14 Sie

(Nie)przypadkowy nauczyciel Mikołaja Kopernika

Od stu lat nie mam w domu telewizora. Jednak, gdy jestem w pobliżu sklepu z elektroniką, zaglądam tam i z ciekawością dotykam coraz chudszych ekranów, których rozmiary rosną w tempie wykładniczym, a od ostrego jak brzytwa obrazu bolą oczy.

Podczas ostatniej takiej wizyty, przypomniało mi się ciekawe wystąpienie Ediego Pyrka na TEDxWarsaw w marcu 2012 roku. Pyrek opowiedział historię swojej chwilowej fascynacji najwspanialszym telewizorem świata (NTŚ).  Szybko zdał sobie jednak sprawę, ile czasu musi poświęcić, aby zarobić na urządzenie o absurdalnie wysokiej cenie.

(Nie)przypadkowy nauczyciel

W tej opowieści NTŚ odegrał rolę tzw. przypadkowego nauczyciela (street teacher). Jak tłumaczy Pyrek, przypadkowy nauczyciel to ktoś, kto pomaga pchnąć sprawy na właściwy tor. To figura obecna we wszystkich kulturach czy religiach. Pyrkowi NTŚ pomógł zrozumieć, że czas to nie pieniądz, ale jego własne życie.

Metafora przypadkowego nauczyciela przyszła mi natychmiast do głowy, gdy czytałem jak Mikołaj Kopernik zabrał się za zakończenie prac nad dziełem życia “O obrotach”, w której pozbawił ludzkość naiwnej wiary, że Ziemia jest w centrum świata (na marginesie, zdaje się, że 500 lat później wiara w wyjątkowość homo sapiens ma się wciąż dobrze).

Jan Matejko, Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem, 1873

Kopernik nie była kobietą

Mikołaj długo wahał się z opublikowaniem wyników dzieła życia. Zarys swojej teorii dał tylko raz w 1507 r. w  „Komentarzyku o hipotezach ruchu niebios”,  w którym zapowiadał, że szczegóły wyłoży później w obszerniejszym dziele. Chociaż do roku 1513 r. rozwinął swoją teorię, to przed następne 30 lat milczał.  Mikołaj spędzając większość tych lat we Fromborku, dopracował swoją teorię, ale przed ujawnieniem pracy powstrzymywał go lęk przed szyderstwem i potępieniem ze strony dogmatycznych krytyków.

Jego w pełni opracowana teoria być może nie ujrzałaby nigdy światła dziennego, gdyby do Fromborka nie przybył w 1539 r. młody niemiecki protestant, który zmotywował go do dalszej pracy.

Protestant wchodzi do gry

Młodszy o 41 lat matematyk, Georg Joachim van Lauchen, zwany Retykiem, zafascynowany teorią Kopernika, chciał poznać autora i odbył liczącą ponad 500 kilometrów drogę z Wittenbergi na fromborskie wzgórze. Niezapowiedziany zapukał pewnego majowego dnia do drzwi kanonii zaskoczonego wizytą Kopernika. Retyk nie przyjechał z pustymi rękami, ale przywiózł 5 dzieł matematycznych w 3 tomach, (a nie był to mały wydatek), których Kopernik nie posiadał, w tym np. Almagest, dzieło Ptolemeusza w greckim oryginale (posiadał tylko tłumaczenie).

Obecność młodego matematyka podziałała na Kopernika motywująco, gdy zdecydował, że czas ujawnić światu wyniki teorii heliocentrycznej. Tu do gry,  w roli supportu –  używając metafory koncertowej – wchodzi Retyk publikując streszczenie teorii w tekście pt. Narratio prima (Opowiadanie pierwsze). Ta niewielka publikacja wydrukowana w Gdańsku w 1540 r. zyskała popularność w całej Europie (oryginał znajduje się w Bibliotece Elbląskiej, można obejrzeć go także w wersji cyfrowej).

O obrotach sfer niebieskich, Księga VI, fot. Muzeum Książąt Czartoryskich

Jesienią 1541 roku Kopernik ukończył prace nad sześcioma księgami swojego rękopisu, który Retyk zabrał ze sobą w podróż powrotną. W 1542 r. udało się wydrukować w Wittenberdze 3 ostatnie rozdziały poświęcone trygonometrii, zaś drukarzem, który odważył się wydać całość był Jan Petreius z Norymbergi. Po drodze występowały jeszcze różne nieprzewidziane zdarzenia, aby  – jak głosi legenda – świeżo wydrukowane księgi “De revolutionibus” trafiły do umierającego Kopernika, w maju 1543 roku.

Samiec w pisuarze

Wróćmy na chwilę do warszawskiego Multikina i dalszej części wystąpienia Ediego Pyrka, opowiadającego o ciekawym eksperymencie w Niemczech. Zadanie brzmiało: co zrobić, aby mężczyźni sikali dokładnie do wnętrza pisuaru, czyli mówiąc wprost, aby nie lali po bokach, co zwiększa koszty utrzymania toalety w czystości.  Przełomowy dla ludzkości eksperyment pokazał, że wystarczy umieścić w pisuarze czarną kropkę, muchę albo piłkę, aby zachęcić panów do większej staranności podczas czynności fizjologicznej.

Pisuar na odnowionym dworcu PKP w Gdyni. Tu faceci nie leją po bokach., fot. Marek Ścibior

Odwołując się do tej fizjologicznej, dowcipnej, a jednocześnie przemawiającej do wyobraźni metafory, Pyrek zakończył swoje wystąpienie mówiąc, że “jeżeli nie wiemy jaki jest cel w naszym życiu, to lejemy po bokach”.

Scenariusze alternatywne
Wiemy, że kanonik Mikołaj Kopernik był człowiekiem szalenie wszechstronnym, a podczas swojego długiego życia, angażował się w mnóstwo spraw. Jako członek kapituły zajmował się sprawami administracyjno-finansowymi, leczył, łamał sobie głowę reformą kalendarza, ale też reformą monetarną, zajmował się kartografią, dzielnie odpierał atak Krzyżaków w Olsztynie, a w końcu szykował światu rewolucję naukową, pracując w samotności nad swoją teorią.

Czy  Mikołaj  – używając metafory Ediego Pyrka – lał po bokach? Czy gdyby  nie wrócił po studiach we Włoszech (Padwa, Bolonia, Ferrara, gdzie zdobył tytuł doktora prawa kanonicznego)  w 1503r. na Warmię, gdzie dzięki wujowi i opiekunowi Łukaszowi Watzenrode miał zagwarantowaną posadę,  poświęciłby się wyłącznie pracy nad swoją teorią i nie zwlekał z drukiem?

Czy gdyby do Fromborka nie przyjechał przypadkowy nauczyciel imieniem Retyk, Kopernik miałby wystarczają motywację, aby ukończyć prace nad swoim dziełem, a następnie znaleźć wydawcę gotowego wydać rewolucyjne dzieło?

25 Wrz

TEDxGdynia i idea warta przypominania

Pierwsza odsłona TEDxGdynia za nami. Tematem spotkania były innowacje społeczne, co miało swój szczególny wydźwięk w gościnnych przestrzeniach Pomorskiego Parku Naukowo Technologicznego, gdzie o innowacjach mówi się nieprzerwanie, ale zwykle w kontekście technologicznym.

Jednak, co dobrze zilustrowały wystąpienia, te różnorakie technologie (budownictwo naturalne w oparciu o model open-source, assistive technology, fotokasty, zamiana tekstu na mowę) mają konkretny wpływ kształt i jakość życia jednostek, grup czy całych społeczności. Czasami są to rozwiązania istniejące równolegle gdzieś obok, ale w rękach osób z wiedzą i odpowiednią motywacją zyskują zupełnie nowe – innowacyjne – formuły i zastosowania.

Tematy wystąpień na TEDxGdynia bardzo różne, interesujący prelegenci z ciekawymi prezentacjami, dzieki czemu całość inspirująca i zachęcająca do dalszego drążenia tematów na własną rękę.

Zastanawiałem się wcześniej, czy któryś z tematów będzie zawierał wyrazistą ideę wartą rozpowszechniania (hasło przewodnie TED: ideas worth spreading) i oceniając reakcję publiczności nie ulega wątpliwości, że mówił o niej Michał Wroczyński z gdyńskiej firmy Fido Intelligence. Opowiadał o zależności między lękiem a innowacjami, zdolnością do podejmowania ryzyka i równocześnie umiejętnością znoszenia porażki (ability to fail).

Paweł Sroczyński i Mateusz Szwagierczak z Grupy Cohabitat mówią o naturalnych domach z gliny i słomy podczas wystąpienia na TEDxGdynia. Fot. Michał Max Kopera/People PR

Opowiedział o fenomenie Doliny Krzemowej (tam też działa Fido) pokazując jak tam premiuje się odważne pomysły, w które inwestorzy czy fundusze venture capital gotowe są włożyć środki bez zbędnych formalności. Jeśli zbankrutujesz, ale wstaniesz ponownie (najlepiej z całym zespołem) i jesteś gotowy do kolejnego projektu, inwestorzy ocenią cię lepiej niż nowicjusza. W osobistym wystąpieniu Michał Wroczyński namawiał do redukcji lęku i doceniania tych, którzy mimo porażki idą dalej.

A strach towarzyszy na każdym kroku, bo w polskich okolicznościach ma on silne, kulturowe korzenie. Strach przed innością, oryginalnością, patologiczny codzienny brak zaufania miedzy ludźmi, nieufność względem obywateli (szereg instytucji nadzorujących, sprawdzających) czy przedsiębiorców, która de facto tę inicjatywę utrudnia.

W końcu lęk najsilniejszy, bo indywidualny, zwykle zupełnie absurdalny, bo wynikający z subiektywnego poczucia braku wiary w siebie, w swoją wartość, zamieniający się w paraliżujący strach przed porażką, ośmieszeniem, wyjściem przed szereg.

Cieszę się, że miałem przyjemność prowadzić TEDxGdynia (dziękuję organizatorom za tę propozycję), chociaż przyznam, że pierwszy raz występowałem w takiej roli i to od razu podczas spotkania tego typu. Także dla mnie była to zarazem doskonała okazja, aby zredukować swój (niepotrzebny) lęk.

Czuje, że gdyński TEDx wyzwolił sporo dobrej energii, nie zmarnujmy jej!!!

Niejako uzupełnieniem tego co mówił Michał, a na pewno tłem do całej sytuacji produkującej ludzi pełnych lęku są oczekiwania rodziców względem szkoły. Pisze o tym na blogu Edwin Bendyk:

 

Narzekamy, że polska szkoła uniformizuje i nie rozwija indywidualnej ekspresji uczniów. Jednak z badań World Values Survey wynika, że połowa Polaków oczekuje, by dzieci były posłuszne – podobne oczekiwania ma tylko 16 proc. Niemców; 40 proc. Polaków chciałoby dzieci niezależnych, w Niemczech blisko 80 proc. Wyobraźni od dzieci oczekuje tylko 20 proc. Polaków i 40 proc. Niemców. Patrząc z tej perspektywy, polska szkoła doskonale realizuje oczekiwania polskiego społeczeństwa.

 

W ramach suplementu moje wcześniejsze notki o lęku i odwadze.
Strach, 7 grzechów głównych i odwaga tworzenia
Watson: idź tam, dokąd inni boją się iść

Aha, przypomniało mi się jeszcze powiedzenie Churchila, który mówił, że sukces to umiejętność przechodzenia od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. Kto w życiu miał (nie)przyjemność upadać, podnosić się i iść dalej ten rozumie o co chodzi w tym tylko pozornie paradoksalnym powiedzeniu. Kto tego nie doświadczył, temu życzę wyłącznie samych sukcesów 😉

17 Mar

Jak przygotować dobrą prezentację (nie tylko na TEDx)

Operująca ze słonecznego i ciepłego Honolulu agencja Empowered Presentations (ich prezentacja SMOKE: The Convenient Truth została uznana za najlepszą prezentację 2010r.) podpowiada w prostych żołnierskich słowach jak niezawodnie zaprojektować prezentację na TEDx (TEDx to niezależnie organizowane lokalnie spotkania pod szyldem TED).
Żadnych niespodzianek, porady mają charakter jazdy obowiązkowej dla każdego, komu zależy na wyrazistej, ciekawej i zapadającej w pamięć prezentacji. Nie każdy może pojawić się ze swoją historią na TED, ale każdego dnia miliony osób na świecie, wśród nich pewnie i Ty występujesz ze swoją prezentacją.

Można właściwie sformułować taką oto roboczą zasadę:
gdziekolwiek występujesz, prezentuj tak jakbyś występował na TED.

Pamiętaj zatem, że to co masz do powiedzenia można wyrazić krótko, poprzez czytelne komunikaty, duże zdjęcia, wyraziste slajdy, na których teksty wraz z obrazem będą tworzyły spójny przekaz. Jeśli znajdziesz więcej czasu, aby poszukać dla tekstów zgrabniejszej formy, a wśród zdjęć znajdziesz nieoczywiste, wizualne metafory, wtedy Twoja prezentacja z pewnością przykuje uwagę odbiorców i dzięki temu zostanie lepiej zapamiętana.

Ceterum censeo….
Konferencje TED nie tylko zmieniają świat prezentacji, ale także mają nieoceniony wpływ na edukację, bo na własne oczy możemy się przekonać jak dzielić się swoją wiedzą i pasją. To ostatnie jest nie mniej ważne od tego czy sama prezentacja jest dobra czy zła, a może nawet ważniejsze. Prawda czy fałsz?

14 Lis

TED. 18 minut, które zmienia świat (prezentacji)

Na liście stresujących sytuacji lęk przed publicznymi wystąpieniami plasuje się dość wysoko. A jeśli dostąpiłeś zaszczytu bycia zaproszonym na TED musisz się przygotować, że będą oglądać Cię miliony. Jak dotąd niemal 700 osobom udało się strach pokonać, a nagrane wystąpienia w ciągu 3 lat zostały wyświetlone ponad 300 milionów razy (czerwiec 2007-czerwiec 2010) i liczba ta wykładniczo rośnie, bo popularność TED, dzięki lokalnym wersjom TEDx zatacza coraz szersze kręgi.

Ja z kolei mam poczucie graniczące z pewnością, że dzięki ogromnej popularności konferencji TED, a nade wszystko dzięki właśnie dostępności nagrań w internecie mamy przy okazji do czynienia nie tylko z inspirującym pomysłem na popularyzację wiedzy, ale przede wszystkim ze złotym okresem dla szeroko rozumianej sztuki prezentacji.

TED uzmysłowił (wszak oddziałuje na wszystkie zmysły) jak szeroko pojmować znaczenie wystąpienia i prezentacji. To nie tylko wciągające historie, brawurowe slajdy, animacje (Hans Rosling jako człowiek tańczący z wykresami)  i filmy, pomysłowe eksponaty (prawdziwy w mózg przyniesiony przez Jill Bolte Taylor), przedmioty, które wnoszone na scenę wzmacniają przekaz.  To rzecz jasna tylko scenografia do bohaterów, którzy wychodzą na scenę: inteligentnych, odważnych ludzi z poczuciem humoru, którzy zarażają pasją i pokazują jak myśleć inaczej.

Gdy rozmawiam z ludźmi o prezentacjach szybko znajdujemy wspólny język, właśnie wtedy gdy mój rozmówca oglądał wystąpienia z TED.

Inspirujący duch TED dociera do tak odległych miejsc jak Kibera w Kenii. Leżąca na przedmieściach Nairobi Kibera jest jednym z największych slamsów w Afryce.

Skąd się bierze popularność TED? Pomysłodawca cyklu spotkań (warto dodać, że pierwsze spotkanie odbyło się już w 1984r.,) Chris Anderson (ale to nie ten Chris Anderson z WIRED)  uważa, że komunikacja twarzą w twarz jest najbardziej naturalna dla naszego gatunku, wszak na przestrzeni tysięcy lat ewolucji została doskonalona w warunkach bojowych, a zatem nasz mózg jest najlepiej uzwojony właśnie pod kątem tej umiejętności. A czytanie i pisanie to względnie nowe wynalazki, bo od 500 lat byliśmy pod wpływem wynalazku Gutenberga i słowa pisanego, ale teraz za sprawą video online znowu nadchodzi dobry czas dla słowa mówionego; a w przekazie face to face zawarta jest pełna informacja, która ulega redukcji przy pisaniu: gesty, mimika twarzy, brzmienie głosu, kontakt wzrokowego,  emocje, pasja czy sposoby w jaki reaguje publiczność.

Dla  ludzi od prezentacji i myślenia wizualnego oznacza to, że  będą mieć pełne ręce roboty 😉

P.S.  Chris Anderson twierdzi, że szybki przekaz video z jego większym ładunkiem informacyjnym  (niż druk) przyczynia się do upowszechniania innowacji, przekazywania wiedzy, inspiracji i pomysłów. Korzystają z tego tancerze (trudno o tańcu pisać), artyści, innowatorzy, korzysta np. świat nauki nagrywając eksperymenty i dzieląc się nimi np. na platformie JoVe.com. Proces ten Anderson określa mianem crowd accelerated innovation i szerzej opowiada w swoim wystąpieniu.