13 Lip

Metafora: Mózg jak router


Na dzień dobry metafora od Michała Wroczyńskiego z Fido Intelligence na którą natknąłem się podczas lektury magazynu PRESS, w którym autor opisywał co czyta w Sieci:

 

Szum informacyjny upośledza procesy poznawcze: mózg staje się bardziej routerem, który przekazuje informacje, niż procesorem, który je obrabia i przetwarza.

 

Dlatego żyję bez telewizji, gazet, magazynów czy radia. Jednak dostęp do ważnych informacji jest kluczowy, gdyż bez nich trudno przetrwać i się rozwijać. Podstawowym ich źródłem jest dla mnie Facebook, gdzie znajomi lub osoby, których wpisy subskrybuję, są dla mnie kuratorami informacji.

 

Michał Wroczyński, Fido Intelligence, PRESS 07/2012 s. 84

08 Kwi

Dobrze jest być biednym, ale tylko w Finlandii

Rząd zamierza wydać miliard złotych na laptopy dla uczniów i już od września kilkadziesiąt szkół w ramach pilotażu będzie testować przydatność  komputerów w (jak to się nazywa) procesie edukacji. Pomysłowi z bliska przygląda się  Gazeta Wyborcza, która zorganizowała u siebie konferencję z udziałem przedstawicieli krajów, w których uczniom podarowano laptopy.

Zostawiając na boku pytanie czy taka gadżetowa rewolucja w polskim wykonaniu ma sens, a jeśli tak to jak należy się do niej przygotować, polecam jako lekturę obowiązkową tekst o edukacji w Finlandii.

Finowie słyną z najlepszych wyników w Europie w międzynarodowym programie oceny umiejętności uczniów, znanym jako PISA (Polacy poprawili swoje umiejętności z czytania i nauk przyrodniczych, ale matma bez zmian; więcej tu)

Marek Ostrowski i Jędrzej Winiecki  w reportaż „Dobrze być biednym” (POLITYKA, nr 15, 9 kwietnia 2010) dają wgląd w fiński model nauczania, ukazując jego fundamenty.

  1. W Finlandii nie ma szkół prywatnych.
  2. Każde dziecko ma miejsce w przedszkolu.
  3. Obowiązuje zasada równości: każdy ma prawo do najlepszej edukacji.
  4. Dzieciom przysługują darmowe obiady i podręczniki.
  5. Fiński program jest niemal taki sam jak program międzynarodowej matury.
  6. Każde dziecko swobodnie mówi po angielsku.
  7. Zawód nauczyciela cieszy się dużym szacunkiem.
  8. Nauczyciele maja dużą swobodę. Nie ma instytucji inspektora szkolnego.
  9. Ważną rolę odgrywa fiński system społeczny.

Jak rozumieć ten system społeczny? Wyjaśnia go dyrektorka jednej ze szkół: W życiu pieniądze przychodzą później. Dobrze jest być biednym. Na awans trzeba sobie zasłużyć samemu, nie liczą się królewskie rodziny czy koneksje.

Na początku lat 90. Finowie uznali (pamiętajmy, że po upadku ZSRR kraj przeżywał głęboki kryzys z bezrobociem ponad 20 proc.), że jedyna droga do przyszłości wiedzie przez inwestycje w nauczanie – mówi POLITYCE minister edukacji Henna Virkkunen, zarazem zaznaczając, że kiedyś Finowie byli najlepszymi czytelnikami na świecie, ale teraz zapał do czytania  dla przyjemności spada (w Polsce nie czyta 56 proc. ludzi).

Ciekawie brzmi za to ocena wyników z PISY, gdzie dostrzega się słabość Finów w umiejętnościach dyskutowania, oceny i krytycznego argumentowania, a oficjalna broszura motywuje do dalszej pracy słowami: ciągle mamy przed sobą długą drogę w zdolnościach kreatywnych i refleksyjnych.

Jak widać nie da się wprowadzić modelu fińskiego w prosty sposób, skoro na jego sukces składa się tyle elementów i nawet bliscy skandynawscy sąsiedzi patrzą na Finlandię z zazdrością.

Dokładną analizę fińskiego modelu państwa i kultury innowacyjności ukazuje książkaSpołeczeństwo informacyjne i państwo dobrobytu, która napisali wspólnie Manuel Castells i Pekka Himanen.

Na zachętę do lektury przywołam tylko zdanie, które do wydania polskiego dał Edwin Bendyk: u źródeł fińskiego sukcesu leży niepowtarzalny splot czynników historycznych, kulturowych i politycznych i (…) „drugiej Finlandii” nie da się zbudować poza nią samą, a rozwikłanie tego splotu dostarcza wielkiej satysfakcji intelektualnej.

07 Mar

Guy Kawasaki: jak oczarować publiczność?

Guy Kawasaki wydał właśnie kolejną książkę Enchantment: The Art of Changing Hearts, Minds, and Actions i przy tej okazji pojawił się z krótką prezentacją podczas webinarium (webinar to prezentacja przez internet) zorganizowanym przez SlideRocket.com (internetowy program do tworzenia prezentacji), gdzie mówił o tym jak oczarować odbiorców podczas prezentacji.

Tu link do prezentacji.

Prezentacja Guya Kawasakiego podczas webinarium SlideRocket.com

Guy Kawasaki jest nie tylko świetnym mówcą, który w niezwykły sposób zaraża pasją, ale znany jest także z zasady 10-20-30, o  której pisał już w wydanej w 2004r. książce dla przedsiębiorców The Art of the Start. Kawasaki jakol prywatny inwestor (kieruje funduszem inwestycyjnym Garage Technology Venture) widział setki złych i zbyt długich prezentacji i doszedł do wniosku, że jeśli ktoś wie po co zaczyna własny biznes, to z pewnością umie o tym opowiedzieć krótko. Z racji swojej uniwersalności zasadę może zastosować każdy, kto ma do przygotowania krótkie wystąpienie i chce mieć pewność, że dobrze wypadnie.

Zasada Guy’a Kawasakiego brzmi: 10-20-30.

10: przygotuj maksymalnie 10 slajdów

20: mów nie dłużej niż 20 minut

30: używaj czcionki nie mniejszej niż 30 punktów

Dodatkowo, jeśli chcesz mieć pewność, że treść komunikatów na slajdach będzie czytelna dla wszystkich odbiorców ustal wiek najstarszego uczestnika i podziel na 2, w ten sposób uzyskasz minimalną wielkość czcionki.

Tu oryginalny wpis Kawasakiego na ten temat: The 10/20/30 Rule of PowerPoint

Kim jest Guy Kawasaki?

To postać świetnie znana w środowisku biznesowym, szczególnie wśród tych wszystkich, którzy  tworzyli własny biznes, właśnie go zaczynąją lub o tym marzą. Jego książka The Art of the Start (wydana też przez wydawnictwo Onepress jako Sztuka rozpoczynania) to lektura obowiązkowa dla każdego początkującego przedsiębiorcy. Sam autor pracował niegdyś przez szereg lat w Apple i jako chief evangelist odpowiadał za marketing firmy.

Kawasaki od lat prowadzi popularny blog How to change the world, jest współwłaścicielem serwisu agregującego Alltop.com i spędza całe dnie na Twiterze: twitter.com/guykawasaki.

A poza wszystkim dużo się uśmiecha.

11 Sty

Zatrudniaj ludzi, którzy umieją dobrze pisać

Ciekawa obserwacja na (wirtualnych) kartach (równie ciekawej)  książki REWORK. Dlaczego podczas rekrutacji lepiej wybrać spośród osób, które najlepiej potrafią posługiwać się piórem, w domyśle klawiaturą? I to nawet wtedy, gdy dotyczy to osób na stanowiskach, gdzie pisanie nie jest ich głównym zajęciem.

Otóż, kto dobrze pisze, ten precyzyjnie myśli. Kto umie pisać, ten umie się komunikować itd. Ta akurat banalna obserwacja ma jednak poważne konsekwencje w świecie internetu, gdzie komunikujemy się pisząc na blogach i forach, a słowo jest nie tylko nośnikiem informacji, ale przekazuje opinie, emocje i wywiera wpływ, gdzie każdy piszący pracownik w Sieci wykonuje zarazem marketingową robotę (to też jedna z tez w książce: marketing to nie dział, to  suma wszystkiego czym zajmują się  pracownicy).

I tu dochodzimy do sedna.

 

Writing is today’s currency for good ideas.

 

Kropka.

BTW: REWORK to książka dla każdego kto prowadzi swój biznes, bierze udział w pracach zespołowych, jest szeregowym pracownikiem lub po prostu chce zacząć coś robić (ale zawsze brakuje mu czasu).  Podważa ona w kapitalny sposób szereg tzw. obiegowych i zdroworozsądkowych opinii o biznesie i twórczej pracy stąd spotkała się z olbrzymim polemicznym odzewem.

Na rzecz głoszonych w REWORK tez przemawia jednak doświadczenie autorów oraz rynkowy sukces ich produktów. Jason Fried i David Heinemeier Hansson to założyciele firmy 37signals, znanej z takich narzędzi do prowadzenia projektów jak Basecamp, Highrise, Backpack, Campfire czy Ta-da-List.

Książka odniosła sukces finansowy trafiając na listy bestsellerów i dowodząc słuszności jednej z zawartych tam tez: sprzedawaj produkty uboczne swojej działalności.

W przypadku 37signals tym produktem ubocznym jest doświadczenie, wiedza i pewna, inspirująca wizja świata, która brzmi: lepiej upraszczać niż komplikować!

14 Lis

Papież Benedykt XVI niestety nie rozumie internetu

W kilku serwisach informacyjnych zauważylem wpis pod tytułem Papież: internet może powiększyć samotność i wyobcowanie (ten sam tytuł na różnych stronach oznacza, że to notka z PAP-u z niezmienionym tytułem).

O mój Boże, pomyślałem. Niedobrze, gdy następca Apostoła Piotra tak krytyczne słowa wobec internetu wypowiada, tylko drzazgę w Sieci dostrzega, a nie akcentuje jego twórczego aspektu.

Słowo wyjaśnienia. Papież zabrał głos w sprawie internetu, gdy wraz ze swoją Radą ds. Kultury zastanawiał się jak skutecznie głosić słowo Boże, aby dotarło one do chrześcijan wątpiących czy obojętnych. Zagadnieniu temu papież poświęcił swoją najnowszą adhortację apostolską Verbum Dominii (w całości tutaj po polsku.)

Szerszą niż podały serwisy treść papieskiego wystąpienia publikuje jak zwykle niezawodna Opoka. Papież twierdzi, że do misji głoszenia Dobrej Nowiny (a komunikacja jest wszak kluczowym elementem misji Kościoła) zaprzęga nowe języki i nowe sposoby komunikowania. Niezdolność języka do tego, by przekazywać głęboki sens i piękno doświadczenia wiary może się przyczynić do obojętności wielu, zwłaszcza młodych. To ciekawe interpretacyjnie zdania, bo z jednej strony Kościół obecny jest w Sieci i ma szereg ciekawych inicjatyw, ale w tym rzecz, aby mówić takimi językami i dobierać takie komunikaty, które poza to ograniczenie języka wyjdą.

I teraz akapit z oskarżeniem – jak się domyślam – skierowanym być może przeciwko serwisom społecznościowym, być może przeciwko wirtualnym kontaktom w ogóle.

Dziś wielu młodych, oszołomionych niezliczonymi możliwościami oferowanymi przez sieci informatyczne czy inne technologie, nawiązuje formy kontaktu, które nie przyczyniają się do wzrostu w człowieczeństwie, ale grożą nawet zwiększeniem poczucia samotności i zagubienia. Wobec takich zjawisk mówiłem nieraz o kryzysie edukacyjnym, na który można i trzeba odpowiedzieć inteligentnie i twórczo, starając się rozwijać komunikację humanizująca, która by budziła sens krytyczny oraz zdolność oceny i rozeznania”.

Wolałbym osobiście, gdyby ten oskarżycielski akapit w wykonaniu Benedykta XVI brzmiał na przykład tak:

Dziś wielu młodych, oszołomionych niezliczonymi możliwościami oferowanymi przez sieci informatyczne czy inne technologie, nawiązuje formy kontaktu, które przekraczają granice światopoglądowe, społeczne czy religijne. Dzięki internetowi ludzie w potrzebie nabierają odwagi, aby mówić o swoich problemach, chorobach i dzięki tym kontaktom mają więcej wiary i nadziei na lepsze życie. Wirtualne znajomości zamieniają się w trwałe przyjaźnie,  a uczestnictwo w społecznościach i kontakt z ludźmi podzielającymi ich wartości i troski jest szansą na wyjście z mrocznego kręgu samotności i zagubienia.

Odpowiedzią na kryzys edukacyjny jest wiele wspaniałych oddolnych inicjatyw edukacyjnych podejmowanych przez internautów, których połączyła ich wspólna pasja. Na ten kryzys można i trzeba odpowiedzieć inteligentnie i twórczo, starając się rozwijać komunikację humanizującą, która by budziła sens krytyczny oraz zdolność oceny i rozeznania, a najwspanialszym tego przykładem jest chociażby globalna inicjatywa znana jako TED: Technology, Enterteinmant, Design. Tu naukowcy, myśliciele, artyści, przedsiębiorcy dzielą się swoją wiedzą, talentami, radością z odkrywania i poznawania tajemnic tego pięknego świata, który stworzył Pan. Piękne świadectwo dają pasjonaci z całego świata, którzy inicjują lokalne spotkania znane jako TEDx, włączając tym samym do globalnego strumienia myśli sprawy lokalne i lokalnych twórców. A z tego tryskającego ku chwale Pana źródła wiedzy każdy spożywać może, bo wystąpienia te dostępne są w internecie dla każdego, kto spragniony nowej wiedzy, inspiracji i chce wziąć udział w tej duchowej i twórczej wieczerzy.

Szczęść Boże wszystkim internautom.