudno wychodzić poza schematy.

Stąd czas na radykalną zmianę metafor.  Zdaniem Robinsona musimy  przejść od przemysłowego modelu edukacji, opartego właśnie o koncepcję linearności do modelu opartego o zasady uprawiania roli. Tak! Metafora taśma produkcyjnej w szkole to przeszłość, nauczyciel musi działać jak rolnik albo ogrodnik.  Musimy zrozumieć, że rozwój nie jest procesem mechanicznym (program do zrealizowania), ale organicznym, i trzeba reagować na bieżąco jak rolnik, który stwarza warunki do wzrostu, aby zebrać najlepszy plon (kto pracował na roli, ten wie).

Stąd zaleca Ken Robinson personalizowanie i dostosowywanie edukacji do potrzeb i możliwości uczniów.  To klucz do przyszłości, tworzenie okoliczności, aby ludzie mogli odkrywać talenty i rozwijać swoje pasje.  I choć to kolejny banał, to wiadomo jak bardzo ludzki talent jest zróżnicowany i stąd ta metafora z uprawą roli, gdzie trzeba doglądać zbiorów i adekwatnie je nawadniać i dokarmiać.

W końcu Robinson wierzy, że teraz internet w połączeniu z talentem nauczycieli stworzy sprzyjające okoliczności, aby taką rewolucję w edukacji przeprowadzić.

29 Lip

Strach, 7 grzechów głównych i odwaga tworzenia

Czytam  o historii 7 grzechów głównych w tekście Salmana Rushdi’ego i przypomniałem sobie kapitalny wyjątek z jego książki „Ostatnie westchnienie Maura” o strachu właśnie.

Przyjmując nieuniknione, wyzbyłem się strachu przed nieuniknionym. Strach jest absolutystą. Albo włada ludzkim życiem, pastwi się nad nim i tyranizuje je z jakąś ogłupiającą wszechmocą, albo tę wszechmoc się obali, a wtedy cała tyrania rozwiewa się jak dym. Ewolucja skierowana przeciwko strachowi, doprowadzenie do upadku tego tandetnego despoty, raczej niewiele ma wspólnego z odwagą. Motorem jest znacznie coś prostszego: najzwyklejsza potrzeba uporania się z własnym życiem.

Podoba mi się to, co napisał Rushdie, dekonstruując pojęcie strachu jako siły paraliżującej umysł, a pokazując go po ludzku, właściwie jako źródło motywacji, której trudno już dłużej się opierać ;-D.  Dociskając pedał tej argumentacji do dechy, nie mogę oprzeć się pokusie, aby przypomnieć Steve’a Jobs’a, który w słynnym wystąpieniu mówił o śmierci jako najlepszym motywatorze : jeśli się wahasz, czy masz coś zrobić, pamietaj, że twój czas i tak jest ograniczony, więc oszczędź sobie zbędnych rozterek i zabierz się do pracy.

I przy okazji przypomniało mi się zdanie sprzed wielu lat (Fast Company podsyłał kiedyś codziennie takie eleganckie bon moty na różne okazje, i nie mogę się oprzeć, aby go nie przywołać tutaj) dotyczące twórczości:

Before you can be creative, you must be courageous.
Joey Reiman, CEO, BrightHouse

Salman Rushi uważa, że największym i najgorszym występkiem jest Lenistwo (odsyłam do subtelnej argumentacji w tym tekście). A lenistwo (Accidia) to także smutek (Tristia) i znużenie duszy (Anomie). Idąc tym tropem wcisnąłbym jeszcze gdzieś w te 7 kardynalnych przewin właśnie Strach. Czyż nie wprowadza on do znużonej duszy smutku, a zatem bliski jest z definicji także Lenistwu. Poza tym  jego prawdziwą naturę widać wtedy właśnie, gdy odbiera moc działania, paraliżuje ośrodki decyzyjne, gdy w głowie pojawiają się zastępy wymówek i szeregi usprawiedliwień.

Natrafiłem kiedyś na film ( to reklama jakiejś marki odzieżowej, dla mnie niezrozumiała), który w kilku scenach, ale za to sugestywnie opowiada o strachu właśnie.  O strachu, który chętnie pomieszkuje w mojej i Twojej głowie, a tak naprawdę przecież nie istnieje. Chyba, że się mylę.

23 Lip

Haruki Murakami. Kronika pisarza biegacza

Jeśli nie biegasz i nie wiesz kim jest Haruki Murakami, nie sięgaj po tę książkę. Jeśli biegasz, możesz po nią sięgnąć, widząc jego nazwisko po raz pierwszy. Jeśli Murakami nie jest ci obcy, zrobisz jak uważasz.

Gdy natrafiłem na recenzję niedawno wydanej książki Murakamiego „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” napisaną przez Alka Kaczorowskiego w Newsweeku, od razu po nią sięgnąłem, bo biegam i z ciekawością czytam co Murakami pisze („Kronika ptaka nakręcacza„, 600 stron, ale warto!).

 
Tak jak mówi tytuł, to książka o bieganiu i dlatego Murakami rzadko od motywu przewodniego odchodzi, dając opisy swoich zmagań z codziennymi biegami i corocznymi maratonami. Książka o bieganiu to jednak tylko wybieg, aby opowiedzieć o twórczości i przede wszystkim o zmaganiu autora z sobą samym.

Dla autora Norwegian Wood bieganie jest nie tylko pożytecznym ćwiczeniem, a jednocześnie pożyteczną metaforą za pomocą której opisuje samego siebie. A celem codziennych wysiłków, choć autor nie jest jakimś wytrawnym biegaczem (co zaznacza), jest podnoszenie wymagania względem siebie i sprawdzanie czy kolejnego dnia był lepszy niż poprzedniego, a oto idzie w biegach długodystansowych, gdzie jedynym przeciwnikiem, jakiego ma sie do pokonania, jesteśmy my sami (starzenie brutalnie zaprzecza tej zasadzie konsekwentnego wzrostu) .

Ta książka przypomina trochę bieg długodystansowy (choć nie długa, ok. 190 stron), który jest monotonny, nużący, mało widowiskowy, i choć cierpienie nie opuszcza twarzy maratończyka, to najciekawsze rzeczy dzieją się w głowie biegającego.

Książka jest dziennikiem z podróży do wnętrza umysłu biegającego pisarza, choć o samym pisaniu dowiadujemy się mało (więcej o tym wątku w Biegam, więc jestem).

Wybrałem kilka zdań, które dotyczą bolesnego procesu tworzenia, ale odnoszą się także do spraw bardziej zasadniczych.

1. Nie ma związku miedzy bieganiem a silna wolą. Coś w rodzaju silnej woli jest jakoś ważne dla Murakamiego, ale niezależnie od tego “ jak silną ma się wolę i jak nie lubi się przegrywać, jeśli robimy coś, czego nie lubimy, nie wytrwamy w tym długo”.

2. Krótki surwiwal dla twórców (in spe): efektywna umiejętność koncentracji może zrekompensować niedostatki talentu. Koncentracja to zdolność wstrzymania oddechu, natomiast wytrwałość polega na powolnym i spokojnym oddychaniu i zatrzymywaniu odpowiedniej ilości powietrza w płucach. Koncentracji i wytrwałości można się nauczyć i przypomina to trenowane mięśni, gdy stopniowo zwiększają się granice tego, co jesteśmy w stanie zrobić. Raymond Chandler ćwiczył zdolność koncentracji każdego dnia, siadając przy biurku, nawet niczego nie pisząc.

3. Żeby wytrwać w czymkolwiek trzeba utrzymywać rytm.

4. Pisanie powieści jest w zasadzie pracą fizyczną. Samo pisanie jest pracą umysłową, ale dokończenie całej książki przypomina fizyczną robotę (przypomnę tu Kapuścińskiego, który zwykł powtarzać, że pisanie fizycznie go wyczerpuje, pisząc jest tak spocony, że może wyżymać koszulę) .

5. Fundamentalne pytanie: ile uwagi powinienem poświęcać światu wokół mnie, a jak bardzo powinienem skupić się na własnym wewnętrznym świecie. Do jakiego stopnia powinienem ufać swoim umiejętnościom, a kiedy powinienem w nie powątpiewać.

6. Zmuszanie się do największego wysiłku, do jakiego jesteśmy w stanie się zmusić przy wszystkich naszych ograniczeniach – oto istota biegania i metafora życia, a dla mnie również pisania.

7. Jeśli rzecz jest warta zrobienia, trzeba poświęcić jej wszystkie siły, a nawet niekiedy więcej. By uporać się z czymś co jest niezdrowe, trzeba mieć końskie zdrowie.
Podczas pokonywania ultramartatonu na dystancie 100 km. Czas 11h 42 minuty: Nie jestem człowiekiem. Jestem maszyną. Niczego nie czuję. Po prostu zmierzam naprzód. – Tylko o tym myślałem i tylko dzięki temu przetrwałem.

8. Murakami wspomina dwóch 30-letnich biegaczy, którzy zginęli w wypadku samochodowym, a których często spotykał na swoich treningach, chociaż prawie nigdy nie rozmawiali. Biegając trasą, gdzie się widywali Murakami wstrząśnięty ich śmiercią pyta siebie co się stało z ich planami, nadziejami i marzeniami, gdzie się one podziały. Kiedy ludzie odchodzą, czy ich myśli przepadają na zawsze?

9. I na koniec przywołana przez niego mantra długodystansowca (autorem jest ktoś inny): Ból jest nieunikniony. Cierpienie jest wyborem.

10. Nie dajcie się jednak zwieść temu bolesnemu klimatowi, bo Murakami kończy swój dziennik myślą, że jeśli maraton ma cokolwiek dla nas znaczyć, musi być dobrą zabawą. Gdyby było inaczej, po co tysiące ludzi biegłoby przez 42 kilometry i 195 metrów?

No właśnie, po co?

20 Lip

Sekret studia Pixar: zadowala nas tylko perfekcja

Tygodnik FORUM (nr 29/2010) w tekście Gwiazda ruchomej kreski przypomina historię sukcesu studia Pixar, które Steve Jobs stworzył na bazie odkupionego w 1986r. od George’a Lucasa działu animacji komputerowej Lucasfilm.

W 1995 r. powstał Toy Story, film, który doczekał się 2 kolejnych cześci, z ostatnią wyświetlaną od czerwca Toy Story 3.


W międzyczasie Pixar stworzył inne opowieści, które z wielką przyjemnością i wzruszeniem oglądają nie tylko dzieci, ale i rodzice, w tym ja: Dawno temu w trawie, Potwory i spółka, Gdzie jest Nemo?, Iniemamocni, Ratatuj, Auta, WALL-E, Odlot.

Autor tekstu Ryan Gibley z The Guardian daje ciekawe wyjaśnienie sukcesu Pixara.

Pixar zbudował swoją pozycję za pomocą prostej, ale zastanawiająco rzadko stosowanej formuły: dążenia do perfekcji. Studio poświęca najpierw długie miesiące na opracowanie scenariusza i fabuły, a dopiero potem zajmuje się budowaniem charakterów bohaterów czy dialogami.(…) Sekretem studia, jeśli można mówić o jednym sekrecie, jest założenie, że nie chodzi o zrobienie wspaniałych filmów dla dzieci, tylko w ogóle wspaniałych obrazów.

Z kolei Brad Bird, który wyreżyserował Ratatuja twierdzi, że błędem, który popełniamy, jest uznawanie animacji za sztukę filmową dla dzieci. Zaś animacja to sposób opowiadania historii. A twórcy zapewniają, że ich filmy nie są przeznaczone wyłącznie dla dzieci, ale dla osób, które mają podobny gust.

I jest jeszcze jedna różnica w strategii wg Ryana Gibleya, która odróżnia Pixara od DreamWorks. W filmach Pixara nie ma za dużo aluzji do współczesności, do celebrytów czy znanych marek; mają one bowiem niepotrzebnie postarzać film i czynić go mnie uniwersalnym.

Z pewnością Pixar oprócz robienia wspaniałych obrazów, stawia sobie za cel opowiadania wspaniałych i na tyle uniwersalnych historii, że wzruszają także dorosłego widza.

19 Lip

Prezentacja w Prezi: Gdynia na Expo 2010 roku

Miałem przyjemność pracować przy stworzeniu scenariusza i pomysłu do prezentacji „Kreatywne miasto Gdynia„, opowiadającego historię tego niezwykłego miasta, które skończyło 88 lat.

Prezentacja była przygotowana specjalnie na Expo 2010 w Szanghaju, którego temat przewodni brzmiał „Better city, better life”.

Według  chińskiego horoskopu 2010 jest rokiem Tygrysa. Gdynię, bałtyckiego tygrysa prezentował wiceprezydent Gdyni Michał Guć oraz kierujące Gdyńskim Centrum Innowacji Anna Borkowska i Edyta Depta.

Zrezygnowaliśmy z tradycyjnej formy przekazu opartej o slajdy i fotografie i postawiliśmy brawurowo skorzystać z  Prezi, zupełnie nowego program do prezentacji, który właśnie ujrzał światło dzienne.

Prezentację,  jej stronę wizualną i sympatyczne grafiki ożywiające opowieść wykonało niezawodne studio grafiki Esy-floresy.

Dla mnie było to podwójnie ciekawe doświadczenie. Po pierwsze była to pierwsza prezentacja komercyjna przy której pracowałem i zarazem pierwsza prezentacja w Prezi.

Po drugie, pracując nad prezentacją miałem okazję dokładnie poznać do którego przeprowadziłem się zaledwie pół roku wcześniej.