24 Maj

Szef TED: przyszłość należy do prezentacji (1)

Chris Anderson, kurator TED zbiera 15 lat doświadczeń z konferencji w książce TEDTalks. The Official TED Guide to Public Speaking.

Gdy Anderson pierwszy brał udział w konferencji TED w 1998 roku czuł irytację zbyt szerokim wyborem tematów. Drugiego dnia docenił krótką formułę wystąpień. Trzeciego, jego nasycony ideami mózg zaczął iskrzyć, a kolejne wystąpienia rezonowały z poprzednimi. Dwa lata później kupił prawa do konferencji i uczynił z niej rozpoznawalną markę.

Chris Anderson TED Talks okladka ksiazka przewodnik najlepsze prezentacje Czytaj dalej

09 Sie

Znudzeni TEDem? Nadchodzi WWW.WWW

Zanim Chris Anderson kupił prawa do TED i uczynił z niej rozpoznawalną na całym świecie prestiżową markę, istniejący od 1984r. TED był lokalną (ale ważną) konferencją. Jej pomysłodawca Richard Saul Wurman zdecydował się sprzedać prawa do konferencji w 2002 r. Sapling Foundation prowadzonej przez Andersona.

Teraz Wurman ma pomysł na spotkania w formule – jak zapowiada – na miarę XXI wieku i właśnie zapowiedział zupełnie nową konferencje o nazwie WWW.WWW.

Literka W oznacza World, a inne  słowa na W też odnoszą się do tematyki spotkań: Water Wealth Women Waste War Well-being Wildlife Web Weather Wind Words Wonder Witness Wilderness WorkWunderlust Warming Wit & the Waking Dream.

Wurman: a teraz pokażę co to znaczy konferencja na miarę XXI wieku!

WWW.WWW ma być czymś na kształt jam session, gdzie muzycy nie wiedzą jeszcze co będą grać, ani kiedy zejdą ze sceny. Są zdani na swój talent i żywioł, a siłą wystąpienia ma być spontaniczność i energia, która wytwarza się podczas wzajemnej interakcji. Efekt, na który liczy Wurman to “intellectual jazz.”

Stąd formą  konferencji jest brak specjalnej formy. Rozmowy mają trwać od 10 do 50 minut i w ciągu 3 dni (18-20 września 2012) ma wystąpić 100 rozmówców, bo to czego Wurman chce, to właśnie rozmowy zaproszonych gości ze sobą. A żeby utrzymać całość w pełnym oczekiwania napięciu, nikt do ostatniej chwili nie wie z kim przyjdzie mu spotkać się na scenie.

Wurman stawia na improwizację, bo jego zdaniem tego brakuje właśnie wystudiowanym i wcześniej wyszlifowanym prezentacjom  TED. Jako ojciec założyciel spogląda krytycznym okiem na TED i irytuje go to formalne podejście z zasadami, którymi mają się kierować prelegenci pracując nad wystąpieniem (chodzi o The TED Commandments, czyli 10 przykazań TED). Rozumiem idealistyczne założenie Wurmana, ale to co TED robi i może zrobić dla naszego myślenia o sztuce wystąpień i prezentacji jest nie do przecenienia.

Dlatego zasadą WWW.WWW jest brak prezentacji, brak grafika i brak biletów.

 

No presentations
No schedule
No expensive tickets

 

Uważa on, co jest zresztą prawdą, że to właśnie podczas takich twórczych rozmów rodzą się ciekawe pomysły czy kiełkują idee. A idzie w tym wypadku o prawdę, towar cenny, ale w przyrodzie rzadko występujący.

 

In the future, the truth will be our most valuable commodity. It is fitting that truth, a commodity that we most value and desire, is amazingly scarce.

 

Cała konferencja WWW.WWW będzie transmitowana przez Sieć do wybranych lokalizacji, ale jeśli dobrze rozumiem powszechnie dostępna poprzez aplikacje na tablety. Te aplikcje oferować będą dodatkowe korzyści uczestnikom i wspomagać będą transmisję w tłumaczeniu na hiszpański czy chiński.

Zapowiada się ciekawie pod warunkiem, że rozmówcy będą umieli ze sobą rozmawiać i nie zanudzą odbiorców długimi wywodami, przed czym skutecznie broni formuła TED. Wyobrażam sobie WWW.WWW jako konferencję „wyższego rzędu”, rodzaj burzy mózgów w świetle jupiterów, w pełni zrozumiałą dla tych, którzy wcześniej odrobili zadanie domowe i nasiąknęli wiedzą i ideami np. z TEDa.

Na razie o pomyśle napisał serwis FastCoDesign.com i garść podstawowych informacji znajduje się na stronie WWW.WWW. Czekam  na kolejne informacje i rozmowy z Wurmanem, który opowie więcej o pomyśle na improwizowane rozmowy na żywo z tabletem w ręku.

14 Lis

TED. 18 minut, które zmienia świat (prezentacji)

Na liście stresujących sytuacji lęk przed publicznymi wystąpieniami plasuje się dość wysoko. A jeśli dostąpiłeś zaszczytu bycia zaproszonym na TED musisz się przygotować, że będą oglądać Cię miliony. Jak dotąd niemal 700 osobom udało się strach pokonać, a nagrane wystąpienia w ciągu 3 lat zostały wyświetlone ponad 300 milionów razy (czerwiec 2007-czerwiec 2010) i liczba ta wykładniczo rośnie, bo popularność TED, dzięki lokalnym wersjom TEDx zatacza coraz szersze kręgi.

Ja z kolei mam poczucie graniczące z pewnością, że dzięki ogromnej popularności konferencji TED, a nade wszystko dzięki właśnie dostępności nagrań w internecie mamy przy okazji do czynienia nie tylko z inspirującym pomysłem na popularyzację wiedzy, ale przede wszystkim ze złotym okresem dla szeroko rozumianej sztuki prezentacji.

TED uzmysłowił (wszak oddziałuje na wszystkie zmysły) jak szeroko pojmować znaczenie wystąpienia i prezentacji. To nie tylko wciągające historie, brawurowe slajdy, animacje (Hans Rosling jako człowiek tańczący z wykresami)  i filmy, pomysłowe eksponaty (prawdziwy w mózg przyniesiony przez Jill Bolte Taylor), przedmioty, które wnoszone na scenę wzmacniają przekaz.  To rzecz jasna tylko scenografia do bohaterów, którzy wychodzą na scenę: inteligentnych, odważnych ludzi z poczuciem humoru, którzy zarażają pasją i pokazują jak myśleć inaczej.

Gdy rozmawiam z ludźmi o prezentacjach szybko znajdujemy wspólny język, właśnie wtedy gdy mój rozmówca oglądał wystąpienia z TED.

Inspirujący duch TED dociera do tak odległych miejsc jak Kibera w Kenii. Leżąca na przedmieściach Nairobi Kibera jest jednym z największych slamsów w Afryce.

Skąd się bierze popularność TED? Pomysłodawca cyklu spotkań (warto dodać, że pierwsze spotkanie odbyło się już w 1984r.,) Chris Anderson (ale to nie ten Chris Anderson z WIRED)  uważa, że komunikacja twarzą w twarz jest najbardziej naturalna dla naszego gatunku, wszak na przestrzeni tysięcy lat ewolucji została doskonalona w warunkach bojowych, a zatem nasz mózg jest najlepiej uzwojony właśnie pod kątem tej umiejętności. A czytanie i pisanie to względnie nowe wynalazki, bo od 500 lat byliśmy pod wpływem wynalazku Gutenberga i słowa pisanego, ale teraz za sprawą video online znowu nadchodzi dobry czas dla słowa mówionego; a w przekazie face to face zawarta jest pełna informacja, która ulega redukcji przy pisaniu: gesty, mimika twarzy, brzmienie głosu, kontakt wzrokowego,  emocje, pasja czy sposoby w jaki reaguje publiczność.

Dla  ludzi od prezentacji i myślenia wizualnego oznacza to, że  będą mieć pełne ręce roboty 😉

P.S.  Chris Anderson twierdzi, że szybki przekaz video z jego większym ładunkiem informacyjnym  (niż druk) przyczynia się do upowszechniania innowacji, przekazywania wiedzy, inspiracji i pomysłów. Korzystają z tego tancerze (trudno o tańcu pisać), artyści, innowatorzy, korzysta np. świat nauki nagrywając eksperymenty i dzieląc się nimi np. na platformie JoVe.com. Proces ten Anderson określa mianem crowd accelerated innovation i szerzej opowiada w swoim wystąpieniu.