08 Wrz

Nie ma trudnych tematów, tylko pomysłu czasem brak

Jak napisać tę notkę, abyś przeczytał/a ją w całości?

brawurowe prezentacje prezi keynote powerpoint storytelling umysl percepcja.001

  1. Jak powinno brzmieć pierwsze zdanie książki, aby czytelnik czytał dalej?
  2. Jak zaprojektować okładkę, aby zwróciła uwagę na półce?
  3. Jak zmontować zwiastun, aby zachęcić widzów do obejrzenia filmu?
  4. Jak wyprzedać komplet biletów na lokalne przedstawienie teatralne?
  5. Jak zainteresować gimnazjalistę przyczynami powstania wielkopolskiego?
  6. Jak zachęcić obywatela do uczestnictwa w referendum?
  7. Jak uświadomić wiernemu, że niepłacenie podatków to grzech?
  8. Jak przekonać klienta, aby wszedł do sklepu w galerii handlowej?
  9. Jak przygotować prezentację, aby zainteresowała odbiorcę?
  10. Jak sprawić, abym choć raz wysłuchał wiadomości sportowych w radio?

Jak to zrobić? Napiszę o tym w kolejnych tekstach…

[732 znaki]

24 Sty

Generacja Z. Pokolenie cyfrowych twórców

Kiedy 12. latek marzy o programie Motion pod choinką, na dysku jego komputera brak miejsca, a zamiast lektury czyta o edycji wideo, wiedz, że coś się dzieje.

Jako przedstawiciel wchodzącego w smugę cienia pokolenia X, wiem, że mieszkam pod dachem z 2 przedstawicielami pokolenia Z. Ma rację Natalia Hatalska, że my – starzy – demonizujemy technologię, której natury nie znamy. OK, dzieci będą grać non stop, bo to angażujące, tak samo, gdy wciąga ich książka lub hobby. Inna natura tych aktywności sprawia, że książka nie uzależnia, stąd rolą rodzica włączanie przycisku OFF.

Pamiętajmy jednak, że Zety to także pierwsze pokolenie cyfrowych twórców! Grają w Minecrafta, ale też projektują skiny dla postaci. Prosta kamera wystarczy, aby kręcić filmy i mieć kanał na YouTube. Keyboard podłączony do komputera to syntezator o nieograniczonych możliwościach.

Zety zamienią kiedyś hobby w zawód.

A zaskakująca, ostatnia szkolna moda na kostkę Rubika to dowód, że analogowe przyjemności też sprawiają frajdę.

[999 znaków]

09 Lis

Czy kometa 67P jest seksi?

1. Choć z wyglądu przypomina nieforemnego ziemniaka lub kąpielową kaczuszkę i jak na kosmiczną skalę jest drobinką, to w najbliższym czasie kometa 67P / Czuriumow-Gierasimienko powinna być gwiazdą medialną pierwszej wielkości. Pierwszy raz w dziejach lądujemy na komecie.  Owszem, moduł sondy Deep Impact uderzył z impetem w powierzchnię komety  Tempel 1, wybijając krater o średnicy 120 m, ale lądowanie  Rosetty to zadanie o wiele bardziej subtelne i przełomowe.

Ambicja ambition misja rosetta kometa tomek baginski

2. Wystrzelona 10 lat temu Rosetta,  znajduje się teraz 600 mln km od Ziemi (gdzieś między Marsem a Jowiszem), krążąc wokół komety. 12 listopada lądownik Philae wyląduje na jej jądrze o rozmiarach 5×3 km. To benedyktyńska robota, jednocześnie zadanie pozbawione fajerwerków, a sam moment lądowania też nie jest spektakularny. Czy to wystarczy, aby rozbudzić naszą wyobraźnię, nieco zaśmieconą kliszami z filmów science-fiction, głodną efektów specjalnych?  Czy misja potrzebuje promocyjnego dopingu? I czy tę rolę spełnił film Ambition Tomasza Bagińskiego?

3. Kosmos naukowców jest racjonalny, nawet jeśli misji towarzyszą ekstremalne emocje. Rzecz w tym, aby się nimi podzielić, szczególnie przy tak ambitnej misji. Komputerowe animacje przygotowane przez Europejską Agencję Kosmiczną nie przyspieszają bicia mojego serca. Trudno przejąć  się losem  skomplikowanego mechanizmu, nawet gdy z niezwykłą precyzją osiada na pędzącej przez Układ Słoneczny komecie. Gdyby lądownik Philae wyrwał kawałek komety, zamknął w pudełku i Rosetta zabrałaby go ze sobą z powrotem na Ziemie, wówczas czekalibyśmy na powrót z niecierpliwością. A gdyby to była misja z człowiekiem na pokładzie, byłoby to wydarzenie tej miary co Apollo 11 w 1969 r.

4. Na Księżycu byliśmy, sondy wylądowały na Wenus ( Wenera 7)  już w 1970 i Marsie (Viking 1 i 2) w 1976. Pewnie nasze serca zabiły nieco szybciej, gdy Pathfinder, Spirit czy ostatnio Curiosity przesyłały wysokiej jakości zdjęcia z Czerwonej Planety. Ale Mars żyje w masowej wyobraźni, począwszy od sprawy kanałów Schiaparellego, przez Wojnę światów i ciągłe poszukiwanie śladów życia na tej planecie. Komety to kosmiczni wędrowcy, prawdopodobnie przyniosły na Ziemie wodę (mamy też inną hipotezę), a może i życie (hipoteza panspermii), dlatego budzą ciekawość. Zarazem mają zdolność do niesamowitej metamorfozy, gdy zbliżając się do Słońca wyrastają im malownicze warkocze.

5. Bagiński zabiera widza w postludzką przyszłość, w której obowiązuje już chyba 3 prawo Arthura C. Clarke’a, a misja Roseta to wydarzenie historyczne. Można odetchnąć z ulgą, że nie sprowadzono filmu do zreferowania technicznej strony przedsięwzięcia, tę poznajemy w stopniu wystarczającym. Historię Rosetty opowiedziana jest w szerszym kontekście wysiłków napędzanych ludzką ciekawością i ambicją właśnie. Takich  uskrzydlających fabuł potrzebujemy do opowiadania o tym, co robią inżynierowie i naukowcy.

6. – Upadamy, podnosimy się, dostosowujemy – mówi grający postać Mistrza Aidan Gillen. W moim odczuciu to najważniejszy przekaz filmu, o ludzkiej obsesji przekraczania granic i zamieniania tego, co niemożliwe, w to co realne. Bez dwóch zdań efekty specjalne przekaz ten potęgują; forma w tego typu opowieści nie mniejsze ma znaczenie niż treść.

7. Wyprawa na kometę Czuriumow-Gierasimienko to współczesna metafora wytrwałości,  a do tej potrzeba czasem kosmicznego uporu. Gdy potrzeba dodatkowej motywacji powtarzam swoim dzieciom zdanie, które wypowiedział Kennedy w 1962 r. –  Amerykanie wylądują na Księżycu nie dlatego, że jest to łatwe, ale dlatego, że jest to trudne.

8. Per aspera ad astra.

 

06 Lis

Movember 2014. Masz jaja? Zadbaj o swój interes!

Zapuszczane w listopadzie wąsy – czasami fantazyjne – są symbolem Movembera, akcji o globalnym zasięgu, której celem jest szerzenie wiedzy na temat profilaktyki raka jądra.

Movember, dzięki life-stylowej otoczce przyjaźnie przypomina facetom, aby ze szczególną troską pochylili się nad swoim interesem.  Komunikat skierowany jest także do pań, by zmotywowały panów do wzięcia spraw w swoje ręce, nie tylko w listopadzie. Obopólna troska nad tą kwestią może tylko ubogacić ich związek.

Rak jądra dotyka facetów w tym szczególnym miejscu, a w grupie największego ryzyka zachorowalności są młodzi mężczyźni w wieku 17-35 lat, którzy problemy ze zdrowiem często bagatelizują. Wcześnie wykryty rak jądra jest uleczalny w 99%.

Movember zagościł również  w Gdyni w ramach akcji “Odważni wygrywają”.
Jego elementem jest np. animacja, do której napisałem – w nieco moralizatorskim tonie –  tekst, a jej wykonaniem zajęło się studio Esy-Floresy.

Więcej informacji na temat raka jądra, samobadania itd. na stronie Odwazni.com

28 Paź

Alfabet Wagenhofera: dajcie dzieciom czas na zabawę

1. Jestem w szkole do 16, wracam do domu i uczę się do 23 – mówi obojętnym głosem Yakamoz Karakurt, nastolatka z Hamburga, której życie sprowadza się do ciągłego kucia. Cięcie. Za oknem ciemno, a chińskie dzieci w zatłoczonej sali szkolnej pilnie rozwiązują testy. Uzdolniony matematycznie chłopiec o zmęczonej twarzy pokazuje medale zdobyte na olimpiadach. Dumna matka wierzy, że za sprawą talentu syn ma szanse na lepsze życie, gdzieś poza swoją rodzinną szarą mieściną.

2. Erwin Wagenhofer w filmie „Alfabet” pokazuje znany schizofreniczny podział na  sprzyjający rozwojowi świat zabawy i działającą wedle pruskiego modelu szkołę, która przypomina linię produkcyjną, gdzie indywidualne talenty nie mają znaczenia.  Wagenhofer oskarża edukację, że kieruje się prawami rynku i jego potrzebom – zresztą już przeterminowanym –  jest podporządkowana. Niby znamy te argumenty od lat, ale siła filmu polega na tym, że historie bohaterów z krwi i kości nadają im większej wagi.

3. Zabawę należy traktować poważnie – mówi Arno Stern, twórca Malortu, który odkrył przed tysiącami dzieci radość z malowania. – Przedmioty uważane za dodatkowe takie jak plastyka czy muzyka powinny stanowić sedno dziecięcej aktywności. Zapominamy, że nauka polega na zachęcaniu dzieci do własnych odkryć.  Stern porównując rysunki współczesne z tymi sprzed dekad, dostrzega u dzieci niepokojącą zmianę w sposobie ekspresji, uważając, że szkoła zabija ich wrodzoną kreatywność.

4. Film widziałem podczas Kongresu Obywatelskiego, a jego uzupełnieniem było późniejsze wystąpienie dr Marzeny Żylińskiej, autorki książki Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi na konferencji Kultura i neuronauka. Zdaniem dr Żylińskiej sami stworzyliśmy system, który mózgowi utrudnia pracę. A przecież dzięki osiągnięciom neuronauk wiemy jak pracuje mózg i jakie warunki sprzyjają sensownej nauce. Jesteśmy dumni z wyników polskich uczniów w rankingu PISA, ale jednocześnie uczniowie nie czują się w szkole dobrze, a dla połowy najgorszym wrogiem szkoły jest nuda czy strach przed popełnieniem błędu. 

5. Szukamy odpowiedzi na dwa pytania: jaką wiedzę i KOMPETENCJE dziecko ma wynieść ze szkoły i jak to zrobić, aby spędzony tam czas miał sens.  O ile na drugie pytanie odpowiedzi podsuwają neuronauki, o tyle pytanie pierwsze sprowadza się do kwestii: jakiej przyszłości chcemy dla dzieci, jakie wartości są dla nas jako obywateli i rodziców  ważne? Pytanie, czy zastąpić szkolny kajet nowoczesnym tabletem lub e-podręcznikiem możemy odłożyć sobie na później.

6. Zatem pytanie o kształt edukacji nabiera charakteru politycznego, a więc i światopoglądowego. Skoro jednak chcemy zmiany, to dlaczego jest ona taka trudna? Czy to wina systemu edukacji, nauczycieli, a może rodziców? Prof. Gerald Huther, współautor wydanej właśnie książki “Wszystkie dzieci są zdolne. Jak marnujemy wrodzone talenty”  spoglądając w obiektyw kamery mówi, że winni są rodzice.

Dlaczego? Odpowiedź w filmie.