20 Mar

3 pewne rzeczy: podatki, śmierć i prezentacje

W życiu pewne są tylko podatki i śmierć – mówił Benjamin Franklin. Dziś musiałby zmodyfikować ten pogląd dodając, że nie sposób przeżyć życia nie występując publicznie.

To dobra wiadomość, bo praca nad prezentacjami jeszcze nigdy nie było tak prosta. Jednocześnie tworzenie prezentacji jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Skąd paradoks?

KEEP CALM PREZENTUJ BRAWUROWO MAREK SCIBIOR PREZENTACJE POWERPOINT KEYNOTE PREZI STORYTELLING.001

Czytaj dalej

09 Kwi

Klawisz B. Niedoceniana funkcja w prezentacji

brawurowe prezentacje powerpoint prezi keynote marek ścibior funkcje szkolenie prezentacja biznesowa
B jak Big Bang.
B jak belle epoque.
B jak bilokacja.
B jak bionika.
B jak bagatela.
B jak brahman.
B jak barok.
B jak balayage.
B jak blamaż.
B jak besserwisser.
B jak balerina.
B jak bikini.
B jak balneoterapia.
B jak bedeker.
B jak beduin.
B jak belcanto.
B jak bon mot.
B jak bezpretensjonalny.
B jak bodhisattwa.
B jak bel esprit.
B jak bachanalia.
B jak brie.
B jak beaujolais.
B jak brunch.
B jak Bruderschaft.
B jak balsam.
B jak betabloker.
B jak brewilokwencja.
B jak briefing.
B jak burleska.
B jak billboard.
B jak bold.
B jak brawura.
B jak brawissimo.
B jak bardzo … mało znana funkcja w programach do prezentacji*.
B jak black.

* – podczas prezentacji naciśnij klawisz B i zobacz co się wydarzy. Zastanów się do czego możesz wykorzystać tę funkcję.  Potem naciśnij B raz jeszcze.  Działa w PowerPoincie, Keynocie i Prezi.

05 Lis

Krótki poradnik jak przygotować prezentację (307 słów)

Zadanie brzmi: musisz przygotować prezentację.

Co się dzieje w twojej głowie? Panika!

Jak większość ludzi nie lubisz występować publicznie. Dziwi mnie to! Bo czy to nie wspaniałe, że możesz wykorzystać te 5, 15 czy 45 minut, gdy jesteś sam na sam z odbiorcami, aby podzielić się własną wiedzą, przekonać do swoich argumentów czy wizji świata.

Zapamiętaj słowa prezydenta Kennedy’ego (który nie używał przecież PowerPointa) i skup się przede wszystkim na tym, co masz do przekazania. Slajdy mają Ci tylko w tym pomóc.

Czasami taki występ to Twoje być albo nie być,  gdy od tego jak się zaprezentujesz zależy powodzenie biznesu, szczególnie gdy szukasz partnerów, klientów albo inwestorów. Ale pewnie nie cierpisz również PowerPointa, a na myśl, że znowu będziesz układać teksty na slajdach, szukać w sieci obrazków, dostajesz mdłości. Spokojnie, pamiętaj, że to tylko narzędzie, a Ty jesteś autorem i możesz ze slajdami zrobić wszystko, na co masz ochotę.

Przełam tradycyjny styl tworzenia slajdów. Pamiętaj o tym, co dzieje się w głowie odbiorcy, kiedy występujesz i mówisz o rzeczach dla niego nowych.

Twój odbiorca patrzy na Ciebie jak eksperta i oczekuje jasności przekazu, klarowności i konkretnych przykładów. Jeśli przytłoczysz go nadmiarem danych, długą drabinką bulletpointów i poskąpisz ciekawych ilustracji, to niewiele z Twojego przekazu zostanie w jego głowie.

Odwołując się do metafory podróżnik Ediego Pyrka, podczas występu na TEDxWarsaw: nie lej po bokach! Nie trać czasu na zapełnianie slajdów zbędnymi informacjami, których nie zdąży odczytać publiczność, tylko precyzyjnie zaplanuj, co chcesz przekazać, i napisz to dużym, wyraźnym fontem na czytelnym tle.

Zła wiadomość dla Ciebie: musisz się sporo napracować, aby przygotować precyzyjne komunikaty i ciekawie je zilustrować (czasami wystarczy samo zdjęcie).

Dobra wiadomość dla odbiorcy: będzie Ci wdzięczny, że przekazałeś mu na slajdzie konkret i pozwoliłeś skupić się na tym, o czym mówisz. Dzięki temu zapamięta Twój przekaz. Przygotuj się do wystąpienia i przećwicz je kilka razy, co jest ważne szczególnie gdy czas jest mocno ograniczony (np. 5 minut).

Aha, podczas prezentacji chętnie korzystaj z metafor, świetnie przemawiają do wyobraźni i łatwo je zapamiętać.

15 Lip

AntiPowerPoint Party, czyli partia miłośników flipchartów

Matthias Pöhm, trener wystąpień publicznych wymyślił oryginalny sposób na promocję swojej szkoleniowej działalności. Założył partię o wyrazistej nazwie Anti PowerPoint Party (APPP). Brzmi jak żart, ale wygląda na to, że pochodząca ze Szwajcarii APPP to partia z misją.

Choć nazwa programu PowerPoint jednoznacznie sugeruje o co chodzi Pöhmowi, to APPP na każdym kroku zastrzega, że ostrze krytyki skierowane nie jest wyłącznie przeciwko programowi Microsoftu, ale przeciwko wszystkim narzędziom do tworzenia prezentacji,a zatem także przeciwko programom Keynote czy Prezi.

Pöhm, niegdyś programista, a od 14 lat trener i zawodowy mówca z lekceważeniem wypowiada się o tradycyjnych slajdach, bo jak twierdzi nie dość, że nie spełniają swojej roli w przekazywaniu informacji, to narażają na wymierne straty firmy, a przez to gospodarki krajów.

APPP chce być wyrazicielem trosk 250 milionów braci i sióstr na całym świecie, którzy (ich zdaniem) są skazani na tworzenie nudnych prezentacji bądź tych prezentacji oglądanie. I ta nuda właśnie generuje straty, gdy pracownicy podczas rozlicznych spotkań i zebrań zamiast czerpać motywację z prezentacji bezproduktywnie siedzą i ziewają. W oparciu o swoje arbitralne założenia (dotyczące liczby osób biorących udział w prezentacjach i przy założeniu, że dla 85proc. z nich to strata czasu) APPP wylicza straty dla gospodarki Szwajcarii w wysokości 2.1 miliarda CHF, dla Niemiec to już 15,8 mld euro, a cała Europa traci rocznie 110 mld euro.

Stąd międzynarodowy ruch, którego członkiem może stać się każdy kto tylko zechce przyłączyć się do krucjaty przeciwko softowi do prezentacji. Przy okazji APPP ma ambicje, aby stać się czwartą partią w Szwajcarii (musi zebrać ponad 33 000 członków) i tym samym zamierza ze swoje misji uczynić problem polityczny. W październikowych wyborach w Szwajcarii chcą uzyskać jedno miejsce w parlamencie. APPP chce zebrać również 100 tysięcy podpisów, aby przeprowadzić w Szwajcarii referendum w sprawie zakazu używania w kraju programów do tworzenia prezentacji.

Program partii jej lider Matthias Pöhm wykłada w swojej książce „Błąd PowerPointa (The PowerPoint fallacy), którą członkowie partii mogą kupić z 37 procentową bonifikatą!

Tyle tytułem wstępu o tej – przyznacie sami – niecodziennej partii,  w której trzeba zapłacić (tak pamiętam o rabacie) za możliwość poznania jej programu 😉

No dobrze, ale co w zamian? Jak zatem wyzwolić się spod tyranii PowerPointa, Keynota czy Prezi?

Antidotum proponowane przez APPP brzmi tyle banalnie, co zaskakująco: to flipchart, czyli tablica z papierowymi kartkami i ( śmierdzącymi) markerami.

APPP chce zmieniać świat przykładajc rękę do redukcji liczby nudnych prezentacji,dodając zarazem, że nie chodzi o to, aby porzucić PP, ale jego ograniczenia. Pöhm nie twierdzi, że wszystkie prezentacje w PP są złe, ale uważa, że w 95 na 100 przypadków ta sama prezentacja przedstawiona na flipcharcie będzie lepsza.

„I have an operating principle that always helps me: I don’t want to be right, I only want the best result. Over 14 years of public speaking training I have noticed that the use of Flip-chart beats PowerPoint in 95 of 100 cases. This is not wishful thinking on my part but proven experience.”

Jego zdaniem sam sposób tworzenia slajdów na kartkach bardziej angażuje odbiorców i skupia ich uwagę na tym co mówi prelegent, bo nie czyta chociażby tego co wcześniej napisał. To prawda, że łatwiej zaangażować odbiorcę, gdy jest wciągnięty w tworzenie slajdów na żywo, ale dobrze przygotowana prezentacja (z Powerpointa czy Keynote’a) z angażującymi slajdami i przygotowanym prelegentem, który patrzy głęboko w oczy uczestnikom (a nie na ekran, aby odczytać co wcześniejh napisał) jest równie angażująca.

Diagnoza stawiana przez lidera Partii Anty-PowerPointowej jest  słuszna, ale metody leczenia pacjenta dyskusyjne. To fakt, że problemem są słabe, długie prezentacje, ze slajdami wypełnionymi tekstem, bezsensownie odczytywanym przez prelegentów.

Prawdą jest też, że PowerPoint jest nadużywany; że firmy chcą, aby pracownicy w ten sposób przekazywali niemal każdą informację (takie przeładowane tekstem prezentacje Garr Reynolds określa mianem slideument – połączenie slide+document) podczas gdy mogłoby się obejść bez zbędnych ceregieli bądź wystarczyłaby jedna kartka z zebranymi pomysłami, jeśli ma po nich pozostać jakiś fizyczny ślad (nie slajd) aktywności umysłowej pracownika.

Mam poczucie, że Matthias Pöhm albo nie widział dobrych prezentacji albo nie chce się do tego przyznać, że większości świetnych prezentacji zrobionych w PP lub Keynote nie da się jednak zastąpić rysunkami na flipcharcie. Możemy się przekonywać, ale to nie ma sensu, skoro program do prezentacji i tablica z kartkami to dwa różne media, które trudno do siebie porównywać, bo służą innym celom i każde z nich ma inne wady i zalety.  Nie wspominam już o możliwościach dystrybucji i dalszym cyfrowym życiu takich prezentacji.

Zatem, zanim szwajcarska partia antypowerpointowa zepchnie prezentacyjne narzędzia do podziemia dajmy szansę tym, którzy przełamują stereotyp nudnych prezentacji i dobrze się bawią tworząc własne, ciekawe historie motywując publiczność i nie dając jej szans na zaśniecie (o stratach finansowych nie wspominając).

Staję w obronie PowerPointa, Keynota czy Prezi. To nie programy są nudne, to autorzy nie potrafią z nimi twórczo pracować i zamiast walczyć z narzędziami zachęcam do nauki niełatwej sztuki tworzenia inspirujących prezentacji.

Matthias Pöhm nie odbierze mi na razie chleba. Roboty związanej ze zmianą nastawienia autorów prezentacji czy firm (trzymających się często szablonów) do tego czym powinna być przyzwoita i inspirująca prezentacja jest bardzo dużo. I nie musimy od razu porzucać istniejących narzędzi, tylko inteligentnie, twórczo i z humorem z nich korzystać.

Pozdrowienia dla miłośników flipchartów.