24 Sty

Generacja Z. Pokolenie cyfrowych twórców

Kiedy 12. latek marzy o programie Motion pod choinką, na dysku jego komputera brak miejsca, a zamiast lektury czyta o edycji wideo, wiedz, że coś się dzieje.

Jako przedstawiciel wchodzącego w smugę cienia pokolenia X, wiem, że mieszkam pod dachem z 2 przedstawicielami pokolenia Z. Ma rację Natalia Hatalska, że my – starzy – demonizujemy technologię, której natury nie znamy. OK, dzieci będą grać non stop, bo to angażujące, tak samo, gdy wciąga ich książka lub hobby. Inna natura tych aktywności sprawia, że książka nie uzależnia, stąd rolą rodzica włączanie przycisku OFF.

Pamiętajmy jednak, że Zety to także pierwsze pokolenie cyfrowych twórców! Grają w Minecrafta, ale też projektują skiny dla postaci. Prosta kamera wystarczy, aby kręcić filmy i mieć kanał na YouTube. Keyboard podłączony do komputera to syntezator o nieograniczonych możliwościach.

Zety zamienią kiedyś hobby w zawód.

A zaskakująca, ostatnia szkolna moda na kostkę Rubika to dowód, że analogowe przyjemności też sprawiają frajdę.

[999 znaków]

04 Maj

Prezentacje jeszcze bardziej profesjonalne?

LinkedIn.com, największy serwis społecznościowy zrzeszający profesjonalistów z całego świata przejmuje platformę SlideShare.net za 119 milionów dolarów (45proc. w gotówce, 55 proc. w akcjach). Używając czytelnej metafory mogę powiedzieć, że SlideShare.net jest tym dla prezentacji, czym YouTube dla treści wideo.

Powstały w 2003 roku Linkedin.com ma 161 milionów użytkowników (trzeci po Facebooku i Twiterze serwis społecznościowy na świecie) i ponad 107 milionów użytkowników miesięcznie (500 tys. zarejestrowanych w Polsce). Od momentu powstania w 2006 roku, użytkownicy SlideShare.net dodali ponad 9 milionów prezentacji i dokumentów, a miesięcznie serwis odwiedza niemal 30 milionów internautów.

Na SlideShare.net opublikujesz prezentację, możesz śledzić profile innych użytkowników, komentować ich twórczość, oznaczać prezentacje jako ulubione, a także pobierać je na dysk. Co jednak najważniejsze, w przypadku SlideShare podobnie jak w YouTube istnieje możliwość osadzania prezentacji (musisz skopiować kod) na stronach internetowych. Ponad 7 milionów prezentacji jest w taki właśnie sposób opublikowana na niemal 1,5 miliona internetowych domen.

Korzyści?

Założycielka i szefowa SlideShare.net Rashmi Sinha przypomina, że misją serwisu jest wspieranie profesjonalistów w dzieleniu się prezentacjami i łączenie ludzi poprzez treść i dlatego mariaż z LinkedIn jest naturalnym etapem rozwoju.

Rashmi Sinha zapowiada wprowadzenie nowych funkcji, rozwój serwisu oraz jego dalszą współpracę z LinkedIn. Jak dotąd istniała możliwość integracji konta SlideShare z LinkedIn, z automatycznym wyświetlaniem świeżo dodanych prezentacji na linkedinowym profilu.  Sinha napisała na blogu, że jest pod wrażeniem ewolucji jaką przeszedł LinkedIn, od serwisu z zawodowym CV do głębszych form interakcji (dzielenie się linkami, wiedzą, grupy tematyczne, profile firm) i dlatego jest też ciekawa jaką drogą pójdzie SlideShare.net pod rękę z LinkedIn.

Jeff Weiner, szef LinkedIn zwraca uwagę na to, co poza doświadczeniem jest absolutnie kluczowe w zawodowym świecie, czyli wizerunek.  Jego zdaniem, prezentacje są dla specjalistów jednym z głównych sposobów dzielenia się doświadczeniem i wiedzą, dzięki któremu ów zawodowy wizerunek można jeszcze lepiej kształtować.

Pełna zgoda. Myślę, że te dwa serwisy nie będą miały problemu z wykreowaniem mody na „prezentowanie prezentacji”: SlideShare ma ogromną siłę, aby uczyć tworzenia ciekawych, niesztampowych prezentacji biznesowych, zaś LinkedIn może wiedzę i umiejętności zebrane w pomysłowej prezentacji przekuwać dalej np. na reputację, promować nowe style i pomysły.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na popularny już trend związany z tworzeniem autoprezentacji, czyli zawodowych CV w postaci prezentacji będących barwną opowieścią o swoim zawodowym życiu.

Jedną z odpowiedzi na ten trend jest także nowy serwis Rezumey.pl (pomysł firmy InteliWISE z gdyńskiego PPNT), który zamienia suche informacje pochodzące z Goldenline.pl lub LinkedIn.com na kolorową infografikę.

29 Paź

O (nieoczywistej) wyższości fragmentu nad całością

Nie wiem jak ty, ale ja czytam książki (a także magazyny) zawsze z ołówkiem lub kolorowymi kredkami w ręku. Jeśli czytam coś co ważne, co trzeba zapamiętać lub wykorzystać później kreślę bez skrupułów i na kolorowo.

Gdy czytam poprzez Kindle mam wyłącznie możliwość zaznaczania wybranych fragmentów na żółto (highlights), ale korzyść z tego taka, że po synchronizacji automatycznie zapisują się one we wszystkich wersjach książki (tablet, komórka, komputer), a także w moim koncie na Amazon.com i to jest dla mnie czad 😉

Teraz pojawił się serwis Findings.com, który umożliwia pokazanie zaznaczonych wcześniej wybranych wycinków (wszystkie lub niektóre) lub dzielenie się ciekawymi fragmentami z tekstów czytanych w Sieci.

Pomysłodawcą jest autor świetnych książek popularno-naukowych Steven Berlin Johnson (tu wspominałem o jego najnowszej książce “Where good ideas come from. The natural history of innovation“). Niestety, żadna z jego książek nie ukazała się jeszcze na rynku polskim. Tu można zobaczyć co wrzuca do Sieci założyciel.

Jak to działa?

Publikując swoje wycinki, widzisz fragmenty publikowane przez inne osoby (może śledzić ich aktywność jak na Twiterze), możesz zachowywać (save) na swoim koncie czy dzielić się nimi dalej (share). Generalnie zasada działania jak w Twiterze, tyle że nie ma ograniczeń w długości fragmentów, poza tym przy każdym z nich widzisz okładkę książki z której pochodzi (i od razu przejść do Amazona) lub w przypadku wycinków z Sieci, adres skąd pochodzą. Poza tym szukając odnośników poprzez wyszukiwarkę czy klikając na okładkę możesz przejrzeć wszystkie wrzucone tu wycinki dla danego tytułu czy też inne teksty z sieci zawierające słowo kluczowe.

Johnson  marzył o tym narzędziu od lat, w międzyczasie ogarniając chaos w notatkach, gromadząc je na twardym dysku (kto nie zna tego problemu) czy korzystał z programu Devonthink do gromadzenia notatek itd. Aż wreszcie spotkał się z popularną w epoce oświecenia ideą książek tworzonych na bazie zapisków, notatek, cytatów tzw. commonplace book. Co do zasady ówczesna praktyka nie odbiegała o tego, co robimy dziś w na blogach itd. (historię powstania commonplace books Johnson daje na swoim blogu).

While I was writing Where Good Ideas Come From, I found myself exploring the long and rich history of the commonplace book, one of the great intellectual engines of the Enlightenment: books of quotations assembled by hand by 18th-century readers, annotating and indexed and remixed by readers like Locke, Jefferson, and Priestley. (…) But with Findings, we are trying to do something that is dedicated explicitly to the task of curating quotations. In other words, it’s not designed to be a broader publishing platform, or a more generic notebook app that happens to include quotes every now and then. It’s a social commonplace book.

Działanie jest proste. Zakładasz konto, przeciągasz na pasek zakładek ikonkę z tzw. skryptozakładką (bookmarklet) i gdy w trakcie lektury natrafisz na jakiś ciekawy kawałek, zaznaczasz go, klikasz na ikonkę i wtedy możesz  możesz go opublikować w serwisie. Jeśli do czytania używasz Kindle i zaznaczasz wybrane fragmenty, każdy z nich trafia także do twojego konta w Amazonie. Te wycinki możesz teraz opublikować wszystkie na Findings.com lub (zmieniąjac ustawienia, aby domyślnie wszystkie były prywatne, opublikować później tylko wybrane z nich). Serwis został niedawno zwodowany i nie zawsze wszystko działa, tak samo jak nie mogłem zapisywać wycinków pracując na Chrome czy Safari, udało się dopiero pod Firefox.

Pochwała fragmentu
Tak oto rodzi się pytanie, czy muszę jeszcze czytać całą książkę skoro mogę przejrzeć kilkanaście, kilkadziesiąt (czytelnicy zaznaczają rożne teksty, więc przy dużej liczbie wycinków będzie można przejrzeć dziesiątki ciekawych wycinków) fragmentów, aby wyrobić sobie zdanie na temat zawartości?  A tam z pewnością uda się znaleźć kilka bądź ten jeden, który będzie najlepiej oddawał problem poruszany na łamach książki albo rozwiązywał nasz problem. Gdy takiego będziecie brak, nie ma wyjścia, trzeba samemu czytać całość 😉

O  fragmencie, cytacie, wycinku ciekawie wypowiadał się Ryszard Kapuściński.

(…) jeżeli weźmiemy jakąś książkę, która liczy zazwyczaj 400 stron; raptem w jakimś miejscu, na jakieś stronie pojawia się zdanie genialne, błysk, nieprawdopodobnie olśniewający fragment. Ale te czterysta stron zabiło ten fragment. Ale jeżeli my go wydobędziemy, jeżeli do oświetlimy i nadamy mu nową formę życia, to ten fragment nam bardzo pomoże określić, zrozumieć ten świat. I dlatego ten który poświęcił się na przeczytanie tych czterystu stron i na wydobycie tego zdania, wykonał działanie twórcze, ponieważ inaczej te zdanie zginie lub nie zostanie dostrzeżone w tych potokach słów. I dlatego rola cytatu w tej powodzi słów nabiera ogromnego znaczenia. I dlatego ja chętnie posługuje się cytatem.

Przykładem tej fascynacji techniką fragmentu były jego “Lapidaria”, zbiory luźnych myśli, notatek, zapisków, obserwacji, cytatów, fragmentów rozmów, które Kapuściński publikował na przestrzeni kilkunastu lat: Lapidarium I wydane w 1990, a ostanie Lapidarium VI w 2007r.

Człowiek nie myśli historiami. Nasze myślenie jest podzielone. W tej sekundzie myślimy o tym, za kilka sekund myślimy już o czymś innym. Nasze myślenie jest fragmentaryczne. Zapiski składające się na „Lapidarium” to przejaw takiego procesu. „Lapidarium” jest tekstem pisanym spontanicznie od przypadku do przypadku – jest to rodzaj pisania spontanicznego. „Lapidaria” stanowią taki odrębny nurt, nie powiązany innymi moimi książkami. Jest to rodzaj zapisu stanu, zapisu wrażeń i refleksji. Czasami to jest jakiś cytat, czasami fragment rozmowy, czyichś wypowiedzi. To jest luźny zbiór w formie bardzo różnych rzeczy, bo takie, jak powiadam, jest nasze myślenie – bardzo różnorodne, bardzo nieskładne, często bardzo niepowiązane. I to jest technika i forma „Lapidarium”.

Pomysł na tę formę zrodził się w głowie Kapuścinskiego w stanie wojennym, gdy został bez pracy o czym opowiadał podczas premiery Lapidarium V.

Między  lapidaryjną twórczością Kapuścińskiego a aktywnością osób wrzucających swoje wycinki na Findings.com istnieje podobieństwo, które opiera się na subiektywnym wyborze, który zyskuje na uroku wtedy, gdy ten bardzo osobisty wybór okazuje się wartościowy dla innych. I niech tak zostanie.

11 Sty

Zatrudniaj ludzi, którzy umieją dobrze pisać

Ciekawa obserwacja na (wirtualnych) kartach (równie ciekawej)  książki REWORK. Dlaczego podczas rekrutacji lepiej wybrać spośród osób, które najlepiej potrafią posługiwać się piórem, w domyśle klawiaturą? I to nawet wtedy, gdy dotyczy to osób na stanowiskach, gdzie pisanie nie jest ich głównym zajęciem.

Otóż, kto dobrze pisze, ten precyzyjnie myśli. Kto umie pisać, ten umie się komunikować itd. Ta akurat banalna obserwacja ma jednak poważne konsekwencje w świecie internetu, gdzie komunikujemy się pisząc na blogach i forach, a słowo jest nie tylko nośnikiem informacji, ale przekazuje opinie, emocje i wywiera wpływ, gdzie każdy piszący pracownik w Sieci wykonuje zarazem marketingową robotę (to też jedna z tez w książce: marketing to nie dział, to  suma wszystkiego czym zajmują się  pracownicy).

I tu dochodzimy do sedna.

 

Writing is today’s currency for good ideas.

 

Kropka.

BTW: REWORK to książka dla każdego kto prowadzi swój biznes, bierze udział w pracach zespołowych, jest szeregowym pracownikiem lub po prostu chce zacząć coś robić (ale zawsze brakuje mu czasu).  Podważa ona w kapitalny sposób szereg tzw. obiegowych i zdroworozsądkowych opinii o biznesie i twórczej pracy stąd spotkała się z olbrzymim polemicznym odzewem.

Na rzecz głoszonych w REWORK tez przemawia jednak doświadczenie autorów oraz rynkowy sukces ich produktów. Jason Fried i David Heinemeier Hansson to założyciele firmy 37signals, znanej z takich narzędzi do prowadzenia projektów jak Basecamp, Highrise, Backpack, Campfire czy Ta-da-List.

Książka odniosła sukces finansowy trafiając na listy bestsellerów i dowodząc słuszności jednej z zawartych tam tez: sprzedawaj produkty uboczne swojej działalności.

W przypadku 37signals tym produktem ubocznym jest doświadczenie, wiedza i pewna, inspirująca wizja świata, która brzmi: lepiej upraszczać niż komplikować!

14 Lis

TED. 18 minut, które zmienia świat (prezentacji)

Na liście stresujących sytuacji lęk przed publicznymi wystąpieniami plasuje się dość wysoko. A jeśli dostąpiłeś zaszczytu bycia zaproszonym na TED musisz się przygotować, że będą oglądać Cię miliony. Jak dotąd niemal 700 osobom udało się strach pokonać, a nagrane wystąpienia w ciągu 3 lat zostały wyświetlone ponad 300 milionów razy (czerwiec 2007-czerwiec 2010) i liczba ta wykładniczo rośnie, bo popularność TED, dzięki lokalnym wersjom TEDx zatacza coraz szersze kręgi.

Ja z kolei mam poczucie graniczące z pewnością, że dzięki ogromnej popularności konferencji TED, a nade wszystko dzięki właśnie dostępności nagrań w internecie mamy przy okazji do czynienia nie tylko z inspirującym pomysłem na popularyzację wiedzy, ale przede wszystkim ze złotym okresem dla szeroko rozumianej sztuki prezentacji.

TED uzmysłowił (wszak oddziałuje na wszystkie zmysły) jak szeroko pojmować znaczenie wystąpienia i prezentacji. To nie tylko wciągające historie, brawurowe slajdy, animacje (Hans Rosling jako człowiek tańczący z wykresami)  i filmy, pomysłowe eksponaty (prawdziwy w mózg przyniesiony przez Jill Bolte Taylor), przedmioty, które wnoszone na scenę wzmacniają przekaz.  To rzecz jasna tylko scenografia do bohaterów, którzy wychodzą na scenę: inteligentnych, odważnych ludzi z poczuciem humoru, którzy zarażają pasją i pokazują jak myśleć inaczej.

Gdy rozmawiam z ludźmi o prezentacjach szybko znajdujemy wspólny język, właśnie wtedy gdy mój rozmówca oglądał wystąpienia z TED.

Inspirujący duch TED dociera do tak odległych miejsc jak Kibera w Kenii. Leżąca na przedmieściach Nairobi Kibera jest jednym z największych slamsów w Afryce.

Skąd się bierze popularność TED? Pomysłodawca cyklu spotkań (warto dodać, że pierwsze spotkanie odbyło się już w 1984r.,) Chris Anderson (ale to nie ten Chris Anderson z WIRED)  uważa, że komunikacja twarzą w twarz jest najbardziej naturalna dla naszego gatunku, wszak na przestrzeni tysięcy lat ewolucji została doskonalona w warunkach bojowych, a zatem nasz mózg jest najlepiej uzwojony właśnie pod kątem tej umiejętności. A czytanie i pisanie to względnie nowe wynalazki, bo od 500 lat byliśmy pod wpływem wynalazku Gutenberga i słowa pisanego, ale teraz za sprawą video online znowu nadchodzi dobry czas dla słowa mówionego; a w przekazie face to face zawarta jest pełna informacja, która ulega redukcji przy pisaniu: gesty, mimika twarzy, brzmienie głosu, kontakt wzrokowego,  emocje, pasja czy sposoby w jaki reaguje publiczność.

Dla  ludzi od prezentacji i myślenia wizualnego oznacza to, że  będą mieć pełne ręce roboty 😉

P.S.  Chris Anderson twierdzi, że szybki przekaz video z jego większym ładunkiem informacyjnym  (niż druk) przyczynia się do upowszechniania innowacji, przekazywania wiedzy, inspiracji i pomysłów. Korzystają z tego tancerze (trudno o tańcu pisać), artyści, innowatorzy, korzysta np. świat nauki nagrywając eksperymenty i dzieląc się nimi np. na platformie JoVe.com. Proces ten Anderson określa mianem crowd accelerated innovation i szerzej opowiada w swoim wystąpieniu.