13 Sie

Karol Marks głodny jak 500 wieprzy

Pierwszy tom Kapitału Marks kończy pisać na stojąco, bo wrzody uniemożliwiają mu siedzenie. Czyraki znikają, gdy kończy pracę. – Moja choroba zawsze ma swoje źródła w głowie – mówi.

Kapitał to projekt obsesja. W 1851 roku pisze, że na dokończenie ekonomicznego paskudztwa potrzebuje 8 tygodni. Im więcej pracuje, tym bardziej oddala się od końca. Spory polityczne odciągają go od pisania. Od 1864 angażuje się w działalność I Międzynarodówki.

Praca nad opus magnum staje się przekleństwem. Żona w depresji, do drzwi pukają wierzyciele,  wyjściowy surdut zastawiony w lombardzie. W 1850 roku umiera najmłodszy syn, potem roczna córka, w 1855 syn Edgar. 

Marks nigdy nie szukał stałej pracy. Żyje dzięki spadkowi po rodzicach, stałej finansowej kroplówce od Engelsa, współpracuje z prasą. – Nie sądzę, by ktokolwiek pisał o pieniądzach, sam mając ich tak niewiele – mówi.  

W 1867 rusza z rękopisem I tomu do wydawcy w Hamburgu. Z planowanych sześciu tomów ukazują się trzy, w tym za życia tylko tom I.

[996 znaków]

Źródło:
Marks. Kapitał. Biografia, Francis Wheen,  MUZA, 2007 
Foto: Hennie Stander / Unsplash