14 Sie

Zakamarki marki. Recenzja w 733 słowach

Paweł Tkaczyk umie opowiadać ciekawe historyjki, co udowadnia w każdym z 63 krótkich rozdziałów na 211 stronach książki “Zakamarki marki”.

Moim ulubionych jest liczący aż 11 stron (najdłuższy) rozdział pt. Archetypy marki. Niestety tego rozdziału o kulturze opowieści i brand storytellingu w książce nie znajdziesz. Paweł dosyła go w wersji cyfrowej tym, którzy książkę zamówią w przedsprzedaży do 19 sierpnia. Szkoda, ze nie otrzymają go czytelnicy, którzy kupią książkę później w inny sposób; chyba, że autor i na to ma jakiś pomysł.

Używam słowa “pomysł” z pełną premedytacją, bo Paweł nie tylko napisał książkę, czyli w zgrabny sposób zebrał (jak się okazuje bardzo rozległą) wiedzę o tym czym jest marka, jak ją budować, pielęgnować i rozwijać, ale podjął grę (ale nie w rozumieniu stosowanym przez Jarosława Kaczyńskiego) z czytelnikami i wciągnął ich w promocję, a właściwie w rodzaj rywalizacji. Grywalizacji.

 

Rzadki to przykład na polskim rynku, a może jedyny (nie znam innych, chętnie poznam), gdy autor włącza się w promocje książki i osobiście podgrzewa wokół niej atmosferę.

Witryna Zakamarkimarki.pl zgodnie z regułami sztuki (do których przyzwyczaili nas autorzy amerykanscy) zawiera fragment książki (mógłby być dłuższy), autor sam czyta kawałek, można dodać opinie, zamówić tytuł w przedsprzedaży i nie tylko zapłacić mniej, ale otrzymać dodatkowy rozdział w nagrodę.

Jednak to co najważniejsze, dzieje się na Facebooku. Autor odpytuje czytelników: do koga doszła już paczka, kto ją rozpakował, kto przekartkował, kto przeczytał, ludzie wrzucają zdjęcia itd.

Jeden z rozdziałów książki poświęcony jest tzw. grywalizacji. Grywalizacja (ang. gamification; grywalizacja to polskie brzmienie proponowane przez Tkaczyka, w odróżnieniu od stosowanej słabej kalki gamifikacja) to przenoszenie mechanizmów znanych z gier komputerowych do świata realnego.

Nasza motywacja (w tej sytuacji do przeczytania książki) ma zupełnie inne podłoże jeśli możemy ścigać się publicznie, informować i porównywać swój status z innymi (już zamówiłem, już dostałem, przeczytałem, napisałem tę notkę zamiast zajmować się innymi pilniejszymi sprawami ;-D), a co najważniejsze całości towarzyszy fajna zabawa.

Być może się mylę w tej diagnozie, ale w ten oto sposób drodzy czytelnicy “Zakamarków marki”, staliśmy się mniej lub bardziej świadomie wciągnięci promocję książki zgodnie z zasadami tej strategii. A swój eksperyment Paweł Tkaczyk opisze w kolejnej książce pt. Grywalizacja która ukaże się w październiku ;-D.

Jeszcze słowo o samej książce. Podtytuł ksiażki “Zakamarki marki” brzmi “Rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, zapomnieć lub pominąć podczas budowania swojej marki” i trafnie oddaje funkcję książki.

Czytałem ją patrząc na opisywane kwestie przez pryzmat własnej działalności i budowania jeszcze młodej marki związanej z brawurowymi prezentacjami, więc pewne rozdziały interesowały mnie bardziej, inne mniej.  Lekturę potraktowałem jako swoisty rachunek sumienia, zdając sobie sprawę co wiem, czego nie wiem, o czym zapomniałem, co zaniedbałem, a co powinienem w miarę szybko naprawić.

Pozycja autora, który jest praktykiem, a zatem pisze w oparciu o swoje doświadczenie zupełnie inaczej ustawia lekturę.  Krótkie rozdziały pisane z werwą, angażującym wprowadzeniem i śródtytułami szalenie ułatwiają lekturę wywołując wrażenie, że autor do mnie mówi, a ma mi do przekazania to co w markowym survivalu niezbędne. Poza tym skoro autor jest szefem firmy Midea (+10 do świadomości marki), musi wiedzieć co pisze, bo stawia na szali całą swoją reputację (o niej też w książce).

To siła książki, że pisze praktyk, na poradnictwo teoretyków szkoda czasu. Z podobnych rzeczy czytałem dotąd tylko 3 i też pisane przez praktyków: The Art of the Start (Guy Kawasaki), Crunch it (Gary Vaynerchuk), Rework (Fried&Hannson). Polskich innych tytułów nie znam, a po Zakamarki sięgnąłem chociażby dlatego, że śledzę blog Pawła Tkaczyka.

Osobiście brakowało mi czasami przykładów, które opisywane historie ilustrowały by lepiej lub też o przytoczonych przykładach przeczytałbym więcej. Wiem jednak, że są one w głowie Pawła Tkaczyka i dzieli się nimi regularnie na swoim blogu, a w tym wypadku działoby się to kosztem znacznie powiększonej objętości.

Moją uwagę zwrócił zupełny brak zdjęć w książce, a w rozdziałach o identyfikacjii wizualnej, logotypach, wizytówkach itd. nawet najbardziej przekonujący tekst to za mało.

Na koniec drobna uwaga z mojego ogródka. Paweł przeprowadził rzetelną wiwisekcję marki, tnąc kwestie na drobne kawałki i wielokrotnie przypominając, że marką jest tak naprawdę to co tkwi w głowie odbiorcy.

Szkoda tylko, że nie napisał o roli prezentacji, które publicznie  przedstawiane też mają wpływ na odbiór marki. Jak wiemy, firmy mają z prezentacjami poważny kłopot i chociaż pamiętają skrupulatnie o całej reszcie komunikacji, to gdy pojawiają się pierwsze slajdy cały czar pryska.

Zresztą autora nie trzeba do tego konceptu przekonywać, bo sam tworzy świetne prezentacje.

11 Sty

Zatrudniaj ludzi, którzy umieją dobrze pisać

Ciekawa obserwacja na (wirtualnych) kartach (równie ciekawej)  książki REWORK. Dlaczego podczas rekrutacji lepiej wybrać spośród osób, które najlepiej potrafią posługiwać się piórem, w domyśle klawiaturą? I to nawet wtedy, gdy dotyczy to osób na stanowiskach, gdzie pisanie nie jest ich głównym zajęciem.

Otóż, kto dobrze pisze, ten precyzyjnie myśli. Kto umie pisać, ten umie się komunikować itd. Ta akurat banalna obserwacja ma jednak poważne konsekwencje w świecie internetu, gdzie komunikujemy się pisząc na blogach i forach, a słowo jest nie tylko nośnikiem informacji, ale przekazuje opinie, emocje i wywiera wpływ, gdzie każdy piszący pracownik w Sieci wykonuje zarazem marketingową robotę (to też jedna z tez w książce: marketing to nie dział, to  suma wszystkiego czym zajmują się  pracownicy).

I tu dochodzimy do sedna.

 

Writing is today’s currency for good ideas.

 

Kropka.

BTW: REWORK to książka dla każdego kto prowadzi swój biznes, bierze udział w pracach zespołowych, jest szeregowym pracownikiem lub po prostu chce zacząć coś robić (ale zawsze brakuje mu czasu).  Podważa ona w kapitalny sposób szereg tzw. obiegowych i zdroworozsądkowych opinii o biznesie i twórczej pracy stąd spotkała się z olbrzymim polemicznym odzewem.

Na rzecz głoszonych w REWORK tez przemawia jednak doświadczenie autorów oraz rynkowy sukces ich produktów. Jason Fried i David Heinemeier Hansson to założyciele firmy 37signals, znanej z takich narzędzi do prowadzenia projektów jak Basecamp, Highrise, Backpack, Campfire czy Ta-da-List.

Książka odniosła sukces finansowy trafiając na listy bestsellerów i dowodząc słuszności jednej z zawartych tam tez: sprzedawaj produkty uboczne swojej działalności.

W przypadku 37signals tym produktem ubocznym jest doświadczenie, wiedza i pewna, inspirująca wizja świata, która brzmi: lepiej upraszczać niż komplikować!