26 Maj

O wciskaniu kitu, czyli teoria byczego gówna

Jedną z najbardziej uderzających cech naszej kultury jest ogromna ilość wciskanego kitu. Wszyscy o tym wiemy. Każdy z nas dorzuca swój kamyczek – pisał w 1986 roku Harry G. Frankfurt w eseju O wciskaniu kitu.

Filozof twierdzi, że wciskanie kitu staje się nieuniknione, kiedy okoliczności wymagają od kogoś mówienia o sprawach na których się nie zna.

o wciskaniu kitu harry frankfurt wciskanie bullshit kit
Trzy dekady później produkcja bullshitu idzie pełną parą, rozmach jest imponujący.

Czytaj dalej

24 Sty

Generacja Z. Pokolenie cyfrowych twórców

Kiedy 12. latek marzy o programie Motion pod choinką, na dysku jego komputera brak miejsca, a zamiast lektury czyta o edycji wideo, wiedz, że coś się dzieje.

Jako przedstawiciel wchodzącego w smugę cienia pokolenia X, wiem, że mieszkam pod dachem z 2 przedstawicielami pokolenia Z. Ma rację Natalia Hatalska, że my – starzy – demonizujemy technologię, której natury nie znamy. OK, dzieci będą grać non stop, bo to angażujące, tak samo, gdy wciąga ich książka lub hobby. Inna natura tych aktywności sprawia, że książka nie uzależnia, stąd rolą rodzica włączanie przycisku OFF.

Pamiętajmy jednak, że Zety to także pierwsze pokolenie cyfrowych twórców! Grają w Minecrafta, ale też projektują skiny dla postaci. Prosta kamera wystarczy, aby kręcić filmy i mieć kanał na YouTube. Keyboard podłączony do komputera to syntezator o nieograniczonych możliwościach.

Zety zamienią kiedyś hobby w zawód.

A zaskakująca, ostatnia szkolna moda na kostkę Rubika to dowód, że analogowe przyjemności też sprawiają frajdę.

[999 znaków]

23 Sty

Kapuściński. Nieznana twarz Ryśka

– O, Jarek, jesteś! Czy wiesz, że pani jest z Poznania? Mieszka tutaj i jest kelnerką, a w Polsce skończyła historię.
– Polski historyk zawsze rozpozna polskiego historyka – zażartowałem, ale pani nie zrozumiała, co mówię. Rozmawiała z Ryszardem, nie wiedząc, kim on jest.
– To Ryszard Kapuściński – wyjaśniłem.
– Przykro mi, ale ja rzadko oglądam telewizję – odparła, uśmiechnęła się miło i odeszła.

Jarosław Mikołajewski_Sentymentalny_portret Ryszarda Kapuscinskiego

Anegdotę przytacza Jarosław Mikołajewski, przyjaciel reportera, wówczas szef Instytutu Polskiego w Rzymie. Wspomina go w „Sentymentalnym portrecie Ryszarda Kapuścińskiego“. Kapuściński, sam poeta, urzeczony poezją Mikołajewskiego zadzwonił do niego z prośbą o spotkanie.

Domosławski ukazał obszernie twarz reportera non-fiction, Mikołajewski pokazuje absolutnie prywatną twarz Ryśka. Poznajemy także ostatnie notatki skreślone na szpitalnych karteczkach i wiersz, którym Kapuściński – czekający na ważną operację – w pewnym sensie pożegnał się ze światem.

Dziś mija 8 lat od śmierci Kapuścińskiego.

[997 znaków]

 

17 Lip

Konferencje TED. Fenomen 18 minut w POLITYCE

W najnowszym „Niezbędnika inteligenta” mój tekst “Fenomen 18 minut”, w którym wprowadzam obszernie w inspirujący świat wystąpień, wiedzy i idei, które mają siłę zmiany rzeczywistości i ludzi, którzy biorą ją pod włos. Kreślę sylwetkę Chrisa Andersona, kuratora TED i wyjaśniam jakie znaczenie dla edukacji i komunikacji ma video w Sieci.

Na zachętę opis, wstęp i spis treści tego numeru.

Wśród autorów: Edwin Bendyk, Karol Jałochowski, Marcin Rotkiewicz, Paweł Walewski, Jacek Kubiak, Krzysztof Szymborski, blogerka Natalia Hatalska, prof. Włodzisław Duch z UMK, prof. Tomasz Szlendak z UMK, prof. Piotr Durka z UW i inni.

„Niezbędnik Inteligenta – Cywilizacja 2.0” to 124 strony o czasach w których urzeczywistniają się najbardziej niesamowite marzenia. O domach naszpikowanych elektroniką, idealnych miastach, kosmicznej turystyce. O tych wszystkich aspektach cywilizacji informatycznej piszą naukowcy, którzy badają najciekawsze jej obszary i popularyzatorzy-znawcy problematyki.

Przed 65 laty, kiedy powstał pierwszy komputer (monstrum, które mieściło się w czterdziestu szafach), prezes IBM Thomas Watson twierdził, że w przyszłości świat nie będzie potrzebował więcej niż pięciu maszyn cyfrowych. Pół wieku później Bill Gates, założyciel i szef Microsoftu, stwierdził, że Internet to mało użyteczna zabawka (w sekcji „Cegiełki cywilizacji” opowiadamy historię także wielu innych przełomowych dokonań ostatniego półwiecza).
Epokowe wynalazki, zwykle niedoceniane przez współczesnych, często rodzą się dzięki marzeniom, które inspirują kolejne pokolenia badaczy. Żyjemy w czasach, gdy wiele z tych marzeń właśnie się urzeczywistnia. Człowiek tworzy maszyny obdarzone coraz większą inteligencją i żywe organizmy, jakie nigdy nie istniały. Buduje domy naszpikowane elektroniką, która spełnia jego życzenia, i „idealne do życia” miasta. Projektuje najwymyślniejsze przedmioty i wytwarza je za pomocą osobistego fabrykatora. Szykuje się do kosmicznej turystyki.
O tych wszystkich i wielu innych aspektach cywilizacji informatycznej piszemy w tym wydaniu „Niezbędnika Inteligenta”. A dokładniej piszą dla Państwa naukowcy, którzy badają najciekawsze jej obszary, i popularyzatorzy – znawcy problematyki.
Nasi autorzy zwracają uwagę, że moc ma też swoją ciemną stronę. Uzależniona od komputerów techniczno-ludzka hybryda, z nieodłącznym telefonem komórkowym, na każdym kroku zostawia swój elektroniczny ślad. Można ją śledzić i podglądać. Przywiązana do konsoli – wynajmuje wyrobników, by zdobyli dla niej wirtualne złoto, broń czy inne pożądane w komputerowej grze gadżety. Pochłonięta internetowymi romansami nie wychodzi z labiryntu sieci. Wreszcie wyczerpana ponad miarę ogłasza National Unplugging Day (dzień niekorzystania z urządzeń elektronicznych). Ponieważ jednak na dłuższą metę nie ma od cyfrowej cywilizacji odwrotu, polecamy ten „Niezbędnik”, żeby lepiej rozumieć świat, który powstaje na naszych oczach.

Jerzy Baczyński, redaktor naczelny POLITYKI
Grażyna Musiałek, redaktor wydania

Spis treści

Ludzie i maszyny
Era hakera
Mózg, maszyny i manipulacje
(Sztuczna) inteligencja jest wśród nas
Życie z komputera
SynBio stwory

Świat cyfrowych tubylców
Architektura trzeciej fali
Jak przezyć w wielkim mieście
Reklama poznaje nas sama
Osobisty fabrykator dla każdego
Psy i owady wojny
18 minut, które zmieniły świat
Kto ma władzę w Internecie
Humanistyka cyfrowa
Gry na powaznie i do zabawy
Digi-romanse czyli seks 2.0

W stronę gwiazd
Kosmos prywatny
Nowa astronomia

Cegiełki cywilizacji: historia wybranych wynalazków i dokonań ostatniego półwiecza
Pierwszy komputer
Komputer osobisty
Odkrycie struktury DNA
Odczytanie ludzkiego genomu
Telefon komórkowy
Matryce CCD
Program Linux
Wyszukiwarka Google
System Igloo White
Płyta kompaktowa
Telewizja satelitarna
Wikipedia, iPod
Sztuczny satelita Ziemi
Lot Gagarina
Vikingi na Marsie
Program Seti

„Niezbędnik inteligenta” dostępny także jako  e-wydanie w postaci PDF za niższą niż papierowa cenę.

 

05 Wrz

Kultura (a więc i gospodarka), głupcze!

Z okazji 1 września na okładce POLITYKI (36/2010) alarmująca informacja, że szkoła szkodzi, nasze dzieci zmieniają się szybciej niż szkolne programy,  a w środku tekst Marzeny Żylińskiej dowodzący, że gdyby zrobić eksperyment jak najlepiej ograniczyć potencjał ludzkiego umysłu trzeba by stworzyć coś na kształt… szkoły.
Dalej kilka artykułów o tym czym jest kultura w XXI wieku i dlaczego jej rozwój ma kluczowe znaczenie dla rozwoju ekonomicznego. Teksty te ciekawie ze sobą tokują i nie jest tak pewnie wcale przez przypadek.

Bartek Chaciński daje wgląd w fenomen islandzkiej muzyki (Bjork, Sigur Ros, GusGus, Emiliany Torrini, Mum, FM Belfast, The Sugarcubes, Jonsi,)  która niemal w całości zaprezentuje się w Krakowie na Sacrum Profanum.  Kultura w tym liczącym  300 tys. kraju stanowi 4 proc. wartości gospodarki,  a co 10 -ty mieszkaniec kraju odwiedza festiwale filmowe. Tamtejszy magazyn o kulturze The Grapevine (po angielsku) rozchodzi się (jest za darmo i wychodzi 18 razy na rok)  w nakładzie 25 tys. ezgemplarzy (statystycznie wygląda to tak, że czyta go każdy Islandczyk odwiedzający jakiś festiwal fimowy).

Islandia to wyjątkowy kraj, nie tylko ze względu na wulkan Eyjafjallajökull. Fot. Flickr

W tej sytuacji Iceland Music Export, czyli ichniejsze biuro promocji muzyki (w Polsce takiego czegoś nie ma) nie załamuje rąk nad kryzysem gospodarczym, ale wspólnie z Brytyjczykami tworzą raport o wpływie polityki kulturalnej na ekonomię.

Obyczajową otwartość Islandczyków, która ma związek także z ich kulturalnym zaangażowaniem potwierdza  urzędująca premier krainy gejzerami płynącej Jóhanna Sigurðardóttir , która jest lesbijką i przyznała się do tego oficjalnie jako pierwszy (pierwsza) szef rządu (wg Wikipedii).

Odwracam kartkę, a tam Edwin Bendyk donosi (który to już raz) to, o czym Islandczycy już wiedzą, czyli, że kultura buduje.  Przypomina, że nie da się zbudować nowoczesnego kraju bez artystów z sukcesami, prężnie działającego przemysłu kreatywnego,  kulturalnej infrastruktury i bez aktywnego w niej uczestniczenia. Tu swoją rolę może a nawet powinna odgrywać szkoła, ale raczej tego nie robi (vide: początek tej notki).

Żeby nowoczesne, postprzemysłowe społeczeństwo na ziemi polskiej budować trzeba posiąść sztukę  (niestety)  innowacyjnej  konsumpcji, czyli umiejętności rozumienia i konsumowania dostępnej oferty, a także gotowości do akceptacji zmian, nowości, otwartych postaw.  Aby pokazać, że już weszliśmy na właściwą drogę Bendyk zaznacza, że w europejskim rankingu kreatywności (Design Creativity Index) jesteśmy trzeci od końca.

Statystyki z podbiegunowej Islandi o których wspominał Chaciński mrożą krew w żyłach, a polskie tylko podnoszą  ciśnienie: nakłady na kulturę należą do najniższych w Europie, za to na jedną interwencję na rynku rolnym (likwidacja tzw. górki wieprzowej) wydano więcej niż wynosił roczny budżet na kulturę.

A nakładów na kulturę w wysokości 1 proc. budżetu domaga się ruch społeczny Obywatele Kultury, zrodzony na Kongresie Kultury Polskiej w Krakowie w 2009r.  A poszukujący trwałego rozwiązania prof. Jerzy Hausner proponuje pakt społeczny dla kultury.

Przerzucam kolejną kartkę, a tu Jacek Dehnel w zabawnym i pouczającym felietonie o flatulistach (ludziach posiadających rzadką zdolność zasysania powietrza z pomocą mięśni odbytu i wypuchaniem go z powrotem w kunsztowny sposób) całym sercem popiera akcję Obywateli Kultury i 1 proc. na rzecz tejże, i apeluje, by więcej wydawać na kulturę niż jałowe pierdzenie w stołki (pewnie nie tylko w gmachu ministerstwa kultury?)

Doszukując się na siłę jakichś plusów w polskiej obyczajowości, znajduje taki (niestety historyczny) passus u Passenta, który pisze, że polityka kadrowa Marszałka Pisłudskiego faworyzowała rozmaite mniejszości, a jako przykład podaje radcę ambasady w Paryżu Anatola Muhlsteina, zwanego Żydem Piłsudskiego i Jarosława Iwaszkiewicza, który był sekretarzem ambasady RP w Kopenhadze przed wojną.

Całą sytuację ratuje nieoczekiwanie Stanisław Tym, który w felietonie (na kolejnej stronie) ukazuje tolerancyjny rys polskiej obyczajowości pisząc, że ateistom i bolszewikom wybaczamy. Nam wystarczy, że będą na wieki w piekle.

I tak oto udało się dość kulturalnie przebrnąć przez tygodnik.