11 Sty

Ośmiornice. Mistrzynie kamuflażu

Ośmiornice fascynują, bo się nam wymykają. Dosłownie i w przenośni.

To istoty prowadzące samotnicze życie. Drapieżniki, których behawior jest złożony. Lubią się włóczyć, są ciekawskie i sprytne. Potrafią stać się niewidoczne, wyświetlają inny kolor z przodu, inny z tyłu.

Odkręcą słoik, aby dostać się do jedzenia. Ale w wymyślonych testach badawczych nie wypadają dobrze. W niewoli, której są świadome, cechuje je złośliwość i spryt. Potrafią zgasić światło plując wodą w żarówkę. Nie obserwowane próbują uciec, blokując odpływ wody w akwarium i zalewając laboratorium.

Wykształciły duży układ nerwowy, rozproszony po całym ciele, o wielkości 500 mln neuronów (człowiek: 90 mld). Złożoność neuronalna podobna jest do kota. Ramiona mają własne narządy czuciowe i kontrolujące ruch. Jest w nich dwa razy więcej neuronów niż w mózgu.

Ośmiornice żyją krótko, do 2 lat. Dlaczego wykształciły duży mózg? Czy potrzebny jest do koordynacji złożonego ciała i organizacji ruchu? Czy to ewolucyjny przypadek?

[1000 znaków]

Foto: Serena Repice Lentini on Unsplash

Źródło:
Inne umysły. Ośmiornice i prapoczątki świadomości, Peter Godfrey Smith, Copernicus Center Press, 2018

16 Gru

Droga do sukcesu? Bądź lepszy o 1 procent

Między 2007 a 2017 r. brytyjscy kolarze zdobyli 66 medali i 5 razy zwyciężali w Tour de France. Wcześniej, przez 100 lat pozostawali w sportowym ogonie.

Zatrudniony w 2003 r. do szkolenia zawodników Dave Brailsford, konsekwentnie postawił na strategię kumulacji marginalnych korzyści. Wyszedł z założenia, że udoskonalenie każdej rzeczy o 1%, przyniesie w efekcie znaczący wynik.

Szukał okazji do wprowadzania minimalnych korekt na każdym etapie treningu. Przeprojektowano siodełka, kolarze założyli podgrzewane spodenki, spali na najlepszych materacach, stosowali żele sprzyjające regeneracji mięśni itd.

W ciągu pięciu lat kumulacja drobnych usprawnień przełożyła się na złote medale.

Jeśli potrafisz poprawiać się o 1% dziennie przez rok, to na koniec roku będziesz 37 razy lepszy pod względem poziomu, z którego zaczynałeś. Nawyki są procentem składanym od samodoskonalenia – pisze James Clear w książce Atomowe nawyki.

Sukces to efekt codziennej korekty nawyków, a nie jednorazowej decyzji.

[997 znaków]

Źródło: James Clear, Atomowe nawyki. Drobne zmiany, zaskakujące efekty.
Wydawnictwo Galaktyka, 2019

Foto: Maico Amorim on Unsplash

21 Paź

Włącz ciekawość! Najważniejsza zasada prezentacji (1)

Nadużyłem cierpliwości publiczności, gdy mocno przekroczyłem przepisowe 5 minut wystąpienia. Świadomi tego słuchacze byli jednak ciekawi zakończenia? Dlaczego?

Ludzką ciekawością rządzi prosty mechanizm. Gdy zainteresujesz odbiorcę tematem dzieląc się tylko częścią historii, on będzie chciał poznać resztę. Powstała w ten sposób luka w wiedzy (knowledge gap) jest źródłem ciekawości i domaga się wypełnienia.

prezentacje biznesowe ciekawe prezi powerpoint keynote storytelling ted jak przygotowac prezentacje

Read More

28 Paź

Alfabet Wagenhofera: dajcie dzieciom czas na zabawę

1. Jestem w szkole do 16, wracam do domu i uczę się do 23 – mówi obojętnym głosem Yakamoz Karakurt, nastolatka z Hamburga, której życie sprowadza się do ciągłego kucia. Cięcie. Za oknem ciemno, a chińskie dzieci w zatłoczonej sali szkolnej pilnie rozwiązują testy. Uzdolniony matematycznie chłopiec o zmęczonej twarzy pokazuje medale zdobyte na olimpiadach. Dumna matka wierzy, że za sprawą talentu syn ma szanse na lepsze życie, gdzieś poza swoją rodzinną szarą mieściną.

2. Erwin Wagenhofer w filmie „Alfabet” pokazuje znany schizofreniczny podział na  sprzyjający rozwojowi świat zabawy i działającą wedle pruskiego modelu szkołę, która przypomina linię produkcyjną, gdzie indywidualne talenty nie mają znaczenia.  Wagenhofer oskarża edukację, że kieruje się prawami rynku i jego potrzebom – zresztą już przeterminowanym –  jest podporządkowana. Niby znamy te argumenty od lat, ale siła filmu polega na tym, że historie bohaterów z krwi i kości nadają im większej wagi.

3. Zabawę należy traktować poważnie – mówi Arno Stern, twórca Malortu, który odkrył przed tysiącami dzieci radość z malowania. – Przedmioty uważane za dodatkowe takie jak plastyka czy muzyka powinny stanowić sedno dziecięcej aktywności. Zapominamy, że nauka polega na zachęcaniu dzieci do własnych odkryć.  Stern porównując rysunki współczesne z tymi sprzed dekad, dostrzega u dzieci niepokojącą zmianę w sposobie ekspresji, uważając, że szkoła zabija ich wrodzoną kreatywność.

4. Film widziałem podczas Kongresu Obywatelskiego, a jego uzupełnieniem było późniejsze wystąpienie dr Marzeny Żylińskiej, autorki książki Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi na konferencji Kultura i neuronauka. Zdaniem dr Żylińskiej sami stworzyliśmy system, który mózgowi utrudnia pracę. A przecież dzięki osiągnięciom neuronauk wiemy jak pracuje mózg i jakie warunki sprzyjają sensownej nauce. Jesteśmy dumni z wyników polskich uczniów w rankingu PISA, ale jednocześnie uczniowie nie czują się w szkole dobrze, a dla połowy najgorszym wrogiem szkoły jest nuda czy strach przed popełnieniem błędu. 

5. Szukamy odpowiedzi na dwa pytania: jaką wiedzę i KOMPETENCJE dziecko ma wynieść ze szkoły i jak to zrobić, aby spędzony tam czas miał sens.  O ile na drugie pytanie odpowiedzi podsuwają neuronauki, o tyle pytanie pierwsze sprowadza się do kwestii: jakiej przyszłości chcemy dla dzieci, jakie wartości są dla nas jako obywateli i rodziców  ważne? Pytanie, czy zastąpić szkolny kajet nowoczesnym tabletem lub e-podręcznikiem możemy odłożyć sobie na później.

6. Zatem pytanie o kształt edukacji nabiera charakteru politycznego, a więc i światopoglądowego. Skoro jednak chcemy zmiany, to dlaczego jest ona taka trudna? Czy to wina systemu edukacji, nauczycieli, a może rodziców? Prof. Gerald Huther, współautor wydanej właśnie książki “Wszystkie dzieci są zdolne. Jak marnujemy wrodzone talenty”  spoglądając w obiektyw kamery mówi, że winni są rodzice.

Dlaczego? Odpowiedź w filmie.

27 Maj

Jak przygotować prezentację? Bądź jak Johh Malkovich!

Craig Schwartz jest bezrobotnym artystą lalkarzem. Szukając nowej pracy, trafia do firmy LesterCorp, która mieści się na piętrze 7 i ½ w biurowcu na Manhatanie. Pewnego dnia odkryje tam tajemnicze drzwi, które prowadzą do wnętrza głowy znanego aktora Johna Malkovicha. Zafascynowany tą możliwością Schwartz zacznie coraz częściej odbywać wędrówki do głowy aktora, aby patrzeć na świat jego oczami.

Tu postawmy kropkę. Historia Charliego Kaufmanna w reżyserii Spike Jonze’a zaczyna się nieco komplikować szczególnie, że w pewnym momencie do wnętrza umysłu aktora wchodzi coraz więcej osób z Malkovichem włącznie. Film jest brawurową i jednocześnie dość wymagającą opowieścią o ludzkiej tożsamości i problemach z komunikacją.

Kadr z filmu „Być jak John Malkovich”.
Jedna ze scen, gdy Malkovich wszedł do swojej głowy i odkrywa w nim to, co nieświadome.

A teraz zastanów się, jak brzmi najważniejsze pytanie jakie musisz sobie zadać, gdy pracujesz nad wystąpieniem czy prezentacją?

Czy odbiorcy zrozumieją, co chcę im przekazać? Czy mam fajne slajdy? Jak ciekawie zacząć prezentację? Czy zmieszczę się w czasie?  To ważne pytania, ale mi zależy szczególnie na jednym.

Brzmi ono mniej więcej tak: czy wiem, co dzieje się w głowie odbiorcy podczas mojej prezentacji?

Czy jestem w stanie – niczym Craig Schwartz  – wejść do głowy (głów) publiczności i spojrzeć na prezentację jej oczami? Innymi słowy, czy pracując nad prezentacją myślę o tym, co będzie się działo w głowie odbiorcy? Jakie są jego oczekiwania względem prezentacji? Dlaczego to, co mówię ma go obchodzić? Jak zareaguje na to co powiem, pokażę, na sposób w jaki będę opowiadać?

3xP: PODSYCAĆ, PORYWAĆ, PASJONOWAĆ

Odbiorca oczekuje zaciekawienia. Każdy jest w naturalny sposób ciekawy nowego wystąpienia, tego co prelegent powie, jak to zrobi, a nawet jak brzmi tembr jego głosu. A zatem ciekawość to stan wyjściowy, taka opcja zerowa, a Twoim zadaniem jest tę ciekawość podsycać.

Jednak zaciekawienie zaczyna się jeszcze na długo przed prezentacją. Jest związane z osobą prezentera: czy coś już o nim wiem, czy coś słyszałem, może reprezentuje on firmę, którą kojarzę, znam, a może sprawdziłem w Google kto zacz.

Potężną siłę oddziaływania ma nie tyle temat, co właściwie tytuł prezentacji. Czy w tytule wyłożę kawę na ławę czy też sformułuję go w taki sposób, że wściekle rozbudzi ciekawość odbiorcy – nie zdradzając samego tematu. Udało się to np. Pawłowi Tkaczykowi na InfoShare w 2012.  Tytuł prezentacji „Zabójca w kolejce po bułki” przypomina mi się notorycznie, gdy idę kupić dzieciom bułki do szkoły.

Zaciekawienie to wysiłek, który w prezentację musi włożyć jej autor. Rzadko używane „zaciekawienie” ma szereg synonimówabsorbować, budzić, ciekawić, ekscytować, interesować, intrygować, obchodzić, pasjonować, podniecać zainteresowanie, podsycać, porywać, wciągać, wywoływać, zajmować, zaprzątać, zatrzymywać uwagę, zwracać uwagę, przykuwać. Kilka z nich z pewnością powinno cechować Twoją prezentację.

NIEPOSKROMIONY APETYT PUBLICZNOŚCI

To pewne. Odbiorca oczekuje ciekawego wstępu. Chętnie usłyszy historię, która wprowadzi do tematu, pozytywnie zaskoczy, może zachwieje jego poczuciem pewności i zachęci do zmiany optyki. Pamiętaj, że to historie są nośnikami znaczeń, których nie ma w suchych danych czy w niepowiązanych ze sobą informacjach.

Oczekuje przykładów, analogii i trafnych metafor, dzięki czemu szybciej zrozumie nowe treści. Pamiętaj jednak, aby para nie poszła w gwizdek i aby te środki były dostosowane do wiedzy, wrażliwości czy kodów kulturowych, którymi Twoja publiczność posługuje się na co dzień.

Nie zapominaj o rekwizytach, które w istotny sposób zaintrygują publiczność: są sposobem na dobry wstęp i przełamanie pierwszych lodów. Równie dobrze mogą zastępować slajdy, a w każdym razie istotnie zwiększą dramaturgię wystąpienia wywołując tzw. efekt wow, zwany też „momentem opadu szczęki”, gdy pojawią się nieoczekiwanym momencie. Wiele takich przykładów zobaczymy na prezentacjach TED, a do klasyki gatunku przeszedł chociażby Bill Gates, gdy wypuścił ze słoika komary.

Rzecz jasna, odbiorca oczekuje czytelnych slajdów, które przykują jego uwagę szczególnie, gdy tekstom będą towarzyszyć absorbujące zdjęcia, grafiki. 

TAK, TAK, W TYM LUSTRZE TO NIESTETY JA

Nancy Duarte, królowa prezentacji z Krzemowej Doliny sformułowała kiedyś zasadę, która dla świata prezentacji jest tym, czym imperatyw kategoryczny Kanta dla etyki ;-).

  Nigdy nie twórz takiej prezentacji, której nie chciałbyś sam zobaczyć.

Jeśli trudno Ci wejść w buty odbiorcy, pamiętaj o tej zasadzie. Wejdź do własnej głowy niczym John Malkovich i zapytaj siebie: czego nie lubię w prezentacjach, gdy jestem po stronie publiczności? Co mnie nudzi, co irytuje, a może wkurza? Co zaś przykuwa uwagę, co zachwyca, co dobrze pamiętam?

Po tym krótkim rachunku sumienia, możesz spokojnie wrócić do dalszej twórczej pracy.