07 Lis

Seth Godin: zostań artystą, wyjść przed szereg

Seth Godin napisał grubą, niepotrzebnie przegadaną i pełną powtórek książkę, tak jakby chciał, aby jego przekaz skutecznie wdrukował się w umysły czytelników. Ale to ryzyko chyba się opłaciło, bo inspirujące przesłanie jednego z najpopularniejszych blogerów świata warte jest zapamiętania.

W książce „Najmocniejsze ogniwo. Jak stać się niezastąpionym zawsze i wszędzie” Godin rzuca na rynek idei parę ciekawych metafor, opowiada o tym co liczy się dziś w biznesie najbardziej, w jaki sposób firmy powinny budować przewagę konkurencyjną, a przede wszystkim to opowieść o tym jak sensownie wykorzystywać swoje talenty w pracy.

Jest w tej książce takie intrygujące zdanie, które otwiera puszkę z interpretacjami: Od dawna jesteś poddawany praniu mózgu, którego celem jest nakłonić Cię do pogodzenia się z własnym losem. To zdanie sugeruje, że ktoś w Twoim życiu pociąga za niewidoczne sznurki.

Skoro tak, to nie masz wielkiego wyboru i możesz – jak powiada inne zdanie z tej książki – dopasować się lub wyróżnić.

Tak się chyba dobrze składa, że większość ludzi chce się wyróżnić, ale albo nie potrafi, albo nie wie jak, albo się po prostu boi. Nic dziwnego, że ludzie się boją, bo ze strachem nie ma żartów. To najważniejsza emocja. Prawidłowa reakcja, która ratowała ludziom życie, gdyśmy jeszcze hasali po sawannach i musieli uciekać przez tygrysem szablozębnym. Za tę reakcję odpowiada mózg gadzi (część ludzkiego mózgu), który współcześnie bywa jednak hamulcowym w sytuacji, gdy trzeba porzucić dobre samopoczucie i się wychylić, zaryzykować, wystawić na krytykę.

Podjąłeś decyzję, że jesteś w stanie pokonać strach i wejść na drogę wiodącą ku zmianie swojej zawodowej pozycji i pragniesz tej zmiany. Coraz trudniej ci żyć i godzić się na ten schizofreniczny podział na świat pracy i świat prywatny, świat zawodowej roli, którą odgrywasz (i za którą dostajesz wynagrodzenie) i czasu, kiedy cieszysz się z bycia samym sobą. Zaczynasz podejrzewać, że padłeś ofiarą spisku i masz koszmarne sny, że jesteś tylko małą zębatką w wielkim mechanizmie.

Wtedy do Twojego snu wkracza Seth Godin trzymający pod pachą swoją książkę (autor deklaruje, że to ostania w jego życiu książka papierowa)  i szepcze na ucho: nie jesteś zębatką, problem leży w programowaniu mózgów, które są poddane kulturowemu praniu, a ty ludzka istoto zostałaś tylko wykształcona na trybik. Jednak Ty się nie budzisz, tylko rzeczowo pytasz autora: zaraz, zaraz, skoro sformatowano mi mózg, żebym był posłusznym trybikiem w maszynie, to co robić, aby złamać, zhakować ten kod, aby wyplenić z umysłu strach i napełnić go wolnością.

Na to Godin odpowiada: zostań artystą, nie bój się swoich emocji, dziel się szczodrze swoją wiedzą, bądź empatyczny, skupiony na relacjach z otoczeniem, angażuj się, wprowadzaj zmianę, stań się przewodnikiem, człowiekiem niezastąpionym.  Jeśli chcesz odnieść sukces, musisz być nadzwyczajny, ludzie muszą o Tobie mówić. Musisz się wyróżnić, musisz zostać artystą i zacząć przekazywać innym dary. Jakie dary? Przekazywanie darów to odpowiednia emocjonalna interakcja z otoczeniem, która przynosi korzyści: uśmiechanie się do innych, kontakty z ludźmi, przejmowanie inicjatywy, zaangażowanie, pomysłowość, to wszytko robimy przecież w życiu za darmo zanim pójdziemy do pracy ;-).

Niezastąpiony pracownik to taki gość, który wprowadza do organizacji element człowieczeństwa, otwartości, pasji i sztuki. Sam jesteś w stanie wskazać w swoim otoczeniu takie osoby, które motywują, rozmawiają, dzielą się wiedzą, wychodzą poza schemat, dzielą się ciepłem, oliwią zębatki (pamiętaj, że Ty nie jesteś zębatką) w złożonych firmowych mechanizmach.

 

 

 

 

 

 

 

 

Metafora „najmocniejszego ogniwa” w oryginalnym tytule książki kryje się pod słowem “linchpin” , które oznacza zatyczkę, zapinkę, zawleczkę,  niewielki stalowy element blokujący koło tak aby nie spadło z ośki, a więc to co istotne dla całego mechanizmu, aby sprawnie funkcjonował (takiej zawleczki używają także rolnicy, gdy blokują zawleczkami maszynę, aby nie odpięła się od ciągnika).

No dobrze, to co z tą sztuką teraz? Czy to oznacza, że mam teraz zapisać się na korespondencyjny kurs malowania, chodzić do szkoły tańca, a może grać na jakimś instrumencie? Godin mówiąc o sztuce ma na myśli  każdy przejaw kreatywności, pasji i osobistego wyrazu, bo dla niego sztuka jest zasadniczo wytworem pracy emocjonalnej. To osobisty podarunek, który wywołuje zmianę w tym, kto go otrzymuje. Środek przekazu nie ma tu znaczenia, bo liczy się zamiar. Godin stawia sprawę tak: jeśli masz odwagę podważyć status quo, wywoływać pozytywną zmianę w drugim człowieku wtedy  możesz nazywać siebie artystą.

Godin namawia do zmartwychwstania za życia. Do przezwyciężenia strachu, który zamieszkuje w mózgu (odpowiada za to tzw. mózg gadzi).  Strach to wewnętrzny leń, zbędna racjonalizacja, opór. Ten zamieszkujący w mózgu dywersant piętrzy trudności, skłania do odkładania spraw na później. Najmocniejsze ogniwa, ludzie sukcesu  też odczuwają strach, ale go akceptują, wychodzą przed szereg, a nade wszystko inaczej podchodzą do porażki.

„Najmocniejsze ogniwo” przynosi także opis sytuacji na rynku pracy, który podlega dynamicznej przemianie. Dziś źródłem rynkowej przewagi  nie są już zasoby fizyczne, infrastruktura, już nawet nie zawartość mózgów pracowników (pracownicy Microsoftu nie są przecież mniej inteligentni niż Googla), a raczej cały subtelny proces angażowania mózgów do pracy i umiejętne budowanie twórczego klimatu.

Seth Godin przypomina (tym, którzy nie wiedzą), że to właśnie ludzie z większym pierwiastkiem człowieczeństwa, lepiej nawiązujący kontakty i dojrzalsi będą źródłem przewagi konkurencyjnej. Zobaczcie, że potocznie lekceważona umiejętność rozmawiania z ludźmi jest szalenie ważną kompetencją i w sensie godinowskim jest to sztuka.

„Najmocniejsze ogniwo” nie odkrywa Ameryki, bo inteligentne firmy i ich szefowie (szczególnie na hiperkonkurencyjnych rynkach) od dawna wiedzą, że prawdziwą wartością są ludzie nietuzinkowi, oferujący w pakiecie poza kompetencją merytoryczną także swoje naturalne cechy charakteru, i to niezależnie czy są szefami, czy pracownikami szeregowymi. Podoba mi się w tej książce metafora człowieka – pracownika – artysty, który zamienia swoją pracę, zawodową aktywność w sztukę, który z jednej strony się angażuje, ale zarazem ma dystans, bo wie, że większy poziom człowieczeństwa przekłada się na lepsze rezultaty.

Godin zapewnia, że przewodzenie to umiejętność, której można się nauczyć i żałuje jednocześnie, że nie uczy tego szkoła, która mając ku temu okazję, w atmosferze strachu wykształca raczej gotowość do uległości, umiejętność, która doskonale przydaje się później w pracy.

Dlatego najmocniejszym ogniwem człowiek się dopiero staje, a nie rodzi.  Seth Godin daje swoją receptę: działaj twórczo i podejmuj samodzielnie decyzje. Łącz ludzi i pomysły. A przede wszystkim nie bój się tworzyć złych pomysłów. Pamiętaj, że ludzie dokonują przełomów na ogół wówczas, gdy nie mają już nic do stracenia – bardzo rzadko udaje im się to wtedy, gdy mają na podorędziu plan awaryjny. Ludzie często mówią, że nie mają dobrego pomysłu. Wtedy Godin pyta: a czy masz jakiś zły?  I zapewnia, że im są gorsze, tym lepiej. Stosując regularnie tę metodę, odkryjesz ku własnemu zdumieniu, że gdzieś pomiędzy złymi pomysłami pojawiają się też dobre.

P.S. 1 Polecam mroczne  przykłady z polskiego podwórka, które zdokumentował Edwin Bendyk na blogu, pokazujące jak w szerząca się w polskich instytucjach i państwowych firmach kultura dziadostwa czeka na swoje najmocniejsze ogniwa, które mogłyby uratować je od chaosu, a być może i upadku.