04 Maj

Prezentacje jeszcze bardziej profesjonalne?

LinkedIn.com, największy serwis społecznościowy zrzeszający profesjonalistów z całego świata przejmuje platformę SlideShare.net za 119 milionów dolarów (45proc. w gotówce, 55 proc. w akcjach). Używając czytelnej metafory mogę powiedzieć, że SlideShare.net jest tym dla prezentacji, czym YouTube dla treści wideo.

Powstały w 2003 roku Linkedin.com ma 161 milionów użytkowników (trzeci po Facebooku i Twiterze serwis społecznościowy na świecie) i ponad 107 milionów użytkowników miesięcznie (500 tys. zarejestrowanych w Polsce). Od momentu powstania w 2006 roku, użytkownicy SlideShare.net dodali ponad 9 milionów prezentacji i dokumentów, a miesięcznie serwis odwiedza niemal 30 milionów internautów.

Na SlideShare.net opublikujesz prezentację, możesz śledzić profile innych użytkowników, komentować ich twórczość, oznaczać prezentacje jako ulubione, a także pobierać je na dysk. Co jednak najważniejsze, w przypadku SlideShare podobnie jak w YouTube istnieje możliwość osadzania prezentacji (musisz skopiować kod) na stronach internetowych. Ponad 7 milionów prezentacji jest w taki właśnie sposób opublikowana na niemal 1,5 miliona internetowych domen.

Korzyści?

Założycielka i szefowa SlideShare.net Rashmi Sinha przypomina, że misją serwisu jest wspieranie profesjonalistów w dzieleniu się prezentacjami i łączenie ludzi poprzez treść i dlatego mariaż z LinkedIn jest naturalnym etapem rozwoju.

Rashmi Sinha zapowiada wprowadzenie nowych funkcji, rozwój serwisu oraz jego dalszą współpracę z LinkedIn. Jak dotąd istniała możliwość integracji konta SlideShare z LinkedIn, z automatycznym wyświetlaniem świeżo dodanych prezentacji na linkedinowym profilu.  Sinha napisała na blogu, że jest pod wrażeniem ewolucji jaką przeszedł LinkedIn, od serwisu z zawodowym CV do głębszych form interakcji (dzielenie się linkami, wiedzą, grupy tematyczne, profile firm) i dlatego jest też ciekawa jaką drogą pójdzie SlideShare.net pod rękę z LinkedIn.

Jeff Weiner, szef LinkedIn zwraca uwagę na to, co poza doświadczeniem jest absolutnie kluczowe w zawodowym świecie, czyli wizerunek.  Jego zdaniem, prezentacje są dla specjalistów jednym z głównych sposobów dzielenia się doświadczeniem i wiedzą, dzięki któremu ów zawodowy wizerunek można jeszcze lepiej kształtować.

Pełna zgoda. Myślę, że te dwa serwisy nie będą miały problemu z wykreowaniem mody na „prezentowanie prezentacji”: SlideShare ma ogromną siłę, aby uczyć tworzenia ciekawych, niesztampowych prezentacji biznesowych, zaś LinkedIn może wiedzę i umiejętności zebrane w pomysłowej prezentacji przekuwać dalej np. na reputację, promować nowe style i pomysły.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na popularny już trend związany z tworzeniem autoprezentacji, czyli zawodowych CV w postaci prezentacji będących barwną opowieścią o swoim zawodowym życiu.

Jedną z odpowiedzi na ten trend jest także nowy serwis Rezumey.pl (pomysł firmy InteliWISE z gdyńskiego PPNT), który zamienia suche informacje pochodzące z Goldenline.pl lub LinkedIn.com na kolorową infografikę.

25 Wrz

TEDxGdynia i idea warta przypominania

Pierwsza odsłona TEDxGdynia za nami. Tematem spotkania były innowacje społeczne, co miało swój szczególny wydźwięk w gościnnych przestrzeniach Pomorskiego Parku Naukowo Technologicznego, gdzie o innowacjach mówi się nieprzerwanie, ale zwykle w kontekście technologicznym.

Jednak, co dobrze zilustrowały wystąpienia, te różnorakie technologie (budownictwo naturalne w oparciu o model open-source, assistive technology, fotokasty, zamiana tekstu na mowę) mają konkretny wpływ kształt i jakość życia jednostek, grup czy całych społeczności. Czasami są to rozwiązania istniejące równolegle gdzieś obok, ale w rękach osób z wiedzą i odpowiednią motywacją zyskują zupełnie nowe – innowacyjne – formuły i zastosowania.

Tematy wystąpień na TEDxGdynia bardzo różne, interesujący prelegenci z ciekawymi prezentacjami, dzieki czemu całość inspirująca i zachęcająca do dalszego drążenia tematów na własną rękę.

Zastanawiałem się wcześniej, czy któryś z tematów będzie zawierał wyrazistą ideę wartą rozpowszechniania (hasło przewodnie TED: ideas worth spreading) i oceniając reakcję publiczności nie ulega wątpliwości, że mówił o niej Michał Wroczyński z gdyńskiej firmy Fido Intelligence. Opowiadał o zależności między lękiem a innowacjami, zdolnością do podejmowania ryzyka i równocześnie umiejętnością znoszenia porażki (ability to fail).

Paweł Sroczyński i Mateusz Szwagierczak z Grupy Cohabitat mówią o naturalnych domach z gliny i słomy podczas wystąpienia na TEDxGdynia. Fot. Michał Max Kopera/People PR

Opowiedział o fenomenie Doliny Krzemowej (tam też działa Fido) pokazując jak tam premiuje się odważne pomysły, w które inwestorzy czy fundusze venture capital gotowe są włożyć środki bez zbędnych formalności. Jeśli zbankrutujesz, ale wstaniesz ponownie (najlepiej z całym zespołem) i jesteś gotowy do kolejnego projektu, inwestorzy ocenią cię lepiej niż nowicjusza. W osobistym wystąpieniu Michał Wroczyński namawiał do redukcji lęku i doceniania tych, którzy mimo porażki idą dalej.

A strach towarzyszy na każdym kroku, bo w polskich okolicznościach ma on silne, kulturowe korzenie. Strach przed innością, oryginalnością, patologiczny codzienny brak zaufania miedzy ludźmi, nieufność względem obywateli (szereg instytucji nadzorujących, sprawdzających) czy przedsiębiorców, która de facto tę inicjatywę utrudnia.

W końcu lęk najsilniejszy, bo indywidualny, zwykle zupełnie absurdalny, bo wynikający z subiektywnego poczucia braku wiary w siebie, w swoją wartość, zamieniający się w paraliżujący strach przed porażką, ośmieszeniem, wyjściem przed szereg.

Cieszę się, że miałem przyjemność prowadzić TEDxGdynia (dziękuję organizatorom za tę propozycję), chociaż przyznam, że pierwszy raz występowałem w takiej roli i to od razu podczas spotkania tego typu. Także dla mnie była to zarazem doskonała okazja, aby zredukować swój (niepotrzebny) lęk.

Czuje, że gdyński TEDx wyzwolił sporo dobrej energii, nie zmarnujmy jej!!!

Niejako uzupełnieniem tego co mówił Michał, a na pewno tłem do całej sytuacji produkującej ludzi pełnych lęku są oczekiwania rodziców względem szkoły. Pisze o tym na blogu Edwin Bendyk:

 

Narzekamy, że polska szkoła uniformizuje i nie rozwija indywidualnej ekspresji uczniów. Jednak z badań World Values Survey wynika, że połowa Polaków oczekuje, by dzieci były posłuszne – podobne oczekiwania ma tylko 16 proc. Niemców; 40 proc. Polaków chciałoby dzieci niezależnych, w Niemczech blisko 80 proc. Wyobraźni od dzieci oczekuje tylko 20 proc. Polaków i 40 proc. Niemców. Patrząc z tej perspektywy, polska szkoła doskonale realizuje oczekiwania polskiego społeczeństwa.

 

W ramach suplementu moje wcześniejsze notki o lęku i odwadze.
Strach, 7 grzechów głównych i odwaga tworzenia
Watson: idź tam, dokąd inni boją się iść

Aha, przypomniało mi się jeszcze powiedzenie Churchila, który mówił, że sukces to umiejętność przechodzenia od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. Kto w życiu miał (nie)przyjemność upadać, podnosić się i iść dalej ten rozumie o co chodzi w tym tylko pozornie paradoksalnym powiedzeniu. Kto tego nie doświadczył, temu życzę wyłącznie samych sukcesów 😉

14 Sie

Zakamarki marki. Recenzja w 733 słowach

Paweł Tkaczyk umie opowiadać ciekawe historyjki, co udowadnia w każdym z 63 krótkich rozdziałów na 211 stronach książki “Zakamarki marki”.

Moim ulubionych jest liczący aż 11 stron (najdłuższy) rozdział pt. Archetypy marki. Niestety tego rozdziału o kulturze opowieści i brand storytellingu w książce nie znajdziesz. Paweł dosyła go w wersji cyfrowej tym, którzy książkę zamówią w przedsprzedaży do 19 sierpnia. Szkoda, ze nie otrzymają go czytelnicy, którzy kupią książkę później w inny sposób; chyba, że autor i na to ma jakiś pomysł.

Używam słowa “pomysł” z pełną premedytacją, bo Paweł nie tylko napisał książkę, czyli w zgrabny sposób zebrał (jak się okazuje bardzo rozległą) wiedzę o tym czym jest marka, jak ją budować, pielęgnować i rozwijać, ale podjął grę (ale nie w rozumieniu stosowanym przez Jarosława Kaczyńskiego) z czytelnikami i wciągnął ich w promocję, a właściwie w rodzaj rywalizacji. Grywalizacji.

 

Rzadki to przykład na polskim rynku, a może jedyny (nie znam innych, chętnie poznam), gdy autor włącza się w promocje książki i osobiście podgrzewa wokół niej atmosferę.

Witryna Zakamarkimarki.pl zgodnie z regułami sztuki (do których przyzwyczaili nas autorzy amerykanscy) zawiera fragment książki (mógłby być dłuższy), autor sam czyta kawałek, można dodać opinie, zamówić tytuł w przedsprzedaży i nie tylko zapłacić mniej, ale otrzymać dodatkowy rozdział w nagrodę.

Jednak to co najważniejsze, dzieje się na Facebooku. Autor odpytuje czytelników: do koga doszła już paczka, kto ją rozpakował, kto przekartkował, kto przeczytał, ludzie wrzucają zdjęcia itd.

Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest tzw. grywalizacji. Grywalizacja (ang. gamification; grywalizacja to polskie brzmienie proponowane przez Tkaczyka, w odróżnieniu od stosowanej słabej kalki gamifikacja) to przenoszenie mechanizmów znanych z gier komputerowych do świata realnego.

Nasza motywacja (w tej sytuacji do przeczytania książki) ma zupełnie inne podłoże jeśli możemy ścigać się publicznie, informować i porównywać swój status z innymi (już zamówiłem, już dostałem, przeczytałem, napisałem tę notkę zamiast zajmować się innymi pilniejszymi sprawami ;-D), a co najważniejsze całości towarzyszy fajna zabawa.

Być może się mylę w tej diagnozie, ale w ten oto sposób drodzy czytelnicy “Zakamarków marki”, staliśmy się mniej lub bardziej świadomie wciągnięci promocję książki zgodnie z zasadami tej strategii. A swój eksperyment Paweł Tkaczyk opisze w kolejnej książce pt. Grywalizacja która ukaże się w październiku ;-D.

Jeszcze słowo o samej książce. Podtytuł ksiażki “Zakamarki marki” brzmi “Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” i trafnie oddaje funkcję książki.

Czytałem ją patrząc na opisywane kwestie przez pryzmat własnej działalności i budowania jeszcze młodej marki związanej z brawurowymi prezentacjami, więc pewne rozdziały interesowały mnie bardziej, inne mniej.  Lekturę potraktowałem jako swoisty rachunek sumienia, zdając sobie sprawę co wiem, czego nie wiem, o czym zapomniałem, co zaniedbałem, a co powinienem w miarę szybko naprawić.

Pozycja autora, który jest praktykiem, a zatem pisze w oparciu o swoje doświadczenie zupełnie inaczej ustawia lekturę.  Krótkie rozdziały pisane z werwą, angażującym wprowadzeniem i śródtytułami szalenie ułatwiają lekturę wywołując wrażenie, że autor do mnie mówi, a ma mi do przekazania to co w markowym survivalu niezbędne. Poza tym skoro autor jest szefem firmy Midea (+10 do świadomości marki), musi wiedzieć co pisze, bo stawia na szali całą swoją reputację (o niej też w książce).

To siła książki, że pisze praktyk, na poradnictwo teoretyków szkoda czasu. Z podobnych rzeczy czytałem dotąd tylko 3 i też pisane przez praktyków: The Art of the Start (Guy Kawasaki), Crunch it (Gary Vaynerchuk), Rework (Fried&Hannson). Polskich innych tytułów nie znam, a po Zakamarki sięgnąłem chociażby dlatego, że śledzę blog Pawła Tkaczyka.

Osobiście brakowało mi czasami przykładów, które opisywane historie ilustrowały by lepiej lub też o przytoczonych przykładach przeczytałbym więcej. Wiem jednak, że są one w głowie Pawła Tkaczyka i dzieli się nimi regularnie na swoim blogu, a w tym wypadku działoby się to kosztem znacznie powiększonej objętości.

Moją uwagę zwrócił zupełny brak zdjęć w książce, a w rozdziałach o identyfikacjii wizualnej, logotypach, wizytówkach itd. nawet najbardziej przekonujący tekst to za mało.

Na koniec drobna uwaga z mojego ogródka. Paweł przeprowadził rzetelną wiwisekcję marki, tnąc kwestie na drobne kawałki i wielokrotnie przypominając, że marką jest tak naprawdę to co tkwi w głowie odbiorcy.

Szkoda tylko, że nie napisał o roli prezentacji, które publicznie  przedstawiane też mają wpływ na odbiór marki. Jak wiemy, firmy mają z prezentacjami poważny kłopot i chociaż pamiętają skrupulatnie o całej reszcie komunikacji, to gdy pojawiają się pierwsze slajdy cały czar pryska.

Zresztą autora nie trzeba do tego konceptu przekonywać, bo sam tworzy świetne prezentacje.

07 Mar

Guy Kawasaki: jak oczarować publiczność?

Guy Kawasaki wydał właśnie kolejną książkę Enchantment: The Art of Changing Hearts, Minds, and Actions i przy tej okazji pojawił się z krótką prezentacją podczas webinarium (webinar to prezentacja przez internet) zorganizowanym przez SlideRocket.com (internetowy program do tworzenia prezentacji), gdzie mówił o tym jak oczarować odbiorców podczas prezentacji.

Tu link do prezentacji.

Prezentacja Guya Kawasakiego podczas webinarium SlideRocket.com

Guy Kawasaki jest nie tylko świetnym mówcą, który w niezwykły sposób zaraża pasją, ale znany jest także z zasady 10-20-30, o  której pisał już w wydanej w 2004r. książce dla przedsiębiorców The Art of the Start. Kawasaki jakol prywatny inwestor (kieruje funduszem inwestycyjnym Garage Technology Venture) widział setki złych i zbyt długich prezentacji i doszedł do wniosku, że jeśli ktoś wie po co zaczyna własny biznes, to z pewnością umie o tym opowiedzieć krótko. Z racji swojej uniwersalności zasadę może zastosować każdy, kto ma do przygotowania krótkie wystąpienie i chce mieć pewność, że dobrze wypadnie.

Zasada Guy’a Kawasakiego brzmi: 10-20-30.

10: przygotuj maksymalnie 10 slajdów

20: mów nie dłużej niż 20 minut

30: używaj czcionki nie mniejszej niż 30 punktów

Dodatkowo, jeśli chcesz mieć pewność, że treść komunikatów na slajdach będzie czytelna dla wszystkich odbiorców ustal wiek najstarszego uczestnika i podziel na 2, w ten sposób uzyskasz minimalną wielkość czcionki.

Tu oryginalny wpis Kawasakiego na ten temat: The 10/20/30 Rule of PowerPoint

Kim jest Guy Kawasaki?

To postać świetnie znana w środowisku biznesowym, szczególnie wśród tych wszystkich, którzy  tworzyli własny biznes, właśnie go zaczynąją lub o tym marzą. Jego książka The Art of the Start (wydana też przez wydawnictwo Onepress jako Sztuka rozpoczynania) to lektura obowiązkowa dla każdego początkującego przedsiębiorcy. Sam autor pracował niegdyś przez szereg lat w Apple i jako chief evangelist odpowiadał za marketing firmy.

Kawasaki od lat prowadzi popularny blog How to change the world, jest współwłaścicielem serwisu agregującego Alltop.com i spędza całe dnie na Twiterze: twitter.com/guykawasaki.

A poza wszystkim dużo się uśmiecha.

06 Mar

Jack Welch o prezentacjach i intuicji

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

Jack Welch, legendarny szef General Electric ironicznie o prezentacjach, w które można włożyć każde kłamstwo: – Na temat inwestycji dostajecie zwykle jakieś naciągane prezentacje. Widzieliście kiedyś prezentację z niską stopą wzrostu? No właśnie. One zawsze zakładają wysokie zyski.

I poważnie o roli intucji w interesach i dobieraniu ludzi do pracy. Ma rację czy nie ma racji?

Więcej video i artykułów z Jackiem Welchem w sekcji „Tajemnice sukcesu według Jacka Welcha” w Wyborcza.pl, internetowym serwisie Gazety Wyborczej.