08 Lut

Zmarł Hans Rosling. Znakomity mówca i pogromca mitów

Jeśli chcesz zobaczyć człowieka, który łączy głęboką wiedzę, niezwykłą, atomową wręcz pasję i poczucie humoru, koniecznie obejrzyj prezentację z udziałem niepozornego profesora ze Szwecji. Niestety od teraz będziemy mówić o nim tylko w czasie przeszłym. Hans Rosling zmarł 7 lutego 2017 roku, w ubiegłym roku zdiagnozowano u niego raka trzustki.

Rosling zasłynął wystąpieniem w 2006 roku podczas konferencji TED, gdy opowiadał o demografii z temperamentem, którego nie powstydziłby się rasowy komentator sportowy. Tę werwę zawdzięczał także współtworzonemu przez siebie programowi Trendalyzer, który wizualizuje dane w postaci ruchomych bąbli, co nadaje przekazowi dynamiczny charakter i skupia uwagę.

Hans Rosling, Fot. Stefan Nilsson

Hans Rosling (1948 – 2017), Fot. Stefan Nilsson

Prezentacje Roslinga przyciągały wyrazistą tezą, pasją, dramaturgią i bezkompromisowością, gdy rozprawiał się z popularnymi mitami. Do walki z przesądami powołał wraz z synem i synową fundację Gapminder. Był to think-tank, który nazywali fact-tankiem, bo celem działalności była edukacja w oparciu o fakty i statystykę i walka z fałszywymi wyobrażeniami o zmierzającym rzekomo ku upadkowi świecie. Winił media, nauczycieli, polityków i nas samych, kupujących udramatyzowaną  opowieść o rzeczywistości. Jest przeciwnie, grzmiał Rosling, bo za sprawą skrupulatnie gromadzonych statystyk wiemy, że poprawia się jakość i długość życia, zwalczamy choroby itd.
Czytaj dalej

09 Wrz

Halo kosmos? Miliony selfie to za mało!

Solaris Lema to kubeł zimnej wody na rozpalony umysł poszukiwaczy kontaktu z inteligentnymi formami życia w kosmosie.

To nie Solaris, tam świeciły 2 słońca. Fot. Marek Ścibior Jr

Ten kadr nie jest z Solaris; tam świeciły 2 słońca.  Fot. Marek Ścibior Junior

Ziemska misja bada planetę pokrytą oceanem syropowatej galarety.  Powstała w tym celu solarystyka pełna jest brawurowych hipotez, bezradna jednak wobec zrozumienia osobliwego fenomenu oceanicznego bytu, który mając zdumiewającą zdolność czytania w umysłach astronautów, sam pozostaje tajemnicą.

O potrzebie kontaktu Lem ustami Snauta daje kapitalny akapit:

Wyruszamy w kosmos (…) tymczasem to nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy. Chcemy znaleźć własny, wyidealizowany obraz.

Prawda, dławimy się tym światem, ale chcąc zrozumieć kosmiczną pospolitość lub wyjątkowość Homo sapiens potrzebujemy właśnie luster, w których możemy się przeglądać.

Na razie karmimy gatunkowe ego milionami samojebek i snapów, ale do prawdziwej samowiedzy potrzebny nam selfie stick z rączką mierzoną w latach świetlnych.

[988 znaków]

09 Lis

Czy kometa 67P jest seksi?

1. Choć z wyglądu przypomina nieforemnego ziemniaka lub kąpielową kaczuszkę i jak na kosmiczną skalę jest drobinką, to w najbliższym czasie kometa 67P / Czuriumow-Gierasimienko powinna być gwiazdą medialną pierwszej wielkości. Pierwszy raz w dziejach lądujemy na komecie.  Owszem, moduł sondy Deep Impact uderzył z impetem w powierzchnię komety  Tempel 1, wybijając krater o średnicy 120 m, ale lądowanie  Rosetty to zadanie o wiele bardziej subtelne i przełomowe.

Ambicja ambition misja rosetta kometa tomek baginski

2. Wystrzelona 10 lat temu Rosetta,  znajduje się teraz 600 mln km od Ziemi (gdzieś między Marsem a Jowiszem), krążąc wokół komety. 12 listopada lądownik Philae wyląduje na jej jądrze o rozmiarach 5×3 km. To benedyktyńska robota, jednocześnie zadanie pozbawione fajerwerków, a sam moment lądowania też nie jest spektakularny. Czy to wystarczy, aby rozbudzić naszą wyobraźnię, nieco zaśmieconą kliszami z filmów science-fiction, głodną efektów specjalnych?  Czy misja potrzebuje promocyjnego dopingu? I czy tę rolę spełnił film Ambition Tomasza Bagińskiego?

3. Kosmos naukowców jest racjonalny, nawet jeśli misji towarzyszą ekstremalne emocje. Rzecz w tym, aby się nimi podzielić, szczególnie przy tak ambitnej misji. Komputerowe animacje przygotowane przez Europejską Agencję Kosmiczną nie przyspieszają bicia mojego serca. Trudno przejąć  się losem  skomplikowanego mechanizmu, nawet gdy z niezwykłą precyzją osiada na pędzącej przez Układ Słoneczny komecie. Gdyby lądownik Philae wyrwał kawałek komety, zamknął w pudełku i Rosetta zabrałaby go ze sobą z powrotem na Ziemie, wówczas czekalibyśmy na powrót z niecierpliwością. A gdyby to była misja z człowiekiem na pokładzie, byłoby to wydarzenie tej miary co Apollo 11 w 1969 r.

4. Na Księżycu byliśmy, sondy wylądowały na Wenus ( Wenera 7)  już w 1970 i Marsie (Viking 1 i 2) w 1976. Pewnie nasze serca zabiły nieco szybciej, gdy Pathfinder, Spirit czy ostatnio Curiosity przesyłały wysokiej jakości zdjęcia z Czerwonej Planety. Ale Mars żyje w masowej wyobraźni, począwszy od sprawy kanałów Schiaparellego, przez Wojnę światów i ciągłe poszukiwanie śladów życia na tej planecie. Komety to kosmiczni wędrowcy, prawdopodobnie przyniosły na Ziemie wodę (mamy też inną hipotezę), a może i życie (hipoteza panspermii), dlatego budzą ciekawość. Zarazem mają zdolność do niesamowitej metamorfozy, gdy zbliżając się do Słońca wyrastają im malownicze warkocze.

5. Bagiński zabiera widza w postludzką przyszłość, w której obowiązuje już chyba 3 prawo Arthura C. Clarke’a, a misja Roseta to wydarzenie historyczne. Można odetchnąć z ulgą, że nie sprowadzono filmu do zreferowania technicznej strony przedsięwzięcia, tę poznajemy w stopniu wystarczającym. Historię Rosetty opowiedziana jest w szerszym kontekście wysiłków napędzanych ludzką ciekawością i ambicją właśnie. Takich  uskrzydlających fabuł potrzebujemy do opowiadania o tym, co robią inżynierowie i naukowcy.

6. – Upadamy, podnosimy się, dostosowujemy – mówi grający postać Mistrza Aidan Gillen. W moim odczuciu to najważniejszy przekaz filmu, o ludzkiej obsesji przekraczania granic i zamieniania tego, co niemożliwe, w to co realne. Bez dwóch zdań efekty specjalne przekaz ten potęgują; forma w tego typu opowieści nie mniejsze ma znaczenie niż treść.

7. Wyprawa na kometę Czuriumow-Gierasimienko to współczesna metafora wytrwałości,  a do tej potrzeba czasem kosmicznego uporu. Gdy potrzeba dodatkowej motywacji powtarzam swoim dzieciom zdanie, które wypowiedział Kennedy w 1962 r. –  Amerykanie wylądują na Księżycu nie dlatego, że jest to łatwe, ale dlatego, że jest to trudne.

8. Per aspera ad astra.