22 Lis

Pomyśl o prezentacji jak o remiksie

Cenię metafory, dlatego przy różnych okazjach, gdy opowiadam o prezentacjach, brawurowo porównuję autora prezentacji do didżeja, a samą prezentację do remiksu.

Co robi DJ? Dobiera repertuar stosowanie do miejsca i odbiorców, miksuje muzykę, układa całość w autorski strumień bitów, scratchuje, umiejętnie tworzy klimat, aby ludzie miło spędzili ze sobą czas i nie rozeszli się do domów. DJ przerabia twórczo również utwory innych artystów tworząc z nich nowe kawałki, czasami nadając im ciekawsze brzmienie niż miał pierwowzór.

” I gaz do dechy i wypuszczam czad z aparatury co ma 1000 wat.”
Fot. Rondo Estrello / www.rondostar.com / Flickr / CC BY-SA 2.0

Uprzedzę Twoją wątpliwość: oczywiście, że fundamentalna różnica między DJ-em a prezenterem polega na tym, że zadaniem tego pierwszego jest zabawianie ludzi, a zadaniem drugiego (w pierwszej kolejności) jest interesujące przekazanie informacji, podzielenie się wiedzą, przekonanie do swoich racji czy inspiracja.

Nie oznacza to jednak, że nie może przeprowadzić prezentacji ciekawie, z przytupem i humorem w pełni angażując percepcję odbiorcy, wchodząc z nim w interakcje i kształtując atmosferę spotkania. Przeciwnie, powinien umiejętnie połączyć jedno z drugim, co oczywiście nie jest łatwe, wymaga pracy, pomysłów, doświadczenia itd.

Pomyśl o prezentacji jak o remiksie

Autor przygotowując slajdy stosuje wiele technik, które sprowadzają się właśnie do twórczego miksowania istniejących treści i nadawania im przyciągającej uwagę formy.

Podczas prezentacji autor/didżej wykorzystuje kawałki dobrze znane (dostępne informacje, wiedza), czasami są to nawet przeboje (gorące tematy), ale wyciąga też rzeczy zapomniane albo szerzej w ogóle nie znane i podaje je w autorskim układzie (scenariusz).

Bo oryginalny wsad do prezentacji to nie tylko teksty i wiedza, forma graficzna, pomysł na spięcie całości, ale także układ slajdów, czyli narracja, która ma kluczowe znaczenie dla  występu. To także te elementy, które podlegają bezpośredniemu remiksowi, czyli dobór zdjęć, rysunków, filmów, animacji, cytatów, kodów kulturowych, memów i innych zapożyczeń, które pomagają jak najlepiej dotrzeć z przekazem.

Prezenter planuje scenariusz i raczej rzadko od niego odbiega, co różni go od didżeja, który zarówno trzyma się swojego planu jak i zwyczajowo improwizuje. Warto o tym pamiętać, aby podczas prezentacji być gotowym na freestyle i wczuć się w klimat spotkania.

A kiedy będziesz prezentować następny raz bądź jak Franek Kimono i powiedz sobie w duchu tak: przed publicznością stoję, żadnej prezentacji się nie boję… 😉

Chcesz pogadać o tej metaforze? Czekam na komentarze na Facebooku.

05 Lis

Krótki poradnik jak przygotować prezentację (307 słów)

Zadanie brzmi: musisz przygotować prezentację.

Co się dzieje w twojej głowie? Panika!

Jak większość ludzi nie lubisz występować publicznie. Dziwi mnie to! Bo czy to nie wspaniałe, że możesz wykorzystać te 5, 15 czy 45 minut, gdy jesteś sam na sam z odbiorcami, aby podzielić się własną wiedzą, przekonać do swoich argumentów czy wizji świata.

Zapamiętaj słowa prezydenta Kennedy’ego (który nie używał przecież PowerPointa) i skup się przede wszystkim na tym, co masz do przekazania. Slajdy mają Ci tylko w tym pomóc.

Czasami taki występ to Twoje być albo nie być,  gdy od tego jak się zaprezentujesz zależy powodzenie biznesu, szczególnie gdy szukasz partnerów, klientów albo inwestorów. Ale pewnie nie cierpisz również PowerPointa, a na myśl, że znowu będziesz układać teksty na slajdach, szukać w sieci obrazków, dostajesz mdłości. Spokojnie, pamiętaj, że to tylko narzędzie, a Ty jesteś autorem i możesz ze slajdami zrobić wszystko, na co masz ochotę.

Przełam tradycyjny styl tworzenia slajdów. Pamiętaj o tym, co dzieje się w głowie odbiorcy, kiedy występujesz i mówisz o rzeczach dla niego nowych.

Twój odbiorca patrzy na Ciebie jak eksperta i oczekuje jasności przekazu, klarowności i konkretnych przykładów. Jeśli przytłoczysz go nadmiarem danych, długą drabinką bulletpointów i poskąpisz ciekawych ilustracji, to niewiele z Twojego przekazu zostanie w jego głowie.

Odwołując się do metafory podróżnik Ediego Pyrka, podczas występu na TEDxWarsaw: nie lej po bokach! Nie trać czasu na zapełnianie slajdów zbędnymi informacjami, których nie zdąży odczytać publiczność, tylko precyzyjnie zaplanuj, co chcesz przekazać, i napisz to dużym, wyraźnym fontem na czytelnym tle.

Zła wiadomość dla Ciebie: musisz się sporo napracować, aby przygotować precyzyjne komunikaty i ciekawie je zilustrować (czasami wystarczy samo zdjęcie).

Dobra wiadomość dla odbiorcy: będzie Ci wdzięczny, że przekazałeś mu na slajdzie konkret i pozwoliłeś skupić się na tym, o czym mówisz. Dzięki temu zapamięta Twój przekaz. Przygotuj się do wystąpienia i przećwicz je kilka razy, co jest ważne szczególnie gdy czas jest mocno ograniczony (np. 5 minut).

Aha, podczas prezentacji chętnie korzystaj z metafor, świetnie przemawiają do wyobraźni i łatwo je zapamiętać.

03 Lis

Fizyka kwantowa dla niegrzecznych dziewczynek i chłopców (gangsta movie)

Możesz twierdzić, że znasz się na polityce, medycynie, piłce nożnej i budowie stadionów, a nawet na mechanice wypadków lotniczych. Ale nie przekonasz mnie, gdy powiesz, że znasz się na mechanice kwantowej i swobodnie toczysz przy niedzielnym obiedzie rozmowy na temat kota Schrodingera. No chyba, że jesteś fizykiem 😉

Kadr z filmu „Collapse”. Na pierwszym planie Paweł Kurzyński, na drugim Dag Kaszlikowski. Bezkompromisowi fizycy kwantowi z CQT z Singapuru.

Właśnie dlatego, że zarówno ja jak i Ty mamy mgliste pojęcie o tym jak wyobrazić sobie prawa kwantowego mikroświata, o których czytamy w popularno-naukowych książkach, do akcji wkraczają zawodowcy.

Karol Jałochowski, fizyk z wykształcenia, reporter naukowy POLITYKI z zawodu, specjalizuje się w opowiadaniu o naukowych (raczej niebanalnych) sprawach, prostym -także multimedialnym –  i zrozumiałym językiem. (tu przykłady tekstów i filmów)

Teraz Karol wraz z Dagiem Kaszlikowskimbezkompromisowym mechanikiem kwantowym z Centre for Quantum Technologies w Singapurze wymyślili i sfilmowali krótką gangsterską opowieść, w której w metaforyczny sposób wyjaśniają nam prostym szarakom, jak zrozumieć eksperyment myślowy Erwina Schrodingera z jego słynnym (żywym lub martwym) kotem.

COLLAPSE from Karol Jalochowski on Vimeo.

Aha, jeśli nie zrozumiałeś, o co chodzi po jednokrotnym obejrzeniu, nie przejmuj się ;-). The Universe is strange place to live, I tell ya…

Chcesz pogadać o filmie? Czekam na komentarze na Facebooku.

02 Lis

Mózg (nienasycony), storytelling i teorie spiskowe

Znasz pewnie historię tajemniczych twarzy z powierzchni Marsa przesłanych przez sondę Viking 1 w 1976r.

Na zdjęciach przedstawiających fragment Czerwonej Planety o nazwie Cydonia niektórzy przedstawiciele ludzkiej rasy dopatrywali się dowodów na istnienie marsjańskiej cywilizacji, a oprócz „ludzkiej twarzy” dostrzegali jeszcze w pobliżu tajemnicze kształty piramid.

Od początku zakładano najbardziej racjonalne wytłumaczenie, że to efekt słabej jakości zdjęć, przypadkowe oświetlenia itd.  Oczywiście, spoglądając na zdjęcia faktycznie dostrzegamy tam zarys czegoś, co kształtem przypomina ludzką twarz. To jednak robota mózgu, który sam z siebie nadaje znaczenie temu co widzi, dostrzegając znane sobie wzory czy jakiś porządek.

Zdjęcie powierzchni Marsa wykonane w 1976 r. przez należącą do NASA sondę Viking 1.

Przy okazji wspomnę, że osoby obdarzone wyobraźnią (lub konkretną motywacją) mogą dopatrzyć się bardzo nietypowych obrazów w zupełnie banalnych rzeczach. Mowa wtedy o zjawisku, które nosi nazwę pareidolia i polega na dostrzeganiu znanych kształtów, ludzkich twarzy w przypadkowych układach kształtów, rzeczy czy chmur (tu ciekawy tekst o pareidolii).

Na wszelki wypadek NASA potraktowała sprawę poważnie i raz jeszcze obfotografowała te rejony 18 lat później. Wysokiej jakości zdjęcia nie zostawiają już wątpliwości, że mamy do czynienia z marsjańskimi pagórkami (ten z twarzą ma rozmiar 3 x 1,5 km), co jeszcze lepiej widać na zdjęciach w 3D z 2001r.

Poszukiwaczom marsjańskiej cywilizacji nie drgnęła nawet powieka, gdy patrzyli na te zdjęcia, w myśl słynnego powiedzenia Hegla, że jeśli fakty przeczą teorii, to tym gorzej dla faktów.

Z taką sytuacją mamy do czynienia także w przypadku teorii spiskowych, gdzie fakty poddaje się swobodnej selekcji i interpretacji, a brakujące elementy układanki zastępuje się takimi ciągami przyczynowo-skutkowymi, które mają niezbicie potwierdzić przyjętą tezę.

MÓZG JAKO NIEZASPOKOJONY PRODUCENT ZNACZEŃ

Problemem zajmują się psychologowie, ale warto spojrzeć na to zjawisko od zupełnie nietypowej strony, traktując teorie spiskowe jako narracje.

Ciekawe wyjaśnienie tego mechanizmu daje Jonathan Gottschall, autor ciekawej książki “The Storytelling Animal. How stories makes us human”.

Gottschall na ponad 200 stronach pokazuje i udowadnia, jak to co nazywamy opowiadaniem historii czy storytellingiem jest charakterystyczne dla gatunku homo sapiens (obiecuję odrębny wpis na ten temat).

Zaś cały rozdział “The Mind is Storyteller” poświęcony jest ludzkiej (naturalnej) skłonności to tworzenia fikcji, zmyślania, a także budowania teorii spiskowych. Gottschal pokazuje głęboko ludzką skłonność, ale i zdolność do opowiadania historii,  porządkowania otaczającej rzeczywistości, w końcu do przetwarzania posiadanej wiedzy w ciągi znaczeniowe.

Dlaczego tak jest?

Dlatego, że  ludzki umysł bardzo nie lubi niepewności i przypadkowości.

Dlatego, że mózg jest „uzależniony” od tworzenia narracji, zamykania rzeczywistości w określonych ramach i nadawania jej znaczenia, także wtedy , gdy kosztem fikcji czy kłamstwa musi wypełnić informacyjną pustkę.

Wyznawcy teorii konspiracyjnych łączą dane prawdziwe z fikcyjnymi w jeden konglomerat, aby stworzyć spójna narracje, która da satysfakcjonujące i ostateczne wyjaśnienie.

Wyobraźnia wyznawców teorii spiskowych nie zostawia bowiem miejsca na zdarzenia przypadkowe, na sytuacje, gdy źródło zła musi pozostać bezimienne.

 

Conspiracy theorist connect real data points and imagined data points into a coherent, emotionally satisfying version of reality. It is a reflex of the storytelling mind’s compulsive need for meaningful experience. Conspiracy theory offer ultimate answers to a great mystery of the human condition: why are things so bad in the world? They provide nothing less than a solution to the problem of evil.

 

W podobną stronę idą psychologowie,  gdy pokazują jak teoria spiskowa pomaga  wskazać winnych, a co za tym idzie odnaleźć źródło zła. Na przykład, dr Michał Bilewicz daje takie wyjaśnienie w odniesieniu do katastrofy lotniczej w Smoleńsku.

                                                                                                         Ludzie tworzą teorie spiskowe po to, żeby uprościć skomplikowaną rzeczywistość, w której żyją. (…) nasz umysł naturalnie poszukuje wyjaśnień prostych, wskazujących na jedną przyczynę, najlepiej na czyjeś złe intencje. (…) Potocznie myślenie spiskowe uważa się za przejaw paranoi czy manii prześladowczej zagubionych ludzi. Nic bardziej błędnego (…)

 

MÓZG JAKO ŁOWCA ZNACZEŃ 

Jednak z (wrodzonej) skłonności do konfabulacji, ale i tworzenia (niekoniecznie prawdziwych) wyjaśnień mózg korzysta właściwie przy każdej zdarzającej się okazji i dotyczy to niemal każdego!

Dlaczego? Dlatego, że zarówno mój jak i Twój umysł kocha historie. Uwielbiamy słuchać opowieści, cieszymy się nimi, nawet nauka i naśladownictwo idzie nam lepiej, gdy uczymy się poprzez narracje.

Jonathan Gottschall przytacza przykłady eksperymentów, podczas których nienasycony informacyjnie mózg narzuca swoje wzory i znaczenia, dostrzega porządek w strumieniach informacji i chce zamienić je właśnie w historie. Klasycznym przykładem prosta animacja z 1944r. wymyślona przez Heidera i Simmela.

Jestem ciekaw jaką historię udało się Tobie z niej wyczytać?
Czekam na komentarze na Facebooku.

Aktualizacja:
Rozmowa Gazety Wyborczej z prof. Hanną Skarżyńską, psycholożką, Narcyzm polski, a sprawa smoleńska dlaczego 36% Polaków wierzy w hipotezę zamachu.