14 Wrz

Metafory. Pomysły jak inkubator z części od Toyoty

Steven Berlin Johnson, autor książki „Where do good ideas come from. The Natural history of innovation” (Skąd się biorą dobre pomysły. Historia naturalna  innowacji) podczas wystąpienia na TED w 2010 obrazowo opowiedział o okolicznościach narodzin pomysłów. Przy okazji dał ciekawą metaforę tego złożonego procesu. Dla pełnej czytelności metafory, kilka zdań poprzedzających z wystąpienia:

„Metafora, której chcę użyć może być zaczerpnięta z historii świetnego, niedawnego pomysłu, zdecydowanie nowszego niż połowa XVII wieku. Wspaniały człowiek – Timothy Prestero, mający firmę, organizację nazywającą się „Design that Matters” /”Dizajn jest ważny”/ Postanowili rozwiązać niezwykle palący problem, straszliwy problem, jaki mamy ze śmiertelnością noworodków w rozwijającym się świecie.

Co jest w tym tak frustrujące, jest to, że wiemy, iż mogąc dostarczyć nowoczesne inkubatory w dowolne miejsce, jeśli możemy, w podstawowym sensie, ogrzewać wcześniaki, to proste, możemy w tych miejscach zmniejszyć śmiertelność o połowę. Tak więc mamy technologię. To jest standard w uprzemysłowionym świecie.

Problem pojawia się, kiedy kupisz inkubator za $40.000 i wyślesz go do średniej wielkości wioski w Afryce, to popracuje przez rok lub dwa, potem coś pójdzie źle i się zepsuje i tak pozostanie zepsuty na zawsze, bo nie masz całego zestawu części zapasowych, ani doświadczenia, żeby naprawić sprzęt za $40.000.Więc kończysz, wydając tyle pieniędzy, zdobywając pomoc i nowoczesną elektronikę dla tych krajów, a potem ona okazuje się bezużyteczna. Więc Prestero i jego zespół zdecydowali się rozejrzeć i zobaczyć – jakie są obfite zasoby w tych rozwijających się regionach? Zauważyli, że tam nie ma dużo urządzeń do nagrywania programów telewizyjnych, ani wielu mikrofalówek, ale całkiem nieźle utrzymują na drodze swoje samochody. Tam wszędzie na ulicach jest Toyota Forerunner. Wydawali się mieć doświadczenie w utrzymaniu samochodów. Więc zaczęli myśleć: Czy da się zbudować inkubator tylko z części samochodowych?

I doszli do tego. Nazywa się urządzenie nowoopiekuńcze. Z zewnątrz wygląda, jak normalna mała rzecz, jaką można znaleźć w nowoczesnym, zachodnim szpitalu. Wewnątrz, to same części samochodowe. Ma wentylator, ma reflektory do ogrzewania, ma dzwonki z drzwi jako alarm. Działa na akumulator. Wszystko, czego potrzebujesz, to części ze swojej Toyoty i umiejętności naprawy lampy, aby naprawić to. To jest świetny pomysł, ale co chcę pokazać, to że jest to dobra metafora sposobu w jaki rodzą się pomysły.”

 

Lubimy myśleć, że nasze pomysły są jak nowy zupełnie nowy inkubator za $40.000, zupełny szczyt technologii, jednak częściej niż rzadziej są poskładane z czegokolwiek, co się napatoczy. Zbieramy pomysły od innych, od ludzi, od których się uczyliśmy, od tych, na których wpadliśmy w kawiarni i zszywamy je w nowe formy, stwarzając coś nowego. Tak właśnie powstają innowacje.

 

Przytoczony przeze mnie fragment wystąpienia Stevena Berlina Johnsona został przetłumaczony na język polski przez Jacka Olendra. Całość tłumaczenia oraz wersja oryginalna na stronie TED.com.

29 Paź

O (nieoczywistej) wyższości fragmentu nad całością

Nie wiem jak ty, ale ja czytam książki (a także magazyny) zawsze z ołówkiem lub kolorowymi kredkami w ręku. Jeśli czytam coś co ważne, co trzeba zapamiętać lub wykorzystać później kreślę bez skrupułów i na kolorowo.

Gdy czytam poprzez Kindle mam wyłącznie możliwość zaznaczania wybranych fragmentów na żółto (highlights), ale korzyść z tego taka, że po synchronizacji automatycznie zapisują się one we wszystkich wersjach książki (tablet, komórka, komputer), a także w moim koncie na Amazon.com i to jest dla mnie czad 😉

Teraz pojawił się serwis Findings.com, który umożliwia pokazanie zaznaczonych wcześniej wybranych wycinków (wszystkie lub niektóre) lub dzielenie się ciekawymi fragmentami z tekstów czytanych w Sieci.

Pomysłodawcą jest autor świetnych książek popularno-naukowych Steven Berlin Johnson (tu wspominałem o jego najnowszej książce “Where good ideas come from. The natural history of innovation“). Niestety, żadna z jego książek nie ukazała się jeszcze na rynku polskim. Tu można zobaczyć co wrzuca do Sieci założyciel.

Jak to działa?

Publikując swoje wycinki, widzisz fragmenty publikowane przez inne osoby (może śledzić ich aktywność jak na Twiterze), możesz zachowywać (save) na swoim koncie czy dzielić się nimi dalej (share). Generalnie zasada działania jak w Twiterze, tyle że nie ma ograniczeń w długości fragmentów, poza tym przy każdym z nich widzisz okładkę książki z której pochodzi (i od razu przejść do Amazona) lub w przypadku wycinków z Sieci, adres skąd pochodzą. Poza tym szukając odnośników poprzez wyszukiwarkę czy klikając na okładkę możesz przejrzeć wszystkie wrzucone tu wycinki dla danego tytułu czy też inne teksty z sieci zawierające słowo kluczowe.

Johnson  marzył o tym narzędziu od lat, w międzyczasie ogarniając chaos w notatkach, gromadząc je na twardym dysku (kto nie zna tego problemu) czy korzystał z programu Devonthink do gromadzenia notatek itd. Aż wreszcie spotkał się z popularną w epoce oświecenia ideą książek tworzonych na bazie zapisków, notatek, cytatów tzw. commonplace book. Co do zasady ówczesna praktyka nie odbiegała o tego, co robimy dziś w na blogach itd. (historię powstania commonplace books Johnson daje na swoim blogu).

While I was writing Where Good Ideas Come From, I found myself exploring the long and rich history of the commonplace book, one of the great intellectual engines of the Enlightenment: books of quotations assembled by hand by 18th-century readers, annotating and indexed and remixed by readers like Locke, Jefferson, and Priestley. (…) But with Findings, we are trying to do something that is dedicated explicitly to the task of curating quotations. In other words, it’s not designed to be a broader publishing platform, or a more generic notebook app that happens to include quotes every now and then. It’s a social commonplace book.

Działanie jest proste. Zakładasz konto, przeciągasz na pasek zakładek ikonkę z tzw. skryptozakładką (bookmarklet) i gdy w trakcie lektury natrafisz na jakiś ciekawy kawałek, zaznaczasz go, klikasz na ikonkę i wtedy możesz  możesz go opublikować w serwisie. Jeśli do czytania używasz Kindle i zaznaczasz wybrane fragmenty, każdy z nich trafia także do twojego konta w Amazonie. Te wycinki możesz teraz opublikować wszystkie na Findings.com lub (zmieniąjac ustawienia, aby domyślnie wszystkie były prywatne, opublikować później tylko wybrane z nich). Serwis został niedawno zwodowany i nie zawsze wszystko działa, tak samo jak nie mogłem zapisywać wycinków pracując na Chrome czy Safari, udało się dopiero pod Firefox.

Pochwała fragmentu
Tak oto rodzi się pytanie, czy muszę jeszcze czytać całą książkę skoro mogę przejrzeć kilkanaście, kilkadziesiąt (czytelnicy zaznaczają rożne teksty, więc przy dużej liczbie wycinków będzie można przejrzeć dziesiątki ciekawych wycinków) fragmentów, aby wyrobić sobie zdanie na temat zawartości?  A tam z pewnością uda się znaleźć kilka bądź ten jeden, który będzie najlepiej oddawał problem poruszany na łamach książki albo rozwiązywał nasz problem. Gdy takiego będziecie brak, nie ma wyjścia, trzeba samemu czytać całość 😉

O  fragmencie, cytacie, wycinku ciekawie wypowiadał się Ryszard Kapuściński.

(…) jeżeli weźmiemy jakąś książkę, która liczy zazwyczaj 400 stron; raptem w jakimś miejscu, na jakieś stronie pojawia się zdanie genialne, błysk, nieprawdopodobnie olśniewający fragment. Ale te czterysta stron zabiło ten fragment. Ale jeżeli my go wydobędziemy, jeżeli do oświetlimy i nadamy mu nową formę życia, to ten fragment nam bardzo pomoże określić, zrozumieć ten świat. I dlatego ten który poświęcił się na przeczytanie tych czterystu stron i na wydobycie tego zdania, wykonał działanie twórcze, ponieważ inaczej te zdanie zginie lub nie zostanie dostrzeżone w tych potokach słów. I dlatego rola cytatu w tej powodzi słów nabiera ogromnego znaczenia. I dlatego ja chętnie posługuje się cytatem.

Przykładem tej fascynacji techniką fragmentu były jego “Lapidaria”, zbiory luźnych myśli, notatek, zapisków, obserwacji, cytatów, fragmentów rozmów, które Kapuściński publikował na przestrzeni kilkunastu lat: Lapidarium I wydane w 1990, a ostanie Lapidarium VI w 2007r.

Człowiek nie myśli historiami. Nasze myślenie jest podzielone. W tej sekundzie myślimy o tym, za kilka sekund myślimy już o czymś innym. Nasze myślenie jest fragmentaryczne. Zapiski składające się na „Lapidarium” to przejaw takiego procesu. „Lapidarium” jest tekstem pisanym spontanicznie od przypadku do przypadku – jest to rodzaj pisania spontanicznego. „Lapidaria” stanowią taki odrębny nurt, nie powiązany innymi moimi książkami. Jest to rodzaj zapisu stanu, zapisu wrażeń i refleksji. Czasami to jest jakiś cytat, czasami fragment rozmowy, czyichś wypowiedzi. To jest luźny zbiór w formie bardzo różnych rzeczy, bo takie, jak powiadam, jest nasze myślenie – bardzo różnorodne, bardzo nieskładne, często bardzo niepowiązane. I to jest technika i forma „Lapidarium”.

Pomysł na tę formę zrodził się w głowie Kapuścinskiego w stanie wojennym, gdy został bez pracy o czym opowiadał podczas premiery Lapidarium V.

Między  lapidaryjną twórczością Kapuścińskiego a aktywnością osób wrzucających swoje wycinki na Findings.com istnieje podobieństwo, które opiera się na subiektywnym wyborze, który zyskuje na uroku wtedy, gdy ten bardzo osobisty wybór okazuje się wartościowy dla innych. I niech tak zostanie.

13 Lut

Eureka! Skąd się biorą dobre pomysły?

Czas żegnać się z metaforą samotnego wynalazcy, geniusza, odkrywcy, który pracując na rozwiązaniem problemu nieoczekiwanie doznaje olśnienia i tak jak Archimedes z Syrakuz, wyskakuje z wanny krzycząc Eureka! (Heureka!)

Przekonuje o tym Steven Berlin Johnson w swojej książce „Where good ideas come from. The natural history of innovation„.

Moment iluminacji, przebłysk intuicji, blask pewności wciąż pojawia się w twórczych umysłach, ale po pierwsze jest on efektem dłuższego namysłu, gdy problem dojrzewa w głowie (slow hunch); po drugie i najważniejsze dobre pomysły nie rodzą się w izolacji. Jest przeciwnie, o czym wiemy dobrze z praktyki. Pomysły rodzą się, kiełkują, dojrzewają w sprzyjającym ekosystemie, gdy mają kontakt z innymi umysłami (liquid network).

Ilustruje jego tezy cytatem z rozmowy w BBC  „The business of innovation.

 

Good ideas come from crowds, they come from networks. (…) But in fact when you go back and you look at the history of innovation it turns out that so often there is this quiet collaborative process that goes on, either in people building on other peoples’ ideas, but also in borrowing ideas, or tools or approaches to problems. (…) The ultimate idea comes from this remixing of various different components. There still are smart people and there still are people that have moments where they see the world differently in a flash. But for the most part it’s a slower and more networked process than we give them credit for.

 

Dlatego ważne są sytuacje  i miejsca, gdy umysły mogą się spotkać, a służą temu spotkania, które mają miejsce w ramach pracy jak i podczas spędzania czasu wolnego, czego symbolem jest tutaj kawiarnia. Pierwsza angielska kawiarnia powstała w 1650r. w Oxfordzie i zdaniem Stevena Johnsona wiele pomysłów i idei z rodzącej się epoki Oświecenia ma kawiarnie w tle swoich historii. Zwyczaj picia herbaty czy kawy w miejscach zwanych kawiarniami, zmieniały sposób spędzania czasu i wytwarzały nowy rodzaj interakcji między ludźmi itd.

Polecam koniecznie wystąpienie na TED, gdzie Johnson dokładniej i jakże barwnie omawia swoje obserwacje, kończąc je świetną historią o tym jaka droga prowadziła do wynalezienia GPS .

Tyle tytułem szybkiego wprowadzenia i zachęty, a ja zabieram się za (powolna) lekturę.  Aha, jeszcze jedno zdanie ze Stevena Johnsona na koniec, które warto mieć w pamięci…

 


That is how innovation happens.
Chance favors the connected minds.                                                                      

Aby chętniej i częściej rozmawiać o swoich pomysłach nie tylko przy kawiarnianym stoliku.